OK, przepraszam za ton mojej poprzedniej wypowiedzi. Twoje argumenty jak najbardziej trafiają do mnie. Do końca jednak nie jestem w stanie uwierzyć, że linia ozorkowska jest skazana na niepowodzenie jako atrakcja turystyczna.
Nie trzeba wierzyć lub nie. Wystarczy porównać statystyki ruchu turystycznego dla takich np. Bieszczad z analogicznymi wartościami dla woj. łódzkiego (największy ruch generuje sama Łódź; reszta województwa stoi znacznie gorzej). Kolejna kwestia, to co - poza przejazdem - oferuje ta linia? Czy poza Łęczycą są jakieś atrakcje turystyczne, tak aby ściągnąć tam turystę masowego? Niestety nie. I to jest podstawą mojej negacji tezy o "ogromnym potencjale turystycznym" linii ozorkowskiej.
We wspomnianej akcji pilotażowej każdy z pociągów był zapełniony na maksa, (a gdy puszczono Mbxd1 to nawet brakowało miejsca dla podróżnych).
Należy porównać to z wycieczką raz na jakiś czas. Bo to fajnie jest przejechać się raz do roku czy raz na kilka lat, ale co weekend już nie. Jest wtedy frajda dla dzieci. Zadowalająca frekwencja byłaby może na początku, potem kolejka by się przejadła, jak wszystko inne. A i tak wpływy z biletów nie pokryją kosztów uruchomienia pociągu. SKPL ma na głowie poważniejsze połączenia regularne, niż znikomy ruch turystyczny.
A dlaczego by nie uruchomić całorocznego połączenia w kierunku Łodzi? Odpowiedź znajduje sie tuż obok - konkurencja szybszej linii normalnotorowej z jednej strony a konkurencja transportu drogowego z drugiej.
Mając na uwagę bliskość jednego bardzo dużego miasta (Łódź) i trzech też całkiem sporych (Łęczyca, Ozorków, Zgierz), uważam, że taka "ciuchcia retro ekspres" byłaby tam jak najbardziej opłacalna. A gdyby trochę jeszcze ją rozreklamować (tak jak proponował kolega Flugzeug, za co go wyśmiano)...
Bliskość dużego miasta już nie wystarczy, bo trzeba mieć coś, co spowoduje, że jego mieszkańcy przyjadą właśnie do nas. I kupią nasz produkt turystyczny.
Wiadomo, atrakcją na miarę BKL ta linia być nie może, ale sukces jako atrakcja turystyczna powinna odnieść.
Miarą sukcesu jest ilość turystów, których dana atrakcja jest w stanie przyciągnąć. A z tą ilością byłby właśnie najwiekszy problem (patrzy punkt pierwszy). Sama kolejka jest w stanie przyciągnąć bardzo wąską grupę klientów - miłośników. Niestety, grupa ta jest na tyle mało znacząca i generuje na tyle niskie wpływy, że to się po prostu niezbyt opłaca. Dla każdego innego turysty (nazwijmy go normalnym) sam pociąg to zbyt mało.
No bo w końcu - jeśli do Ozorkowa nie ma dojeżdżać żadna "ciuchcia retro" - to po co tą linię w ogóle utrzymywać??? Po to, żeby jeździł tam pociąg dla MK raz na 2 lata???
Choćby z tego względu. Tor sobie leży po prostu i czeka, od czasu do czasu przejedzie po nim pociąg imprezowy. W Rogowie - sorry, że co chwilę się na tą linie powołuję, ale jest to najbliższy znany mi przykład - w regularnym ruchu turystycznym używany jest tylko odcinek do Głuchowa. Odcinek do Białej wykorzystywany jest tylko podczas imprez lub innych przejazdów okolicznościowych (w tym pociągów wynajętych przez zorganizowane grupy). Wydłużenie trasy nie spowoduje nagłego przypływu klientów, którzy zrekompensują wzrost kosztów zużytego paliwa.