Świat kolejek wąskotorowych SMF
24 Kwiecień 2019, 00:00:25 *
Witaj
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
w6 i... Rp 1: Profil 750mm.pl na facebooku
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 21 22 [23]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Prasówka  (Przeczytany 209340 razy)
velarik
Nowicjusz
*
Długość toru:: 27 m

W terenie W terenie



« Odpowiedz #440 : 29 Sierpień 2018, 22:05:25 »
0

Jeśli uda się sprowadzić do Piaseczna parowóz to szacun, szacun, szacun!!! Tyle, że przyszły rok jako przypuszczalny termin pojawienia się parowozu na szlaku jest mocno dyskusyjny. i nie chodzi tu o chęci czy fachowość, tylko sprawy proceduralne. Na początek radni musza przegłosować, musi być uchwała, ale najważniejszy pod względem czasowym będzie ogłoszony przetarg na remont parowozu lub co najmiej kotła. Kłania sie tu prawo zamówień publicznych. Ale jak mówi mój serdeczny przyjaciel - aby twoje słowo w gówno się zamieniło. W tym przypadku nie mam nic przeciwko.
Zapisane
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 3824 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #441 : 25 Styczeń 2019, 19:30:12 »
+2

Kurier Południowy, wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 750) z dn. 2019-01-25 donosi:

Po sześciu latach parowóz wrócił do Piaseczna



PIASECZNO Śmiało można powiedzieć, że miasto odzyskało swoją tożsamość, ponieważ parowóz bez wątpienia był jednym z jego symboli. Mimo że nie jest to ten sam egzemplarz, który jeździł wcześniej na szlaku między Piasecznem a Tarczynem, ciuchcia wygląda niemal identycznie

– Poprzedni Px48, który był naszą wielką chlubą, opuścił Piaseczno dokładnie 6 lat, 1 miesiąc i 1 tydzień temu – wspominał w poniedziałek z nostalgią Janusz Sędzicki z zawiadującego wąskotorówką Piaseczyńsko-Grójeckiego Towarzystwa Kolei Wąskotorowej (PGTKW). – Nasza stara lokomotywa miała numer 3917, nowa ma 3916. Dobrze ją znam, bo jako młody maszynista jeździłem na niej w 2002 roku.

Poprzedni parowóz wyjechał z Piaseczna w grudniu 2012 roku. Został zabrany przez spadkobierców nieżyjącego, pierwszego prezesa PGTKW Jerzego Chmielewskiego, który – jak orzekł sąd – był właścicielem ciuchci. Wówczas lokomotywa, która służyła w Piasecznie od 1997 roku była już zepsuta i od dwóch lat nie wyjeżdżała na szlak. Teraz pełni rolę eksponatu muzealnego, stojąc na terenie jednej z firm w Grodzisku Mazowieckim.

Hojny dar Stacji Muzeum

Sprowadzenie parowozu do Piaseczna było możliwe dzięki zawarciu trójstronnej umowy między gminą Piaseczno, PGTKW oraz Stacją Muzeum (dawne Muzeum Kolejnictwa w Warszawie), która jest właścicielem ciuchci. – Parowóz został wydzierżawiony do roku 2030, potem jest możliwość przedłużenia tej dzierżawy – mówi Piotr Nowicki, prezes towarzystwa. – Użyczyliśmy go bezpłatnie, co również nie jest bez znaczenia. Zapłacimy natomiast za jego naprawę i będziemy ponosić koszty eksploatacji.

Px48 przywieziono do Piaseczna z Gryfic w województwie zachodniopomorskim na lawecie (za jego transport zapłaciła gmina). Na piaseczyńskie tory zjechał w poniedziałek rano. Tej operacji towarzyszyło spore zainteresowanie mieszkańców i mediów. Na miejscu był również burmistrz Daniel Putkiewicz, który z ciekawością obejrzał nowy nabytek. – Lokomotywa jest w bardzo dobrym stanie – ocenia Michał Duraj, wiceprezes towarzystwa. – Oczywiście wymaga pewnych napraw, których zakres zostanie określony podczas szczegółowego przeglądu. Trzeba będzie zrobić także wymagany przepisami przegląd kotła.

Jeden z ostatnich egzemplarzy

Parowóz został wyprodukowany w fabryce Fablok Chrzanów w 1950 roku. Ma moc 180 KM, zabiera około 4 ton węgla (do lokomotywy doczepiany jest tender) i rozpędza się do 35 km/h. Swą służbę zaczynał we Włocławku na torze 750 mm, jednak w 1974 roku został przebudowany na tor 1000 mm. Px48 trafił już do hali dniówkowej, w której będzie oczekiwał na naprawę. Kiedy ma szansę wyjechać na szlak? Trudno powiedzieć, jednak najprawdopodobniej stanie się to dopiero w przyszłym roku.

Tomasz Wojciuk
Zapisane

W każdym moim zwycięstwie
Jest trud i krew poświęceń.
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 3824 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #442 : 29 Styczeń 2019, 17:13:17 »
+2

I już ostatnia prasówka, tym razem filmówka:

https://www.youtube.com/watch?v=uJ6zO4goTy8

Ostatnia, bo się z tego przybycia parowozu robi jak z tym Leninem z dowcipu, ze strach otworzyć konserwę aby tam nie spotkać Wodza.
Zapisane

W każdym moim zwycięstwie
Jest trud i krew poświęceń.
Marcin117
Dyrektor
*****
Długość toru:: 999 m

W terenie W terenie


Student - Drezyniarz


WWW
« Odpowiedz #443 : 15 Luty 2019, 21:26:42 »
0

https://www.przegladpiaseczynski.pl/historia/katastrofa-przez-oszczednosc/?fbclid=IwAR1XKrhAdvwnkB65ODvQeK_wtS4mYBDexk0gi237DA-HBygVHXv3RTmRd4E

Katastrofa przez oszczędność

Tuż przed wybuchem wojny, 16 lipca 1939 roku, w niedzielny wieczór o godz. 21.30 pod Powsinem wydarzyła się na torach Kolejki Wilanowskiej katastrofa, w wyniku której poniosło śmierć 7 osób. Rannych było około 150 pasażerów, w tym wielu ciężko. Zderzyły się motorowe pociągi osobowe z kompletem podróżnych, jadące po jednym torze w przeciwnych kierunkach. Widok był przerażający, część wagonów w wyniku zderzenia została pozbawiona nadwozia.

Według oficjalnego komunikatu, przyczyny katastrofy przedstawiały się następująco: Wobec opóźnienia pociągu jadącego z Iwicznej, zawiadowca stacji w Warszawie, Zenon Kaczyński, zatelefonował do Konstancina, prosząc kasjera p. Olszewskiego, aby zawiadomił kierownika pociągu, iż powinien minąć się z pociągiem warszawskim nie – jak przewidywał rozkład jazdy – w Powsinie, lecz w Klarysewie. Kasjer przyjął do wiadomości tę zmianę, ale wskutek nawału pracy w kasie zapomniał o otrzymanym poleceniu. Był tak zajęty, iż nawet nie widział, kiedy pociąg przyszedł na stację i odszedł. Stanowisko kasy w Konstancinie było tak usytuowane, że zajęty sprzedażą biletów pan Olszewski, nie mógł widzieć pociągu, ale też nie interesował się tym, co się działo na torach. Stacja nie posiadała kierownika ruchu.

Zawiadowca stacji w Warszawie Kaczyński został aresztowany. Nie czuł się winny, twierdził, że gdyby pozostawił mijankę zgodnie z planem, pasażerowie z pociągu z Warszawy czekaliby 15 minut w Powsinie na przejazd pociągu z Iwicznej. Niestety kierownik pociągu jadącego z Iwicznej nic nie wiedział o zmianie stacji, na której miała się odbyć mijanka.

Tak zdumiewający opis organizacji pracy na stacjach, uświadomił wszystkim, że polityka oszczędnościowa dyrekcji WKD była przyczyną skandalicznych warunków, w jakich przyszło pracować kolejarzom. Analiza warunków pracy na stacjach jest wstrząsająca. Oto ich opis z 1939 roku:

Marcelin jest pierwszym przystankiem za Warszawą. Na przystanku nie ma telefonu. Stacją i szlabanem opiekuje się pan Lasak. Uposażenie jego wynosi miesięcznie około 80 zł. Kasy na tym przystanku nie ma; bilety kupuje się u konduktora w pociągu.

Czerniaków – tu znajduje się mijanka, w budynku stacyjnym jest telefon. Zawiadowcą stacji jest Jan Trzewik. Do jego obowiązków należy także naprawa torów, a że odcinek jest długi, a tory w nienadzwyczajnym stanie, wiele godzin spędza on poza przystankiem. Telefon jest właściwie nieczynny, skoro zawiadowca jest stale poza stacją. Za wszystkie te funkcje p. Trzewik otrzymuje miesięczną pensję 120 zł brutto.

Fort I – przystanek położony w odległości 5 km od stacji belwederskiej. Przystanek pozbawiony jest jakiejkolwiek obsługi i dozoru. Dosłownie nie ma nikogo: bilety kupuje się w pociągu. Bezpieczeństwo? Przykład: aby na tym przystanku wejść do pociągu o własnych siłach, trzeba być akrobatą. Między „peronem” a pierwszym schodkiem wagonu różnica poziomów wynosi prawie metr. Wskutek braku jakichkolwiek zabezpieczeń i stałego dozoru, na odcinku tym było już kilkanaście wypadków śmiertelnych, szczególnie u zbiegów ul. Goraszewskiej i Powsińskiej oraz Zielonej i Powsińskiej. Nie ma tu, oczywiście, żadnego szlabanu ani sygnałów świetlnych.

Fort II – przystanek bez jakiejkolwiek obsługi, bez urządzeń, bez budynku. Słowem – nie ma nic, co by świadczyło, iż tu zatrzymuje się pociąg. Bilety kupuje się u konduktora w pociągu.

Wilanów – stacja węzłowa. Posiada mijankę, mimo to nie ma kasjera i zawiadowcy stacji. Kasę zlikwidowano w 1934 roku. Do tego czasu była tu kasjerka zarabiająca 50 zł miesięcznie.

Powsinek – stacja bez opieki, nie ma tu zawiadowcy i kasjera. Dawniej pracował na tej stacji Wojciech Kanabus, który dbał o odcinek torów i stację, za co otrzymywał wynagrodzenie 100 zł miesięcznie.

Powsin – ważna stacja, posiadająca mijankę. Mijanka jest oddalona od stacji o około 1 km. Można przybliżyć mijankę, ale wtedy należałoby odkupić od gospodarzy ziemię, niestety dyrekcja twierdzi, że tymczasem nie ma na to funduszy.

Klarysew – dość duży budynek stacji, ale zawiadowcy też nie ma. W budynku mieści się bufet, poczekalnia i mieszkania pracowników. Poczekalnia opiekuje się pani Kupisiewiczowa, która sprząta i wieczorem zapala światła, wynagrodzenie – 20 zł miesięcznie. W Klarysewie spotykamy drugiego od Warszawy, a więc na przestrzeni 15 km, funkcjonariusza kolejek pana Kupisiewicza, który jako przodownik drogowy ma powierzoną opiekę nad torem od Warszawy do Konstancina (17 km). Uposażenie jego wynosi 180 zł miesięcznie. Podlega mu zawiadowca stacji z Czerniakowa, obchodowy Trzewik i Golik z Jeziorny. Podczas urlopu pana Kupisiewicza, który jest właściwie nadzorcą nad panem Trzewikiem i panem Golikiem, zastępuje go Stanisław Pęconka z Wilanowa.

Jeziorna – 16 km od Warszawy. Pani Gieniuszowa zbudowała w 1931 r. ze swych funduszy dom, przeznaczony na stację. Gdy w 1937 r. kontrakt się skończył, władze kolejki nie odnowiły umowy. Stację zlikwidowano. Dom został sprzedany Stanisławowi Rowińskiemu. Od 1937 r. za stację służy ustawiony kilkaset metrów dalej stary, wycofany z obiegu wagon osobowy. „Stacja” w Jeziornie posiada kasę. Pracuje w niej Janina Retczakówna, zamieszkała w Jeziornie. Posiada niezwykle oryginalny kontrakt, jeśli chodzi o uposażenie. Oto nie ma stałej pensji, lecz pracuje „na akord”, otrzymuje 1,5% od sumy za sprzedane bilety. Od biletów nabywanych w dyrekcji (miesięcznie) procentu już nie otrzymuje. W czasie wielkiego nasilenia ruchu zarabia do 70 złotych miesięcznie. Ponadto spełnia inne obowiązki, za co nie dostaje ani grosza dodatku. Ze swojej pensji musi utrzymywać rodzinę.

Konstancin – ruch, szczególnie w lecie, bardzo duży, w święta ogromny. Stację obsługuje jeden człowiek – kasjer Olszewski, bardzo miły pan, liczący 60 lat. Jego głównym zajęciem jest

sprzedawanie biletów i opieka nad stacją. Pan Olszewski w związku z katastrofą znajduje się pod nadzorem policji.

Skolimów – duży, ładny budynek stacyjny zbudowany w 1925 roku. Do 1930 roku była tu kasa. W budynku mieszka pan Michał Włodyga. Opiekuje się torami od Konstancina do Żabieńca.

Są jeszcze stacje dwie stacje Chylice, Chyliczki i Piaseczno Wilanowskie. Nie ma tu kas i oświetlenia.
Zapisane

Radek B.
Nowicjusz
*
Długość toru:: 11 m

W terenie W terenie



« Odpowiedz #444 : 21 Luty 2019, 11:16:51 »
+1

W sobotę 23.02.2019 od godziny 9.05 nadana zostanie audycja pt. Jedyne takie miejsce w Polsce. Program 1 Polskiego Radia.
 Tym razem na być poświęcona Piasecznu oraz Piaseczyńskiej kolei Wąskotorowej.

ramówka:
https://www.polskieradio.pl/Portal/Schedule/Schedule.aspx?pid=11513
Zapisane

Muzeum Techniki im. Władysława Drybsa

www.radekbrzozowski.pl
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 3824 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #445 : 29 Marzec 2019, 20:02:39 »
0

Znów w Piasecznie wywąchano kraulinę! Tym razem jednak nie była to jednak nielegalna palarnia tego specyfiku...

Czy składowane na terenie stacji podkłady kolejowe mogą być niebezpieczne?



PIASECZNO – Na znajdującej się w centrum miasta stacji zalegają pryzmy podkładów kolejowych – alarmuje nasza czytelniczka. – Są one nasączone rakotwórczym olejem, który zanieczyszcza wody gruntowe. To tykająca bomba ekologiczna!

Pani Marzena (imię naszej czytelniczki zostało na jej prośbę zmienione) przejeżdża obok stacji wąskotorówki kilka razy w tygodniu.
– Jak mam otwarte okno, czuję bijący od podkładów specyficzny zapach – opowiada.
– Wyczytałam gdzieś, że są one nasączone toksycznym olejem kreozotowym. Podejrzewam, że jest on wypłukiwany przez deszcz i wsiąka w grunt. Czy tych podkładów naprawdę nie można trzymać w innym miejscu – na przykład pod dachem, na wybetonowanych podłożu? Pomijam już fakt, że hałdy podkładów przy ruchliwej drodze są bardzo wątpliwą ozdobą zarówno miasta, jak i samej stacji…
Michał Duraj, wiceprezes zawiadującego wąskotorówką Piaseczyńsko-Grójeckiego Towarzystwa Kolei Wąskotorowej wyjaśnia, że drewniane, odpowiednio zaimpregnowane podkłady są wykorzystywane do remontu linii kolejowej.


Nowe podkłady czekają na montaż

– Jest to materiał będący w powszechnym użyciu – dodaje. – Większość podkładów znajdujących się na terenie stacji zostało jakiś czas temu zdemontowanych. Są to elementy stare, często spróchniałe, które przeleżały w ziemi nawet 50 lat. Sukcesywnie poddajemy je utylizacji. Te podkłady nie wydzielają już żadnego zapachu. Mamy też trochę nowych podkładów, które dopiero czekają na wymianę. Są one na bieżąco montowane, więc długo na terenie stacji nie leżą. Pragnę podkreślić, że kupowane przez nas nowe podkłady spełniają wszystkie normy i są używane do konkretnego celu, a mianowicie naprawy linii kolejowej. Jeśli z olejem kreozotowym nie wejdzie się w bezpośredni kontakt, to nie stanowi on zagrożenia – podkreśla wiceprezes Duraj.

Tomasz Wojciuk


P.S.
Ja zawsze zastanawiałem się, czy więcej szkód powstaje dla ludzkości od kreozotu (którym akurat już się nie nasącza podkładów), czy od tego że kreozot nie zadziałał, podkłady spróchniały i pociąg się wykoleił. Ale rozstrzygnięcie tego sporu zostawiam takim Marzenom jak ze wstępu.
Zapisane

W każdym moim zwycięstwie
Jest trud i krew poświęceń.
Juras XR4Ti
Młotkowy
**
Długość toru:: 89 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #446 : 29 Marzec 2019, 20:36:50 »
0

Kucyku, przewieź tą kobietę raz porządnie na lokomotywie, to albo załapie bakcyla albo sie .... uspokoi.
Zapisane
gajos
Minister
******
Długość toru:: 1178 m

W terenie W terenie



WWW
« Odpowiedz #447 : 29 Marzec 2019, 22:00:32 »
+3

Tak, tylko panie będące od dawna wątpliwymi ozdobami dla mężczyzn mogą tworzyć taką poezję. Znaczy się dawno nie była porządnie przewieziona... Wybaczcie za moje słowa ale takich ludzi niestety przybywa...
Zapisane

Maszynisto!
Dając Rp1 gdzieś na kolejce ginie wolontariusz i idzie do czyśćca łowić!
http://pl.youtube.com/user/gajosgitara
http://picasaweb.google.pl/gajosgitara
Strony: 1 ... 21 22 [23]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
theme for 750mm.pl based on bisdakworldgreen design by jpacs29
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!