
Jak kiedyś pisałem w innym wątku, testy wtedy są dobrze wykonane, jeśli wszyscy pobledli uczestnicy jednogłośnie stwierdzą: "skoro pojazd po takim katowaniu jeszcze się nie rozsypał to na pewno będzie długo jeździł". Jak widać i koleje norweskie stosują tę maksymę.
Według norweskiej komisji badającej przyczyny środowego wypadku Flirta NSB, pociąg w chwili załączenia hamowania jechał z prędkością 135 km/h. Do wykolejenia doszło 50 metrów za ograniczeniem prędkości do 70 km/h.Więcej
tutaj