Świat kolejek wąskotorowych SMF
29 Listopad 2020, 05:25:54 *
Witaj
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
w6 i... Rp 1: Profil 750mm.pl na facebooku
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 7 8 [9]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Odchwaszczanie szlaku.  (Przeczytany 157529 razy)
Jacek Fink-Finowicki
Nowicjusz
*
Długość toru:: 28 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #160 : 07 Luty 2020, 00:02:36 »
0

...uwagę dla tych, którzy chcąc ... wszystkie drzewa na około wyciąć...

Ja bym jeszcze wspomniał, że istnieje jeszcze pojęcie sezonu lęgowego oraz ochrony gatunkowej ptaków. Zatem jeśli chcecie coś wyciąć i nie macie opinii ornitologa to lepiej ciąć zimą.
Zapisane
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4084 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #161 : 21 Marzec 2020, 19:38:44 »
+9

No dobra, czas lecieć z tematem!
Chyba że ktoś tory
Chce mieć jak swoje wory -
Kosmate.


Zaczęła kwitnąć właśnie jasnota purpurowa - taki dość charakterystyczny, wszędzie występujący chwast, który swą piękną, amarantową barwą (bo najpierw kwitnie, a potem się zieleni) upiększa szarą, z rzadka tylko zarzuconą zwapniałymi psimi gównami, ziemię.

O, właśnie możecie go zobaczyć na TYM OKURATNYM FILMIKU.

Taki widok to znak, że profesjonalnemu zarządcy zostały max dwa tygodnie na przygotowanie pierwszego zabiegu zwalczania zbędnej roślinności.
Będzie to zabieg doglebowy, który wykonamy gdy ruszy wegetacja, bo najskuteczniej zwalcza się chwasty w fazie kiełkowania, a jednocześnie, im później zastosuje się polewanie chemią, tym na dłużej ona starczy.

Wczesnowiosenny zabieg odchwaszczania torów.

Do wczesnowiosennych odchwaszczań proponuję zastosować mieszaninę dwóch herbicydów - diflufenikanu i flufenacetu. Niech was nie przestraszą skomplikowane nazwy - po prostu piszę o składnikach czynnych, abyście sami mogli zorientować się jakie preparaty zawierające te substancje macie w swoim sklepie i jak kształtują się ich ceny, wszak czasem, jak to już było tu zasygnalizowane, płacimy za (heh!) markę.

Do dyspozycji mamy sosy zawierające zarówno gotowe mieszanki diflu i flufe, jak i herbicydy jednoskładnikowe. I tu ważna uwaga.
Pamiętacie jak pisałem o "rejestracji" środka ochrony roślin? To jest taka urzędowa, ministerialna karta, która jest dołączana do opakowania każdego siuwaxu zawierająca wszelkie konieczne info i zasady stosowania. Są tam podane także maksymalne dawki, których, jako prawi i sprawiedliwi zarządcy, jesteśmy zmuszeni przestrzegać.

Z drugiej strony na kolejach, w szczególności Kolejach Dojazdowych, należy przy doborze ilości herbicydu stosować zasadę ‘3KD’ którą można określić jako: Końska (Kucykowa!) Dawka Konkretnym Działaniem Krzakom Dop…

Jeśli kupujemy gotową mieszankę dwóch składników, ot choćby sos Herold 600 SC zawierający 200 g diflufenikanu i 400 g flufenacetu w litrze, którą zgodnie z instrukcją można zastosować w maksymalnej dawce 0,35l/ha, to pozwala nam to zaaplikować zgodnie z prawem jedynie 70 g/ha diflu i 140 g flufe.

Jeśli zaś kupimy osobno oba odczynniki, np. Fence (480 g flufenacetu w litrze) i Legato 500 SC (500 g diflufenikanu/litr) to, stosując je zgodnie z instrukcjami, możemy zapodać całkowicie legalnie na hektar torów 240 g f. i 150 g d. czyli dwa razy tyle, to jest postąpić zgodnie z zasadą 3KD.

Poza tym, jeszcze zawsze pamiętajmy, że najczęściej za fabrycznie „zmieszany” towar trzeba solidniej zapłacić…

Teraz druga ważna sprawa – obie substancje są herbicydami doglebowymi, zatem są pobierane przez korzenie i skórkę kiełkujących chwastów, zatem najlepszy efekt chwastobójczy uzyskuje się stosując środek we wczesnych fazach rozwojowych zielska, to jest w czasie kiełkowania lub krótko po wschodach, w fazie siewek. Dlatego ważne jest monitorowanie torowisk aby wstrzelić się z opryskiem w moment gdy życie zaczyna się rozwijać gwałtownie.

Oczywiście diflufenikan i flufenacet pozostają aktywne (w korzystnych warunkach) w glebie przez wiele tygodni po zabiegu (diflufenikan do 30 tyg., flufenacet krócej – około 10 tyg.), co powoduje utrzymanie skuteczności chwastobójczej również w późniejszym okresie, ale, jak już pisałem, ten okres pozostawania chemii czynnej nie jest nieskończony i słabnie ona z upływem czasu, dlatego zbyt wczesne zlanie torów też nie jest wskazane.

Jeszcze dodam o bardzo ważnym składniku mieszaniny zbiornikowej – to tzw. adiuwant, czyli środek wspomagający.
Są specjalnie dedykowane sosy do doglebówek oparte na olejach – nawiasem mówiąc te drugie, powierzchniowo czynne o których pisałem, tzw. zwilżacze, nie nadają się do zabiegów doglebowych, zatem w opisie czytajmy, czy adiuwant ma w swym składzie tłustości. Dodatek tych oliw zapobiega znoszeniu cieczy użytkowej podczas wykonywania oprysków, poprawia osadzanie i przyleganie berbeluchy do powierzchni gleby, zwiększa adsorpcję (wiązanie się) substancji aktywnych z cząsteczkami gleby, przez co poprawia skuteczność zwalczania chwastów poprzez zapobieganie wymywania chemii przez deszcze.

No i tyle słów ewangelicznych na dzisiejszą uroczystość. Zatem nie pozostaje nic innego jak przejrzeć opryskiwacz, udać się do sklepu celem nabycia chemii, i w drogę! Bo zaręczam, ten wiosenny zabieg jest bardzo ważny:

Raz: Nie zwalczy on chwastów całkowicie, ale mocno utrudni im rozwój.
Dwa: Nie zadziała też na wszystkie zielska, ale większości popali siewki.
Trzy: Raz sierpem, raz młotem w zieloną hołotę. Zmieniajmy herbicydy, bo się nam chwasty uodpornią!
Cztery: Gdy będzie mniej gatunków na mniej zarośniętym torze to i nam będzie po prostu łatwiej pryskać linie w maju, lipcu, wrześniu.

A o tym jakie sosy wtedy zastosować, napiszę jak się cieplej zrobi.

Na koniec zdjęcie toru podczas regulacji – zamieszczam je, choć niewiele ma wspólnego z tematem, ale jak zdjęć nie daję, to strzałek w górę nie dostaję.

PONIŻEJ: Okolice km 17,200 niedaleko cegielni Gołków. Warto zwrócić uwagę na ilość użytych wind do ustawiania toru przy podbiciu. Taka ilość znacznie ułatwia prace.



Pozdrawiam wytrwałych w czytaniu!
« Ostatnia zmiana: 21 Marzec 2020, 19:41:46 wysłane przez Kucyk » Zapisane

Gdy przejeżdżasz przez tory
Nie rób tego nieudolnie.
Pociąg nie zna litości -
Z wielką siłą Cię pierdolnie.
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4084 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #162 : 24 Maj 2020, 19:06:56 »
+2

Gdy jesienne promienie słońca grzały jeszcze główki szyn w tory poszły herbicydy mające wraz z zimową porą ukrócić życie flory. Dodatkowo, wczesnokwietniowym przedpołudniem, zanim wszystko zielone ruszyło ku niebu, wykonaliśmy kolejny zabieg doglebowy. Teoretycznie po nim nic nie powinno nam rosnąć…

PONIŻEJ: Majowy widok na nieodchwaszczany i wzorowo odchwaszczony tor – warto zwrócić uwagę na skuteczność działania jesiennego zabiegu ochronnego.



Jednak pomimo naszych wysiłków są zapewne miejsca w których, zwłaszcza z pod szyn, zaczyna wychodzić zielsko. Zielsko szczególnie niewdzięczne bo mające tendencję do mielenia się pod kołami.

PONIŻEJ: Widać wyraźnie że wszędzie gdzie sos chlapał na powierzchnię podsypki zielone jest wypalone, ale pod szynami ma się dobrze.



Jest to znak, że coś nie zagrało, i pomimo że nie mamy trawy po pas wszędzie na trasie, warto wykonać zabieg korekcyjny.

Herbicydowe zabiegi korekcyjne.

Od razu zaznaczę, iż zabiegów korekcyjnych należy unikać jak ognia, gdyż zwiększają koszty, zajmują czas i są… złym świadectwem dla zarządcy, bo czegoś nie dopilnował, coś mu nie wyszło. Ale czasem są niezbędne, bo jeszcze gorszym świadectwem są zarośnięte szyny, podkuty tabor od poślizgów na saniach i pożary lokomotyw biorące się od zatłuszczonego sianka w podwoziu.

Jakie mogą być przyczyny że gdzieś flora nie chce ginąć? Zasadniczo mogą być one dwie: dany gatunek jest odporny na herbicyd doglebowy; lub herbicyd nie zadziałał.

PONIŻEJ: Górna część zielska osłania glebę w obszarze korzeni zatem niemożliwą staje się skuteczna aplikacja środków doglebowych aby roślina je zaciągnęła.



Co do odporności sposobem na to jest stosowanie uzupełniających mieszanek towarów (np. pendimetalina+chlorotoluron, diflufenikan+flufenacet, itp.), ale kiedy środek doglebowy choć powinien zwalczyć dany chwast, może nie zadziałać? Tu mamy trzy możliwości.
Pierwszą przyczyną może być brak jego w miejscu kiełkowania zielska (ot choćby kryjącego się pod „parasolem” z szyny, co widać na zdjęciu);
drugą – że warunki uniemożliwiły przemieszczenie sosu w głąb profilu glebowego do strefy kiełkowania (to mieliśmy w tym roku – susza i sucha jak popiół podsypka które zatrzymały chemię na samej powierzchni);
trzecia przyczyna, to że zabieg wykonaliśmy zbyt późno czekając na polepszenie warunków atmosferycznych i wieloletnie chwasty już są mocno rozwinięte, a zatem o wiele mniej wrażliwe, i nie zaciągną trucizny dołem, bo osłaniają swymi wiechami ziemię pod sobą od oprysku nie dopuszczając chemii do korzeni.

PONIŻEJ: Dzień wykonywania wiosennego zabiegu doglebowego. Klasyczny przykład zbyt długiego czasu oczekiwania na deszcz. Widać wschodzące rośliny które szybko będą wyrastać gdyż nie mają konkurencji.



Oczywiście można było by wziąć klasyczną mieszankę glifosatu i MCPA (cena chemii do zabiegu 140 zł/ha) i sprawę równie klasycznie załatwić, jednak jak już wielokrotnie było przedstawiane: kluczem do sukcesu w chemicznej ochronie torowisk jest zmienność herbicydów, gdyż stosowanie tych samych substancji (lub o tym samym mechanizmie działania) powoduje uodparnianie roślin, a przede wszystkim nie pozwala na zniszczenie systemu korzeniowego, przez co zielsko się ciągle odradza.

Podstawą w doborze ochrony herbicydowej jest określenie wroga, wszak chodzi o to aby nie walić z działa 125 mm do wróbla i to jeszcze pociskiem ppanc.

PONIŻEJ: Widok toru na którym występują wyłącznie gatunki jednoliścienne (trawy).



Jeśli na całej linii widzimy wyłącznie trawy, a bardzo często tak jest po doglebówkach, to nie walmy w nie uniwersalnymi środkami „na wszystko” które tylko popalą części nadziemne. Najlepszym rozwiązaniem będzie zastosowanie tzw. graminicydów, czyli herbicydów zwalczających wyłącznie jednoliścienne, ale za to zwalczających o wiele bardziej skutecznie niż glifosaty, bo niszczących całe rośliny. Cena zabiegu wykonanego graminicydem np. Agil 100 EC wynosi przy dawce „kolejowej” 200 zł/ha, a np. Jenot 100 EC 150 zł.

Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa gdy na torze mamy mix chwastów.

PONIŻEJ: Skutek braku wykonania zabiegów doglebowych. Mimo zastosowania glifosatu i MCPA wciąż na wiosnę wyrastają nowe siewki malin/jeżyn, ałyczy i inne napierdesty.



W taki przypadku można się pokusić o strzał „na dzień dobry” pochodnymi sulfonylomocznika np. rimsulfuronem (100 zł/ha) czy nikosulfuronem (90 zł/ha). Można też zrobić mix graminicydu z 2,4-D (normalne dawki) – (150 zł/ha). Poczekać aż wszystko stare zdechnie i nowe rośliny zaczną kiełkować i dopiero w następnym zabiegu walić tradycyjnym Randapem.

Teraz jeszcze taka uwaga: jeśli już wykonujemy zabieg korekcyjny w którym i tak już sprzęt montujemy, jedziemy, paliwo i czas poświęcamy, to zadziałajmy trochę tak „na zaś”. Dodajmy do zbiornika coś doglebowego – ot choćby chlorotoluron (Tolurex lub Dicurex). Będzie to kosztowało dodatkowo 100 zł/ha, ale zdecydowanie przedłuży nam okres w którym roślinność będzie miała solidnie utrudnione wschody.

PONIŻEJ: Zestaw opryskiwaczowy w pełnej krasie w drodze na miejsce pracy.



Podsumowując: niestety nie ma dobrej metody na utrzymanie torów w czystości jednym zabiegiem w roku. Tak samo jak nie ma możliwości aby uniknąć niespodzianek jakie płata nam pogoda czy fizyka. Ale stosując zmienność herbicydów i odpowiednie, mocne mieszanki działające nie tylko na to co rośnie „tu i teraz”, możemy sobie znacząco ułatwiać życie, bo kluczem jest stopniowe zniszczenie roślin wieloletnich i tych które się głęboko korzenią, a tego nie da się zrobić nalistnymi zwykłymi środkami i trzeba do tego wykorzystywać każdą okazje, choćby była ona spowodowana faktem że coś nam się nie udało.

Czytelnicy, życzę Wam tego, czego absolutnie nie życzę florze na torze: zdrowia i odporności.
Zapisane

Gdy przejeżdżasz przez tory
Nie rób tego nieudolnie.
Pociąg nie zna litości -
Z wielką siłą Cię pierdolnie.
Paweł Niemczuk
Administrator
*****
Długość toru:: 1729 m

W terenie W terenie



WWW
« Odpowiedz #163 : 26 Maj 2020, 18:59:55 »
+4

Cóż mogę dodać. Niestety nawet na GKW, gdzie do niedawna jeszcze doskonałą ochronę przed zielskiem zapewniały pogubione przez PKP owoce pracy kopalń cynku i ołowiu, powoli musimy wdrażać nauki Brata Kucyka. Niestety po 30 latach od zaprzestania wydobycia stężenie kadmu i ołowiu w torze i jego okolicach zrobiło się niewystarczające by nadal powstrzymywać napór zieleniny, heh....
Zapisane
MichałŁ
Dyrektor
*****
Długość toru:: 614 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #164 : 27 Maj 2020, 15:57:57 »
0

To jest ciekawe. Czasami jak się słucha ekologów to teren jest skażony tak, że przez najbliższe 100 lat powinien być krajobraz jak na księżycu. A tu co. Mija 30 lat i człowiek nie może uwierzyć, że pośród  tych drzew i zielska był jakiś przemysł a co dopiero taki "brudny" jak kopalnia czy huta.
Zapisane
dobrzyn
Minister
******
Długość toru:: 1411 m

W terenie W terenie



bartek.dobrzynski
« Odpowiedz #165 : 27 Maj 2020, 21:16:10 »
+1

Bo niewielu tych ekoludków miało okazję sprawdzić empirycznie jak długo się taki teren rekultywuje. Likwidacje tego typu ciężkiego przemysłu to wynalazek ostatnich lat. Na dużą skalę trzydziestu właśnie. Chwasty się przystosowały. Ciekawe jak bratki i stokrotki
Zapisane

Trabant 1.3 '91 "Stanisław"
Trabant 601 '66 "Dziadek"
Romet 100 '83 "Henio"
Paweł Niemczuk
Administrator
*****
Długość toru:: 1729 m

W terenie W terenie



WWW
« Odpowiedz #166 : 28 Maj 2020, 04:49:42 »
+1

Zwróćcie uwagę, że po 30 latach dopiero zaczyna jakoś raźniej rosnąć trawa. A do dziś są miejsca, gdzie nie rośnie nic albo prawie nic. Skażenie gleby niewątpliwie jest nadal raczej kosmiczne i za zupełnie prawdopodobne przyjmuję twierdzenia, że samoczynne oczyszczenie gleby (a przynajmniej jej przypowierzniowej warstwy) może zająć 100 lat.
Problem poprzemysłowego skarżenia gleb w województwie śląskim jest, niestety, powszechny.
Zapisane
Tw53 Rudy
Zawiadowca
****
Długość toru:: 323 m

W terenie W terenie


WMD Rudy > WMD Bytom Karb Wąsk.


« Odpowiedz #167 : 28 Maj 2020, 08:18:17 »
+2

Jako , że trochę się interesuję tematem środowiska przyrodniczego Polski to zapodam take mapki :


Skażenie ołowiem




Skażenie kadmem

Zapisane

Wąski tor pod parą !
|9 czynnych parowozów|5 w naprawie|3 oczekujące naprawy|
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4084 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #168 : 05 Sierpień 2020, 19:38:41 »
+2

Mamy połowę lata, a niektórym coś koło czegoś lata.
To tyle wstępu, przechodzimy od razu do tematu zabiegów chemicznej ochrony torowisk – bo pamiętajmy że my, profesjonalni zarządcy stosujący powszechne zasady poprawności politycznej, nie zwalczamy zielska, nie tępimy chwastów, nie trujemy zarośli, nie eksterminujemy chlorofilów, lecz dokonujemy na terenach kolejowych np. regulacji występowania flory metodami nie-mechanicznymi.

Otrzymałem kilka pytań z gatunku „czym zlać tory” świadczących o tym iż nikt z pytających nie pokusił się o przeczytanie kilku powyższych postów, zatem – jako że nie mam fb – aby uniknąć zwiędnięcia na tym zacnym Internecie, napiszę dziś krótki podsumowujący post.

Już wielokrotnie opisywałem że sukces we walce z zielonym to unikanie „typowych” i „sprawdzonych” chemikaliów. Triumf zapewni nam zmienność i dostosowanie herbicydów do tego, co mamy na torach. Ale należy przede wszystkim brać pod uwagę najważniejszy czynnik, czyli „pracę organiczną” – bo nie da się zwalczyć flory w jeden sezon. Potrzeba pracowicie popracować 2-3 lata i będzie z tego efekt.

I teraz patrzcie: w zeszłym roku jesiennie dałem pendimetalinę, a wiosennie diflufenikan z flufenacetem. I mamy takie efekty na dzień dzisiejszy i jutrzejszy.

PONIŻEJ: Tor w leśnym terenie pozostający częściowo w zacienieniu. Stan odchwaszczenia dobry.



PONIŻEJ: Tor w pełnej ekspozycji słonecznej – tu widać że trochę roślinność ma się lepiej. Stan zarośnięcia zadowalający.



Tu dodam jeszcze zdjęcie z dzisiejszego oprysku pendimetaliną. Jak już pisałem sos ten ma paskudną tendencję do barwienia wszystkiego na żółto, ale jest skutecznym i tanim herbicydem doglebowym. Szczególnie jak go połączyć np. z chlorotoluronem.

PONIŻEJ: Aplikacja środka Pencot 330 EC. Poza intensywnym kolorem strugi kropel, warto zauważyć że dysza zabudowana na krańcu belki daje strumień asymetryczny. Pozwala to na uniknięcie niszczenia zadarnień skarp kolejowych rowów.



Tak więc widać jasno że systematyczne i przemyślane działania przynoszą efekty. Ale zawsze profesjonalny zarządca może trafić na całkiem nowe i nieznane dotąd chwasty znienacka pojawiające się na torze. Ot choćby taki szczywół plamisty…



Dlatego zawsze trzeba być czujnym!

Pozdrawiam, i widzimy się przy październikowych zabiegach deportacji szczawiu i ostatecznego rozwiązania innych kwestii roślinnych.
Zapisane

Gdy przejeżdżasz przez tory
Nie rób tego nieudolnie.
Pociąg nie zna litości -
Z wielką siłą Cię pierdolnie.
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4084 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #169 : 06 Październik 2020, 20:19:39 »
+3

No, Panowie, mamy październik, pogoda jest piękna i nic nie zapowiada nadejścia zimy, zatem czas na przeprowadzenie najważniejszego zabiegu odchwaszczania!

Jesienny zabieg odchwaszczania torów.

Zauważmy, że ciepła aura sprzyja rozwojowi chwastów, pomimo iż ostro daliśmy im popalić opryskiem na przełomie lipca i sierpnia. I niestety nie mamy innego wyjścia jak dalej walczyć z nimi, gdyż pamiętajmy, że te głęboko korzeniące się jest bardzo trudno wyplenić, i można uczynić to tylko pracą organiczną – czyli wielokrotnie, i na różne sposoby atakując.

PONIŻEJ: Widoczny silny rozwój traw, charakterystyczny dla jesiennych torów.



Od czego zatem zacząć? Przede wszystkim od zidentyfikowania przeciwnika! Wiadomo, że teraz, na początku października, odmiennie niż na wiosnę, będziemy walczyć z dwoma formami zielska. Jednej już rosnącej, i z drugą, której jeszcze nie widać – z tymi roślinami które chcą (jeszcze przed zimą) wykiełkować. Na wiosnę zmagać będziemy się tylko z drugimi, stąd inny będzie dobór chemii.

PONIŻEJ: Widać że w pasie odchwaszczania, pomimo systematycznych zabiegów, wciąż coś wyrasta.



W takim przypadku proponuję zastosować klasyczny glifosat który zniszczy wszelki zielone i do niego dodatki doglebowe. Tu proponuję napropamid albo propyzamid. A jako wzmacniacz turbo-ptysia, jeszcze kapkę chlomazonu…

- Zaraz, zaraz! – krzyczy Andrzej2110 – Nie możesz podać jaki to środek, tylko operujesz nazwo chemiczno? Nie będę mógł odchwaścić toru za rampo transporterowo!

Oczywiście, Andrzeju, myślałem o tym! I, aby ułatwić dobieranie środków do poszczególnych zabiegów, postanowiłem stworzyć taką roboczą tabelę przydatną każdemu zarządcy kolejowemu:

Co dokładnie zawiera, i jak korzystać z niej w skali całego roku, omówię w następnym artykule, bo to trochę rozleglejsza sprawa, ale teraz możecie znaleźć tam proponowane przeze mnie środki i ich przykładowe nazwy handlowe.

Teraz ważna uwaga technologiczna. Dając preparaty doglebowe nie możemy zapomnieć o dwóch podstawowych zasadach:
1. Wody dajemy dużo, czyli stosujemy bardzo obfity oprysk, a nawet rzekłbym zlanie.
2. Koniecznie dodajemy adiuwant olejowy (Olemix, Soilon, Atpolan, etc.) aby nam jesienne deszcze towaru nie wypłukiwały.

PONIŻEJ: Widoczny wyraźnie lśniący pas mocnego zlania cieczą roboczą. To gwarantuje dobre nasycenie chemią wierzchniej warstwy gleby z której kiełkują chwasty.



Panowie, tu nie ma co dalej medytować – macie jeszcze dwa, trzy tygodnie na zapewnienie sobie czystych torów w przyszłym roku. Im szybciej się na zabieg zdecydujecie – tym lepiej, bo jak już dużo liści na glebie leży, to mniej towaru się w podsypkę przedostaje. Zatem nie pozostaje nic innego jak jeszcze raz zachęcić do zakupu sosiwa i solidnego spryskania torowiska w tych pięknych okolicznościach jesiennej przyrody.



Pozdrawiam serdecznie wszystkich co dotrwali, a w następnym artykule opiszę ja korzystać z tabeli!
Zapisane

Gdy przejeżdżasz przez tory
Nie rób tego nieudolnie.
Pociąg nie zna litości -
Z wielką siłą Cię pierdolnie.
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4084 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #170 : 31 Październik 2020, 16:32:38 »
+2

Okres jesienno-zimowy to czas, gdy na każdej kolei wąskotorowej pieprznięty krzywo w kąt opryskiwacz z OBOWIĄZKOWĄ resztką brudnej cieczy roboczej w zbiorniku i zaropiałymi od zaschniętych chemikaliów dyszami czeka do lata, gdy ze względu na konieczność odchwaszczania nie będzie innej możliwości, i ktoś wreszcie go łaskawie umyje przegląda się, naprawia i szykuje sprzęt odchwaszczajacy do następnego sezonu walki z roślinnością na torach.

Pragnę dziś zaprezentować dużą i małą modyfikację, jakie uczyniłem w opryskiwaczu drezynowym, a które były wynikiem przemyśleń i doświadczeń zebranych w trakcie iluś-tam zabiegów.

Opryskiwacz torowy dwuzbiornikowy

Jak pamiętacie, zasadniczą częścią prezentowanego Wam opryskatora był paleto-zbiornik typu „mauser” o pojemności 1000 l.
Zaletami takiego tanku są: wytrzymałość, dostępność, konkretność konstrukcji, a przede wszystkim to, że jest tani i nie trzeba go modyfikować.
Wadą natomiast jest to, że końcówka cieczy roboczej, ok. 40 l zawsze zalega na dnie i nie można jej do końca odessać pompą, bo wylot jest trochę wyżej. Z tego także wynika fakt, iż trudno jest w mauserze przygotować niewielką ilość cieczy, np. do odchwaszczenia tylko 1 km toru.

Drugą istotną wadą jest dość mała średnica wlewu umieszczonego centralnie na wierzchu, a zatem daleko od brzegu i w dość wysokiej pozycji, przez co bardzo niewygodne jest nalewanie chemikaliów. Lanie z „piątek” idzie jeszcze jako-tako, ale już próba zapodania herbicydu z „dychy”, nie wspominając o baniakach 20 l, staje się niemożliwą bez rozlania sosu.

Aby stanąć naprzekur tym wadom przerobiłem opryskiwacz dodając mu beczkę 220 l.

PONIŻEJ: Zestaw zbiorników wraz z przyłączami pompy. Beczka z pewnością nie jest miss gracji i elegancji, jednak wykonana jest z bardzo mocnego plastiku.



Pompę wyposażyłem w trójnik z dwoma zaworami umożliwiającymi wybór zbiornika z którego będzie pobierana ciecz.

PONIŻEJ: Otwierając zawór lewy pompa będzie ssać towar z beczki, zawór prawy (i sprawiedliwy) służy do pobierania cieczy z mausera. Zawór widoczny dalej na przewodzie idącym od beczki umożliwia odłączenie beki bez rozlania cieczy.



Wszystko łączone jest za pomocą szybkozłączy 'Geka', które zapewniają szczelność i łatwe spinanie.

PONIŻEJ: Szybkozłączka kłowa Geka.



W beczce zamontowałem kolano i przedłużkę sięgające do dna, tak że pompa wyciąga prawie całą ciecz (zostaje może jeden litr - co widać).

PONIŻEJ: Beczka ma „fosę” którą tworzy przetłoczenie dna dzięki któremu zbiornik równo stoi. Tam właśnie w nią zagłębiona jest ssawa.



Układ zaworów zaś pozwala na przepompowywanie cieczy między zbiornikami. Powyższa modyfikacja daje takie korzyści:

1.   Łatwe nalewanie herbicydów.
Beczka mająca wielki wlot, na korzystnej wysokości pasa, powoduje iż z każdego kanistra można śmiało lać towar pełnym strumieniem nie przejmując się, że chemia się rozleje.

PONIŻEJ: Strumień herbicydu łączy się w beczce z wodą i częścią cieczy powracającej z pompy. Po zamknięciu odpowiednich zaworów całość zostanie błyskawicznie przetłoczona do mausera.



2.   Możliwość pryskania małych obszarów.
W beczce można wykonać tyle cieczy roboczej, ile potrzeba na odchwaszczenie nawet małych długości toru. Np. na 1 km zużywa się ok. 100 l sosu. Tu nie ma problemu aby zrobić mieszanki nawet na 100 m gdy np. nie starczyło nam towaru aby dopryskać końcówkę stacji.

3.   Odzysk całej cieczy z mausera.
Podczas mysia mausera możemy zbiornik przechylić tak, by pompa odessała popłuczyny które zgromadzone w beczce i doprawione odpowiednio chemią można wykorzystać do odchwaszczenia torów stacyjnych zamiast wylewać je jak to do tej pory się robiło.
  
4.   Oprysk różnymi mieszankami.
Jeśli na szlaku istnieje potrzeba miejscowego zastosowania odmiennych herbicydów, to można oprócz zasadniczego sosu w mauserze,  „przyrządzić” w beczce dodatkowo towar specjalny, który po zmianie źródła zasilania pompy będzie można nanieść tam, gdzie ma trafić.
Przykładowo – na szlaku jest bocznica na której rośnie zielsko po pas. Chcemy za jednym razem odchwaścić zarówno linię jak i bocznicę. Na linię damy środki doglebowe, zaś na bocznicę – jako że jest zarośniętą, więc doglebówki się tam nie nadadzą, glifosat i MCPA.
Wykonanie takiego zabiegu mając jedynie mauser, wymagało by albo zlania wszystkiego tym samym, czyli zmarnowalibyśmy dużo glifosatu nanosząc go bezsensownie na szlak, albo jeżdżenia 2 X z różnymi towarami.
A tak do mausera dajemy sos na szlak, do beczki na bocznicę, przed wjazdem zamieniamy zasilanie pompy, robimy odnogę, potem znów zmiana i dalej szlak zraszamy.
Na koniec wszystko przepompowujemy do beczki i odchwaszczamy mieszanką tor za rampo transporterowo.

A to wszystko odbywa się bez rozlewu cieczy, wszak cała instalacja jest szczelną i nie potrzeba podczas pracy rozłączać jakichkolwiek wężoidów!

----------------------------------------------------------

Teraz opowiem jeszcze o jednej, bardzo prostej ale przydatnej modyfikacji – płuczce do baniek.

Jest to rurka wygięta w syfon umieszczona wahliwie na rozdzielaczu, o takiej długości, że ów syfon trafia w środek otworu wlewowego mausera.

PONIŻEJ: U-rurka do płukania butli w pozycji spoczynkowej.



Podczas dodawania herbicydów do wody, gdy mamy puste opakowanie, wystarczy je założyć na rurkę i puścić na minutę wodę. Środek ze ścian bańki zostanie dokładnie spłukany, a roztwór trafi dokładnie tam, gdzie powinien. Nawet jak na dnie butli jakiś osad się zrobił, to też strumień wody go wymyje.

PONIŻEJ: Rurko-płuczka w akcji.



Aby zamknąć dekiel mausera, rurkę odsuwa się na bok. W dnie „syfonu” wywiercona jest mała dziurka umożliwiająca jego samoczynne odwodnienie, aby podczas mrozu nie nastąpiło rozerwanie.

No i tyle słów ewangelicznych na dzisiejszą uroczystość. Na koniec zdjęcie z dzisiejszego zabiegu korekcyjnego – muszę przyznać że tak późno (31.X) to jeszcze nie trułem chwastów, ale… na zwalczanie zbędnej roślinności każda pora roku jest dobra. Wystarczy jedynie mieć chęci i, oczywiście, dobrać odpowiednie środki!



Pozdrawiam serdecznie i opryskliwie!
Zapisane

Gdy przejeżdżasz przez tory
Nie rób tego nieudolnie.
Pociąg nie zna litości -
Z wielką siłą Cię pierdolnie.
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4084 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #171 : 11 Listopad 2020, 12:55:12 »
+3

We wątku o Stargardzkiej KD Kolega Pan Pająk wyraził wątpliwość czy można stosować herbicydy, chociażby randap, w niskich temperaturach. Jako że akurat aura jeszcze sprzyja wykonaniu odchwaszczania torów, omówię pokrótce temat. Ale najpierw małe przypomnienie:

Jak pamiętacie herbicydy to najczęściej substancje podobne do naturalnych regulatorów jakichś procesów życiowych, które wprowadzone do rośliny zakłócają spokojny rytm wegetacji coś spowalniając albo wręcz rozpędzając, przez co zielsko nie może normalnie rozwijać się i obumiera. Czyli im szybciej zachodzą procesy biochemiczne w roślinach, tym szybciej one padną.

Aby chemia zadziałała muszą być spełnione dwa warunki: po pierwsze musi zostać pobrana przez roślinę, po drugie - musi zadziałać zanim chwast ją dezaktywuje, gdyż tak jak przedstawiciele fauny mają mechanizmy zwalczania infekcji, tak i flora potrafi się bronić.

Do roślin zabójczy towar, w zależności od rodzaju, może wniknąć przez liście, kiełkujące pędy lub korzenie. Przez liście roślina pobierze go zawsze, nawet podczas przestoju zimowego, zaś w pozostałych przypadkach konieczna jest jej praca, czyli w skrócie kiełkowanie lub rośnięcie.

Dobra, tyle tytułem wstępu – jedziemy.

Późnojesienne i zimowe zabiegi odchwaszczania torów.

Choć tego pozornie nie widać, zaręczam – niezależnie od temperatury gleby, oczywiście pod warunkiem że jest ona powyżej 0oC, zielsko ciągle kiełkuje i rośnie. Powoli, ale skutecznie. Powyżej 5oC procesy te zachodzą już stosunkowo szybko, zaś przy podsypce nagrzanej do 12oC chwasty kiełkować będą już prawie tak, jak latem. Oczywiście proszę zapamiętać – kiełkować, a nie bujnie wzrastać, co jednak w przypadku roślin zimujących stanowi ogromną pomoc na wiosnę, gdyż porównując to do biegów, będą już „wystartowane” i kilka długości przed konkurencją stojącą w blokach.
 
Optymalna temperatura działania większości herbicydów mieści się w granicach 10...25oC, gdyż w tej temperaturze procesy wegetacji które sos ma destabilizować są najintensywniejsze. Zastosowanie herbicydów w temperaturach niższych na ogół co najwyżej ogranicza ich działanie chwastobójcze.

Typowymi przykładami stosowanych powszechnie na torach 'ciepłolubnych' sosów są regulatory wzrostu takie jak 2,4-D (Aminopielik), MCPA (Chwastox) które mają za zadanie „rozbiegnięcie się” rośliny, tak że nadmierne tempo wzrostu spowoduje obumarcie. Ich dawanie gdy temperatury są poniżej 12oC jest mało opłacalne, bo jak w takiej temperaturze roślina ma wystartować jak rakieta?

Są jednak środki którym temperatury tuż koło zera nie są straszne. To doglebowe: pendimetalina, napropamid, propyzamid, chlomazon i chlorotoluron – je można aplikować nawet w temperaturze 0oC, pod warunkiem że nie ma na torach śniegu, no i oczywiście podsypka nie jest zamarznięta. Środki te po prostu wnikają do gleby i będą oczekiwały na pobranie ich gdy tylko wegetacja ruszy, bądź zostaną pomału wciągnięte korzeniami jeśli rozwój wciąż trwa. Tym bardziej warto je dawać „na zimno”, gdyż wraz ze wzrostem temperatur szybciej się rozkładają. Z resztą środki doglebowe omawiane były wstępnie w poprzednich artykułach.

Co jednak uczynić, gdy z jakichś powodów nie wykonaliśmy jesiennego zabiegu doglebowego i tory wciąż zarastają nam, bo aura nie chce przywalić mrozami? Można wtedy zastosować nawet w grudniu najprostsze i bardzo skuteczne rozwiązanie. Oto one:

Ze środków nalistnych w porze zimnej sens jest stosować jedynie najpopularniejszy na kolejkach glifosat zwany pospolicie randapem. Można nim pryskać nawet przy zerze pamiętając, że im roztwór środka nalistnego jest bardziej stężony i lepiej się po liściu rozpłynie, wtedy łatwiej wnika. Wrogiem tych środków są opady deszczu i rosa.

Stąd:
1.   Pryskamy maksymalną dawką (min. 5l/ha) z mniejszą co najmniej o połowę ilością wody (100 a nawet mniej l/ha);
2.   Dodajemy KONIECZNIE adiuwant zwilżający np. Superam, Hiperion, Superomix, Aditens, AS 500, itp., ale absolutnie NIE olejowy, bądź mający w swym składzie parafinę, czy inną tłustość.
3.   Pryskamy tylko na suche rośliny – dłoń po przeciągnięciu po zielsku przed zabiegiem nie może nosić śladów wody. Tak samo unikamy zabiegów przed deszczem.

Zapamiętajmy! Dla wniknięcia i zadziałania glifosatu w porze zimnej kluczowymi są trzy pierwsze doby od wykonania zabiegu. Później pogoda nie ma znaczenia – herbicyd i tak zadziała, choć oznaki zewnętrzne mogą być początkowo słabo widoczne, ale już będzie „od wewnątrz” rozbijał spokój zielska.

Pamiętajmy też że nasze zwalczanie zielska na torach jest jak walka partyzancka - ma polegać na ciągłym nękaniu zielonego przeciwnika z różnych stron i w czasie, gdy się tego absolutnie nie spodziewa, oraz na przygotowaniu zawczasu zasadzek herbicydowych które mają zadziałać, gdy wróg się pojawi.

PONIŻEJ: Tor w kierunku Grójca za stacją Tarczyn Wąsk. Widoczny wyraźnie pas przebarwionych roślin 10 dni po zabiegu odchwaszczającym z zastosowaniem glifosatu w dawce 5l/ha. 10.XI.2020 r.



Pozdrawiam serdecznie i jesiennie!
« Ostatnia zmiana: 11 Listopad 2020, 13:02:36 wysłane przez Kucyk » Zapisane

Gdy przejeżdżasz przez tory
Nie rób tego nieudolnie.
Pociąg nie zna litości -
Z wielką siłą Cię pierdolnie.
Strony: 1 ... 7 8 [9]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
theme for 750mm.pl based on bisdakworldgreen design by jpacs29
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!