Świat kolejek wąskotorowych SMF
18 Grudzień 2017, 23:16:23 *
Witaj
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
w6 i... Rp 1: Profil 750mm.pl na facebooku
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 4 5 [6] 7 8   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: W obliczu końca - część 2 - ludzie  (Przeczytany 10343 razy)
Paweł Niemczuk
Administrator
*****
Długość toru:: 1495 m

W terenie W terenie



WWW
« Odpowiedz #100 : 04 Kwiecień 2017, 23:11:20 »
0

[...] Polacy jednak zaczynają potrafić działać razem?

Polcy i Polaki.
Zapisane
aronek
Zawiadowca
****
Długość toru:: 306 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #101 : 04 Kwiecień 2017, 23:13:49 »
+2

Osobiście nie widzę raczej szans na rzeczową polemikę, ale z drugiej strony...
ale że co? że nie zgadzamy się ze sobą i nie spijamy sobie z dziubków oznacza, że nie ma rzeczowej polemiki?
chcesz mieć ludzi, czy przekazywanie wiedzy?
Na rynku pracy jest tak, że albo masz ludzi tanich, albo dobrych. rzadko kiedy będzie tani i dobry.
Po drugiej stronie masz pracodawcę, niezależnie od tego czy będzie nim firma prywatna, NGO, czy samorząd, to każdy ciągnie w swoją stronę. NGO (w rozumieniu "towarzycho" i nie chodzi bynajmniej na określenie tym słowem Piaseczna Mrugnięcie ) będzie wolało zarobione pieniądze zainwestować w siebie, tzn w pensje.
prywatny, będzie zbierał na nowe audi.
a samorząd jest zainteresowany żeby wagoniki miały ładny lakier, bo dobrze wygląda na zdjęciach w okresie przedwyborczym.


I pozostaje tylko jakiś odgórny regulator rynku, który wymusi określone działania. Problem jest tylko w tym, czy ów regulator nie doprowadzi do śmierci paru kolejek. Bo pan od audi, stwierdzi, że ma już tyle oszczędności, że może do emerytury nie pracować. Samorząd, że woli biedronkę i ścieżkę rowerową, bo w tą przez 5 lat nie będzie musiał nic wkładać, a do tego "okupant" się dołoży.
A towarzycho? Towarzycho zrobi (w większości) to co postanowi samorząd.
Sugerowane wyjście wymyślone ad hoc.
kolejki jako zabytek. centralny regulator wali właścicielowi (w większości samorządom) kary, lub groźbę przywalenia kary, jeśli ten nie zacznie przeznaczać środków na utrzymanie zabytków. Ale jaka sankcja na samorząd?
Może centralny budżet, zresztą taki jest, który byłby równie dzielony. Ale jak to podzielić, skoro kościołów zabytkowych jest więcej niż kilometrów wąskich torów?
Umowy z operatorami na czas określony?
żeby operator widział sens w inwestowaniu w tory umowa musiałaby by być na 20-30 lat.
W przypadku krótkich mamy doczynienia z kalkulacją - wymienimy 20 podkładów i dociągniemy do końca tej umowy, a potem się zobaczy. Może już ktoś inny będzie się z tym bujał.

Cytat: Harry Potter
ale też napisałem że na wąskim ta zasada assistance raczej nie sprawdzi się. Na tym przykładzie odnosiłem się do słów Buczka, które przypisałem (być może mylnie) do jakiś maszynistów ICC, którzy ogólnie mają na "to" wy...jechane

Cytat: Paweł Niemczuk

Sorki, może trochę nietaktownie. Ale to najlepiej oddaje dylemat operatora. Operator-stowarzyszenie które ma ratować kolejkę wydaje się być stworzony do inwestowania wypracowanych środków w ratowanie mienia ruchomego i nieruchomego.
Tylko że stan wąskich torów jest taki, że jest to robota której końca nie widać. I czy lepiej te środki przejeść w pensjach, czy włożyć w podkłady?
Zapisane
Ogoniasty
Dyrektor
*****
Długość toru:: 601 m

W terenie W terenie


Toromistrz wąskotorowy


« Odpowiedz #102 : 04 Kwiecień 2017, 23:36:04 »
0

Umowa nawet jakby była na 10 lat to trzeba pamietac że zarobione przez kolejke pieniądze plus ewentualne dotacje powinny zostać wykorzystane  na bierzące utrzymanie infrastruktury oraz na wypłaty dla pracowników. Jeżeli bedziemy wymieniac tylko 20 aronkowych Mrugnięcie podkładów , to kiedys diagnosta za stan szlaku zamknie linie. Kolejka żeby mogła przynosić stowarzyszeniom dochody, musi wozić turystów, ale żeby mogła wozic turystów musi byc drożny szlak. Bez tego dudków niema Uśmiech Naprawy bylejakie czesto prowadzą do wielokrotnego wracania w to samo miejsce, a wykonanie starannie pewnego odcinka toru gwarantuja nam bezpieczny przejazd.
Zapisane

POZDRAWIAM !!!
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 3488 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #103 : 05 Kwiecień 2017, 19:57:37 »
+4

No dobra - przyznaję się: Na wygnanie udać się muszę.... Porażkę poniosłem.

Po przeprowadzeniu kilku rozmów i przeczytaniu paru wyjaśnień na PW wiem, że nie da się o tym pisać. Tak jak Kalito stwierdził:
Takie rzeczy dyskutuje się face to face.
Nie sądziłem, zakładając temat, że sprawy finansów, czy kłopotów z nimi są bardzo niechętnie omawiane publicznie, za to bariera znika gdy próbować wyjaśniać je choćby w rozmowie telefonicznej. Nie mnie dociekać czy to polska dusza, czy inne względy to powodują, lecz uznałem że tak jest i nie dążę do zmiany tego stanu. Amen.

Panowie – nikogo ten ludzki problem, który omówić chciałem, nie ominie. Jest on poniekąd dwojako trudny, gdyż nawet gdyby mieć miliony, to wyszkolenie dobrych np. mechaników-maszynistów trwa 2-3 lata. Druga trudność to że nie ma za bardzo kto ich szkolić…

Myślę też, że zgodnie z polską naturą, ten dobijający nas (i dla nas) fakt jest póki co bagatelizowany, bo jakoś się jeszcze to wąskie koło po wąskim torze turla. Tym nie mniej proszę pomyśleć, czy czasem nie warto by części energii ładowanej w ratowanie martwej materii (pojazdów, torów, dworców) nie przeznaczyć na ratowanie materii żywej, czyli ludzkiej, z której też, a może przede wszystkim, się składa nasza kolej.

Mówią, że Polak mądry jest po szkodzie -
Dlatego tyle mądrości jest w tym narodzie.
Zapisane

Jaka by nie była - w Faurze drzemie siła!
KLAN PALUCHOWSKICH
Minister
******
Długość toru:: 1271 m

W terenie W terenie


WWW
« Odpowiedz #104 : 05 Kwiecień 2017, 22:28:24 »
+7

Dyskusja zmierza do uchwalenia jednego jedynie słusznego modelu działalności a wszyscy wiemy,że takiego modelu nie ma.

Większość z Was w toku dyskusji traktuje wąskotorówki z perspektywy rynkowego biznesu a tak nie jest:
a) Każdy biznes poprzedza inwestycja- ktoś ma kasę na inwestycje? Kto zainwestował adekwatne środki? Ktoś ma takie środki aby zainwestować?
b) Nie prowadzimy działalności biznesowej lecz mniej lub bardziej działalność muzealno-kulturalno-rekreacyjną, ergo: bliżej nam do miejskiego ośrodka kultury, basenu, teatru czy nomen omen MUZEUM niż do komercyjnego przewoźnika i tak samo powinniśmy mieć dotacje.

BTW. Jak przykład normalnego toru dowodzi nawet działalność stricte przewozowa nie zawsze się bilansuje a tym bardziej ta pasażerska (ileż to kasy w zeszłym roku Cargo straciło ? 200 baniek? Ile wyniosła dotacja dla PLK per 1km toru?). Żebyśmy na uszach stawali i najgrubszych księży korumpowali bez dotacji nie przetrwa nikt (no może poza 1-2 kolejkami). Brak ludzi do pracy to nie jest problem tylko wąskiego toru, to jest problem absolutnie każdego przewoźnika w PL i jak widać sama kasa nie jest tu rozwiązaniem, nawet Ci którzy kładą na stół dobrą lub bardzo dobrą kasę mają z tym problemy.

Co dalej?

Nic. Wszystko będzie po staremu. Jedni padną, jedni się rozwiną, Ci którzy będą mieli kasę rozwiną się szybciej, Ci bez kasy będą musieli na rozwój zarobić swoją krwawicą. Każda poważna ekipa zarządzająca wąskim torem zdaje sobie sprawę że musi mieć kasę, ludzi, tabor, infrastrukturę tylko co mi po tej wiedzy skoro zastanawiam się jak zapłacić za paliwo do lokomotywy żeby zacząć ten sezon?

Czy to powód do zaprzestania działalności?
Nie. Każdy będzie jakoś walczył, a to szukając nowych źródeł dochodu czy redukując działalnosć (np. zamykając szlaki, wyprzedając majątek etc.) licząc że i do neigo fortuna kiedyś się uśmiechnie.
Zapisane

aronek
Zawiadowca
****
Długość toru:: 306 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #105 : 06 Kwiecień 2017, 14:21:35 »
+7

Dyskusja zmierza do uchwalenia jednego jedynie słusznego modelu działalności a wszyscy wiemy,że takiego modelu nie ma.
To tak jakby wymagać od zecera, w momencie kiedy zawód ginie i nie ma dla niego roboty, żeby zatrudnił praktykanta, bo komuś trzeba przekazać wiedzę.

Niestety zachowanie "starych rzemiosł" to kompetencje kogoś wyżej.
Takim ginącym rzemiosłem jest maszynista parowozu, osoba podbijająca podkłady ręcznymi narzędziami. oczywiście to tak "moim zdaniem".
Dopiero w sytuacji kiedy zaczęto by traktować jako placówkę muzealną, której zadaniem jest utrzymanie zabytków techniki, ale również wiedzy w "ginącym zawodzie", a za traktowaniem poszłyby środki finansowe, wtedy można rozważać, o tym że oprócz starych majstrów powinno być też miejsce dla praktykantów, którym przekażą swoją wiedzę. I to trochę w oderwaniu od ekonomii rynkowej. Bo w warunkach kapitalistycznych, nie ma miejsca na wynagrodzenie dla "ucznia". Bo jak uczeń przestanie być uczniem, to po co ci "na zakładzie" dwóch majstrów, kiedy roboty jest tylko dla jednego?
Zapisane
Zgroza
Mechanik
***
Długość toru:: 288 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #106 : 09 Kwiecień 2017, 23:09:23 »
+1

Patrząc od strony medialno-organizacyjnej, kolejki się rozwijają i profesjonalizują - coraz lepsze strony, wcześniej dopinane sprawy organizacyjne, więcej kursów, lepsze wyjście do klienta. Dobrze, że ktoś stara się zachować tory, pojazdy, dokumenty - każde trochę jest ważne.

W tym momencie, a więc na starcie wiosny, mamy 7 niedopiętych delikwentów:

Bytom, Zbiersk, Chorzów, Hel, Przeworsk, Karczmiska, Hajnówka.

Bytom się rozwija a Zbiersk próbuje odbić od dna. Są usprawiedliwieni, ich brak rozkładu na 2017 jest zasygnalizowany.

Chorzów i Hel - pewnie brak dogrania medialno-internetowego, no i późny start sezonu na półwyspie. Można zrozumieć.

Pozostaje 3 niepokojących pacjentów...
Zapisane
Paweł Niemczuk
Administrator
*****
Długość toru:: 1495 m

W terenie W terenie



WWW
« Odpowiedz #107 : 10 Kwiecień 2017, 00:25:40 »
+2

Co do Bytomia to sprawa rozbija się o wolno mlące żarna urzędów.

Aktualnie z całą pewnością można stwierdzić, że:
1, Pociągi będą kursowały w dniu Industriady (10 czerwca)
2. Pociągi będą kursowały w soboty, niedziele i święta w okresie wakacji letnich

Aktualnie trwa dopinanie spraw dotyczących kursów w okresie maj - początek wakacji i koniec wakacji - grudzień. Jak to się wyjaśni, to rozkład zostanie opublikowany.
Powiem tylko tyle, że w wersji optymistycznej tegoroczny sezon na GKW będzie trwał od początku maja do ostatnich dni grudnia. Ale jak wspomniałem wyżej - ustaleia i uzgodnienia jeszcze trwają - stąd na oficjalny rozkład trzeba jeszcze poczekać co nieco.
Zapisane
Zgroza
Mechanik
***
Długość toru:: 288 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #108 : 12 Kwiecień 2017, 19:10:40 »
0

Przeworsk i Karczmiska w międzyczasie ogłosiły rozkład. Zwraca uwagę

Cytuj
Samorządowa Przeworskia Kolejka Dojazdowa Przeworsk – Dynów
Zapisane
Leśny Dziadek
Dyrektor
*****
Długość toru:: 898 m

W terenie W terenie


http://www.strzelnicahistoryczna.pl


WWW
« Odpowiedz #109 : 14 Kwiecień 2017, 21:44:06 »
-2



Chorzów i Hel - pewnie brak dogrania medialno-internetowego, no i późny start sezonu na półwyspie. Można zrozumieć.



Hel jest specyficzny. Hel stanowi fragment w miarę dobrze promowanego kompleksu muzealnego, i jest zaliczany "przy okazji". Dla Helu zmorą są emkole, którzy w środku sezonu przyjadą z rodziną SPECJALNIE dla kolejki, i próbują prowadzić mikolsko specjalistyczną rozmowę na temat możliwości, rozwoju, promocji, z zajętą sprzedażą i kontrolą biletów kasjerką, lub zabieganym maszynistą. A później oburzają się, że oni tu specjalnie, że 200 kilometrów, a potem nie miał z nimi kto pogadać  Co?
Zapisane

Harry Potter
Dyrektor
*****
Długość toru:: 745 m

W terenie W terenie



« Odpowiedz #110 : 15 Kwiecień 2017, 19:14:34 »
0

Co do Helu i kolejki... ja byłem w styczniu kilka lat temu... na spokojnie się przeszedłem po trasie, zobaczyłem co i jak... Cisza spokój,ludzi to może w ciągu całego spaceru może tylko z pięć osób ... Fakt, obsługi też nie było, ale coś za coś jak się poza sezonem wpada Mrugnięcie  Poza tym szacun Leśny Dziadku za całokształt...

Pozdrawiam z MMz i wesołego jajka
Zapisane

Jak się nie ma co się lubi,
To się lubi co się ma...ja mam Elf' y, Impulsy i inne "perełki"
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 3488 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #111 : 04 Październik 2017, 15:10:23 »
+5

Przegląd Piaseczyński 4 października donosi:

Kolejka wąskotorowa zrobiła pierwszy krok, aby pozyskać nowych pracowników, bez których największa piaseczyńska atrakcja turystyczna nie przetrwa.

Mówiąc o wąskotorówce, mamy zazwyczaj na myśli tabor i tory. Kilka lat temu emocjonowaliśmy się parowozem, a raczej jego utratą. Robimy zdjęcia wagonom, lokomotywom oraz torom. Bez torów i taboru kolejki oczywiście nie będzie, ale nie przetrwa ona także bez pracowników zatrudnionych na stanowiskach bezpośrednio związanych z prowadzeniem i bezpieczeństwem ruchu kolejowego oraz prowadzeniem pojazdów kolejowych. A o tych nie jest łatwo.

Na wniosek Piaseczyńsko–Grójeckiego Towarzystwa Kolei Wąskotorowej, Urząd Transportu Kolejowego powołał we wrześniu komisję egzaminacyjną, która będzie mogła stwierdzać kwalifikacje na stanowiskach: maszynisty pojazdów trakcyjnych, pomocnika maszynisty, prowadzącego pociągi lub pojazdy kolejowe, kierownika pociągu oraz dyżurnego ruchu.

– Kolej to przede wszystkim kolejarze, którzy – jak to ludzie – z czasem starzeją się, chorują, odchodzą, zatem potrzebują godnych następców. Ale to staje się trudne, gdyż niestety obecny świat idzie w innym kierunku: młodzi nie garną się do ciężkiej, wymagającej dużych umiejętności pracy na kolei. Ci, którzy są zdecydowani na związanie się z drogami żelaznymi wybierają kolej normalnotorową, bo tam jest prestiż, możliwość awansu i bardzo dobre zarobki. A tu, na naszym wąskim torze, perspektywy nie są za szerokie, a sama komisja nie uczyni przełomu w zatrudnieniu. Pozostaje zatem „jedynie” pozyskać odpowiednich kandydatów, wyszkolić ich i... No, ale od czegoś trzeba zacząć. Zaczęliśmy od powołania komisji – mówi nam Janusz Sędzicki, maszynista naszej kolejki, od września także członek komisji.

W skład komisji weszli również Grzegorz Fidler (przewodniczący), Bogdan Godlewski, Kazimierz Piasecki oraz Igor Sokołowski (członkowie).
Komisja egzaminacyjna przystąpi do pracy na końcowym etapie pozyskiwania kandydata, czyli na egzaminie. Wcześniej kandydat musi przejść dokładne badania lekarskie w placówce kolejowej medycyny pracy. Na tym etapie odpada dość dużo kandydatów, gdyż kryteria są bardzo surowe – np. kandydat na maszynistę musi posiadać idealny wzrok, słuch i refleks. Tutaj najcięższe są badania przydatności psychologicznej.

Następnie kandydat przechodzi szkolenie praktyczne, które trwa – w zależności od stanowiska – od kilku miesięcy do roku, a nawet dłużej. Na kolei wąskotorowej, która nie prowadzi codziennych kursów, wymagany staż staje się procesem długotrwałym. Przyszli maszyniści szkolą się w warsztacie poznając przy czynnościach serwisowych budowę taboru, a wiedzę o prowadzeniu lokomotyw czerpią jeżdżąc jako praktykanci. Przyszli kierownicy pociągów jeżdżą natomiast jako konduktorzy.
Kolejnym etapem jest wykonywanie nauczonych czynności samodzielnie, ale pod nadzorem.
Po wszystkich etapach kandydat przystępuje do egzaminu. Zarówno praktyczna jak i teoretyczna część sprawdzianu trwa przeważnie 6–8 godzin, co pozwala sprawdzić umiejętności kandydata. To ważne, gdyż po zdanym egzaminie, były kandydat będzie samodzielnie odpowiadał za bezpieczeństwo swoich pasażerów, pasażerów innych pociągów i osób postronnych znajdujących się na kolei, a także powierzonego majątku o ogromnej wartości.

Joanna Gerla

----------------------------------------

Słowo komentarza: Dlaczego ten artykuł zamieściłem w dziale "W obliczu końca"? Otóż dość dobrze oddaje to co myślę - że kolejarzem nie może być byle kto. Trzeba do tego odpowiedzialnego zawodu ludzi odpowiednich: posiadających wiedzę, umiejętności, predyspozycje intelektualne, a przede wszystkim właściwą postawę moralną. O tym pisałem na poprzednich stronach i jeszcze raz wrócę do smutnej prawdy: na wąskich torach wyjętych z pod wszelkiego nadzoru (i nie mam na myśli tylko UTK) stawia się na ludzi byle jakich - bo są łatwo dostępni, tani, a co ważne nie będą podważać wiedzy, a dokładniej jej braku u szefów, którzy twierdzą że kolej znają na wylot, bo co to za filozofia - ot, gwiżdże i jeździ. Tylko że takie podejście powoduje degradację przedsiębiorstwa, która choć na codzień niewidoczna, po latach daje o sobie znać końcem w obliczu którego wielu z nas stoi, choć nie chce tego zauważać.
Zapisane

Jaka by nie była - w Faurze drzemie siła!
PiotrS
Młotkowy
**
Długość toru:: 138 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #112 : 05 Październik 2017, 13:13:38 »
+7

To temat związany z problemem, który już wielokrotnie przewijał się w rozmowach z kolegami przy różnych wąskotorowych okazjach.

Mianowicie przyszłość nazwijmy to przedsięwzięcia jakim jest prowadzenie ruchu i utrzymywanie infrastruktury w dużej mierze zależy od potencjału ludzkiego. Na większości kolei wąskotorowych w Polsce etatowa i formalna kadra jest bardzo nieliczna i składa się z kilku a nawet paru starych kolejarzy w wieku przed lub po emerytalnym. Młodzi ludzie jeżeli angażują się to w ramach swojej pasji jako wolontariusze albo na zasadach zupełnie swobodnych i spontanicznych. A w większości przypadków tych młodych ludzi nie widać w ogóle. To wynika z braku zainteresowania u młodzieży dosyć niszową tematyką. Jak wiadomo nie jest to też zajęcie intratne ani przyszłościowe. Tym samym nie cieszy się powodzeniem.
Efekt jest taki, że przedsięwzięcie utrzymują starzy kolejarze, którzy choć mają bardzo duże doświadczenie to nie mają już siły a czasami też ochoty. Niektórzy tylko czekają na zasłużoną emeryturę. Pomagają im z różnym skutkiem i z różnym stopniem zaangażowania pasjonaci, którzy nie mają z tego nic oprócz własnej satysfakcji a czasami nawet w podzięce otrzymują od tych etatowych kopa w dupę.
Sytuacja paradoksalnie powinna być  lepsza w regionach bardziej dotkniętych bezrobociem gdzie często z braku alternatywy młodzież wiąże się ze środowiskiem wąskotorowym.

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat zauważyłem, że tabun młodych ludzi z okolicznych osiedli przyciągnęła do siebie GKW w Bytomiu Karbiu oraz Kolej Przeworska. Ma to też o tyle znaczenie, że okoliczna młodzież zamiast z nudów obalać jabole w pootwieranych brankardach zaczyna interesować się kolejnictwem, dbać o jego dziedzictwo i czuć się na torach gospodarzem. Niektórzy z tych młodych ludzi przy okazji wdrażają się do zawodu i może nawet zostaną na kolejce. Ale obserwuję kolejki gdzie takiego potencjału kadrowego nie ma w ogóle.

Zapisane

PiotrS
KLAN PALUCHOWSKICH
Minister
******
Długość toru:: 1271 m

W terenie W terenie


WWW
« Odpowiedz #113 : 05 Październik 2017, 21:14:49 »
0

że kolejarzem nie może być byle kto. Trzeba do tego odpowiedzialnego zawodu ludzi odpowiednich: posiadających wiedzę, umiejętności, predyspozycje intelektualne, a przede wszystkim właściwą postawę moralną.

(...na wąskich torach wyjętych z pod wszelkiego nadzoru (i nie mam na myśli tylko UTK) stawia się na ludzi byle jakich - bo są łatwo dostępni, tani

Hmmm, śmiem się głęboko nie zgodzić.
Problemem jest brak sensownych kandydatów do nauki. Bierze się praktycznie wszystkich którzy przeszli badania i wykazują jakąś chęć do zdobycia uprawnień i pracy. Wąskie tory mają jeszcze gorzej bo nie są wstanie w znacznej większości zaproponować porównywalnych zarobków jak na torze normalnym. Nie jest to problem tylko branży kolejowej ale praktycznie każdej.
Zapisane

buczek_pkp
Zawiadowca
****
Długość toru:: 368 m

W terenie W terenie


PKP Inter City, Wąski w Piasecznie


« Odpowiedz #114 : 05 Październik 2017, 22:22:17 »
+10

A więc zamiast zatrudniać kilku bezmózgów może lepiej zatrudnić jednego dobrego fachowca ? Spawacza, murarza, blacharza, lakiernika, operatora koparki, mechanika lub maszynistę? Ale nikt z tych ludzi nie przyjdzie do pracy za najniższą krajową. A tym bardziej maszynista... Prawo rynku idealnie weryfikuje kto za ile i gdzie pracuje. Jeżeli kolejki dalej będą chciały zaklinać rzeczywistość najniższą krajową to mogę im życzyć jedynie powodzenia. Smutne to ale prawdziwe. Piszę ten post pakując się po urlopie do pracy w Arabi Saudyjskiej gdzie przyszło mi pracować jako maszynista przy budowie kolei dużej prędkości Haramain High Speed Railway. Niestety... W Polsce nie da rady zarobić na mieszkanie pracując jako zwykły maszynista u żadnego z przewoźników normalnotorowych a tym bardziej wąskotorowych. Życie...
Zapisane
Michał Z
Mechanik
***
Długość toru:: 262 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #115 : 06 Październik 2017, 07:36:09 »
+5

... Ale nikt z tych ludzi nie przyjdzie do pracy za najniższą krajową. A tym bardziej maszynista...
Świetna rada, ale aby zapewnić środki na godziwe wynagrodzenie trzeba sprzedać odpowiednią liczbę biletów na przejazd za odpowiednią cenę i analogicznie zorganizować wycieczki za odpowiednią cenę. Tych pasażerów trzeba wozić przez cały rok przez cały tydzień. A jakie są realia? weekendy wiosną i latem, czyli raptem 50 dni kursowania w całym roku, z których i tak część przynosi tylko straty z powodu złej pogody i kursów z 5 pasażerami.
I tu właściwie kończymy przygodę z pociągami na wąskim torze, bo kto i ile razy przejedzie się dowolną kolejką wąskotorową przy cenie za bilet 40-50 PLN? Oczywiście w uprzywilejowanej pozycji są koleje mające turystów także w tygodniu, choć i tak prowadzą ruch tylko w sezonie letnim.
Zapisane
Paweł Niemczuk
Administrator
*****
Długość toru:: 1495 m

W terenie W terenie



WWW
« Odpowiedz #116 : 06 Październik 2017, 14:49:49 »
+14

I po raz kolejny dochodzimy do tematu finansowania funkcjonowania kolei wąskotorowych.
Z sytuacji wynikają następujące wnioski:
1. Era kolei wąskotorowych jako normalnie działających na warunkach czysto rynkowych przedsiębiorstw minęła. Minęła dawniej, niż nam się wydaje.
Ostatnie lata (ba, dziesiątki lat) funkcjonowania kolei wąskotorowych pod szyldem PKP nie miały raczej nic wspólnego z gospodarką rynkową - koleje wąskotorowe istniały siłą rozpędu i wyłącznie dzięki temu, że dotowała je centrala, a pośrednio - państwo. I śmiem twierdzić, że nawet wyeliminowanie patologii takich, jak przerosty zatrudnienia, mizerna wydajność pracy, powszechne kradzieże nie uczyniłyby z nich przedsięwzięć opłacalnych. Nikt nie był zainteresowany zadzieraniem z kolejarzami i wywoływaniem lokalnych wojenek - działały sobie aż się rozpadną albo aż jakieś wydarzenie losowe (np. TIR demolujący wiadukt) je zamorduje. Dopiero lata 90. XX wieku i postępująca niewydolność kolei państwowych jako całości zmusiły władze PKP walczących o przetrwanie do podjęcia zdecydowanych działań (czytaj: likwidacja).

2. "Zaraz, zaraz, a przewozy towarowe?" - ktoś mógłby powiedzieć. A przewozy towarowe były skazane na zagładę od samego początku działalności kolei wąskotorowych poza PKP. Z przyczyn następujących:
a. Systematyczny spadek udziału kolei jako całości w przewozach towarowych, wypieranie jej przez transport samochodowy, a w szczególności na krótkich odcinkach
b. Zanikanie przewozów rozproszonych
c. Zanikanie firm posiadających bocznice wąskotorowe (likwidacja cukrowni, kopalń) oraz efemeryczny charakter spektakularnych wzrostów przewozów na niektórych kolejach (np. Zbiersk) spowodowany przewozami kruszyw pod przewóz dróg (tu wiadomo było, że to tylko chwilowe)
d. Przewozy towarowe to biznes. Odbiorca musi mieć pewność otrzymania towaru na czas. A starzejących się faurów i lidek, transporterów i, co najważniejsze, infrastruktury, nie da się utrzymywać metodami chałupniczymi w stanie zapewniającym niezawodność przewozów
e. W związku z "d" - utrzymywanie przewozów towarowych, pomimo generowania przychodu, niekoniecznie generowałoby dochód. Prowadzenie ich wymagałoby utrzymania taboru i infry, a co za tym idzie - stanów osobowych
f. Niechęć PKP - przypomnijcie sobie trwające strasznie długo boje SKPL-u o wpisanie ich kolei wąskotorowych do Wykazu Odległości Taryfowych, bez czego nadawanie przesyłek do i z tych kolei było niemożliwe
g. Niekorzystne rozwiązania taryfowe - PKP traktowało wagony towarowe podczas transportu na wąskim torze jako wagony stojące pod rozładunkiem - przewóz ich na dłuższych odcinkach (czasochłonny) powodował naliczanie opłat za przetrzymanie wagonu (jedna z przyczyn zaniechania przewozów towarowych do Turku)
h. Dyskryminujące koleje wąskotorowe przepisy dot. podatku od nieruchomości (to gwoździk do trumny) - przewóz towarów to konieczność opłacania podatku od nieruchomości totalnie niweczącego ewentualne pozytywne skutki finansowe wykonywania w/w przewozów.

3. Koleje wąskotorowe powinny być traktowane albo jako zabytki i na równi z innymi zabytkami finansowane na zasadach przewidzianych dla dziedzictwa narodowego, albo jako element szerszej infrastruktury rozrywkowej danego regionu, gdzie nie patrzymy na zysk jednostkowy (kolej generuje pieniądze), a na zysk dla gminy / powiatu - rozwinięta infrastruktura usługowa / turystyczna powoduje rozwój regionu, przyciąga turystów, katalizuje rozwój biznesu, a co za tym idzie - powoduje wzrost zatrudnienia, wzrost aktywności biznesowej, wzrost wpływów do budżetu gminy - krótko mówiąc - generuje zysk, który trudno przeliczyć konkretnie na konkretne kwoty, ale przyczynia się do rozwoju całej okolicy. I tu jest nadzieja dla przynajmniej niektórych kolei - jakieś elementy myślenia w tych kategoriach tu i ówdzie można dostrzec.

4. W relatywnie lepszej sytuacji są koleje, które leżą w okolicach naturalnie atrakcyjnych turystycznie (ale nie wszystkie - niektóre atrakcje turystyczne, np. morze, mają charakter wybitnie sezonowy) oraz w pobliżu naturalnych generatorów ruchu jakimi są duże miasta. Tu można myśleć o w miarę długich sezonach przewozowych, oferowaniu kompleksowych produktów turystycznych, organizowaniu imprez tematycznych (a impreza, wiadomo, to nie zwyczajny przejazd, a coś szczególnego - cena rośnie).

5. Koleje wymienione w punkcie 4 mogą liczyć na to, że uda im się wypracować pieniądze wystarczające na np. całoroczne utrzymanie niezbędnej kadry (jeśli jeszcze mają możliwość wynajęcia nieruchomości i dorobienia na tym, to super), pokrycie kosztów zmiennych, ba, może i nawet częściowe pokrycie kosztów odtworzeniowych (drobne remonty).

6. Koleje niewymienione w punkcie 4 mają przekichane.

7. Podsumowując - nawet przy przychylnym podejściu PKP do współpracy z przewoźnikami wąskotorowymi oraz braku dyskryminacji podatkowej tylko nieliczne koleje miały potencjalną choćby możliwość wykonywania przewozów towarowych, a i one nie byłyby lekarstwem na finansową chorobę. Ba, śmiem twierdzić, że mogłyby być na dłuższą metę czynnikiem przyczyniającym się do powstania innych problemów (szybsze wyeksploatowanie taboru oraz zajechanie i tak lichej infry). Tylko nieliczne koleje mają potencjał do wygenerowania przychodów wystarczających do pokrycia kosztów bieżącej eksploatacji (kosztów zmiennych). Wszystkie muszą liczyć na zewnętrzne źródła finansowania (dotacje) w celu porycia kosztów stałych (głównie utrzymania w sprawności technicznej taboru i infry). Większość musi liczyć na zewnętrzne źródła finansowania w celu pokrycia niemal wszystkich kosztów.

8. Podsumowując podsumowanie - ten wniosek padł tu już nie raz. Prędzej czy później będziemy świadkami zamknięć i likwidacji. Albo całych kolei, albo znacznych fragmentów istniejących jeszcze linii. Niektóre koleje zredukują się do funkcji skansenów z kawałkiem toru, na którym w weekendy się przewiezie turystów. Inne po prostu przestaną istnieć albo staną się totalnie nieruchomymi muzeami zredukowanymi do obszaru stacji. Proces ten wydaje mi się nieuchronny. To nie stanie się w ciągu miesiąca, czy dwóch. To będzie proces trwający latami. Ile lat? Trudno wyczuć. Zależy od determinacji prowadzących owe koleje, od ogólnego stanu majątku w momencie odziedziczenia go od PKP, utrzymania w ciągu ostatnich nastu lat. Możliwe są spektakularne sytuacje poprawy - ot, unijna dotacja i idące za tym 5 lat trwałości inwestycji, czyli 5 lat gwarancji jakiegoś tam istnienia. Niemniej jednak bez pomysłu systemowe wsparcia kolei wąskotorowych oraz przekonania samorządowców, że warto - perspektywy są ponure. A nawet jeśli wszystko potoczy się po myśli (np. dostęp do środków z Funduszu Kolejowego), to i tak nie wierzę w to, żeby wszyscy mieli wolę i potencjał żeby ewentualne nowe możliwości wykorzystać.
Zapisane
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 3488 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #117 : 07 Październik 2017, 18:33:23 »
+9

A ja Wam powiem Koledzy tak prosto z mostu, bo po dwudniowych walkach z rozrządem parowozu jakiś bojowy humor mi się załączył i mam ochotę popatrzeć kto mi minusów dowali za tę wypowiedź. Wiecie dlaczego taka wujnia panuje na naszych kolejkach?

1. Bo mamy polski, paskudny zwyczaj nieczerpania z rozwiązań wypracowanych przez innych, uważając że to umniejsza nam, którzy wszystko już wiedzą, wszak nie wypada aby nauczyciel słuchał nauk. Dobrze wiecie że tak jest.

2. Mamy polską, zakorzenioną w sercu zawiść, która blokuje racjonalne postępowanie jakimi jest przedstawianie swych problemów i sposobów ich rozwiązania aby inni uczyli się na naszych błędach, bo przecież fajnie jest jak inna kolejka też ma źle. A jeszcze fajniej jak ma jeszcze gorzej.

3. Na koniec najboleśniejsze - traktujemy swe kolejki jako hobby, a nie przedsiębiorstwo. Wiecie o czym piszę? Że nie bierzemy za nie odpowiedzialności która dotknęła by nas inaczej niż wywołanie uczucia przykrość. W każdej chwili możemy odejść i nic oprócz łzy nie będzie nas to kosztować, a bez bata w postaci konsekwencji finansowych nic w tym naszym kraju się nie rozwinie. To się nazywa polska niefrasobliwa natura.

Piszę to ja - Kucyk, który przez postawę życiową i propagowanie na tym zacnym postów stojących w opozycji do punktów 1,2,3 zyskałem sobie solidne grono wrogów. I to grono będzie się zwiększać w miarę jak będę starał się iść wciąż pod ten destrukcyjny dla naszych kolei prąd.

Dobra, koniec - można hejtować. Rozrząd ustawiony - idę się piwa napić.
Zapisane

Jaka by nie była - w Faurze drzemie siła!
2xm
Minister
******
Długość toru:: 1442 m

W terenie W terenie



« Odpowiedz #118 : 08 Październik 2017, 02:32:07 »
+5

No już nie pozuj na takiego bimbrownika wyklętego. Przynajmniej w tym coraz chyba węższym gronie Twoje "niepokorne" posty osiągają wyniki zdecydowanie dodatnie.

Punkty 1 i 2 zdecydowanie łączą się ze sobą w polskiej duszy. Polak to indywidualista:
a) przekonany swojej wyjątkowości (i niekompetencji/głupocie/złej woli innych),
b) nastawiony na osobisty sukces (nawet kosztem większego sukcesu grupowego),
c) nieufający nikomu poza sobą samym i wąskim gronem rodziny czy najbliższych przyjaciół.

Skutki wyłażą na każdym kroku. Z jednej strony domorośli eksperci przekonani o tym, że wszyscy wokół są niekompetentni, głupi albo przynajmniej chcą ich zrobić w wała. Nie ma wiec sensu nikogo pytać o radę, a te otrzymane należy konsekwentnie zignorować.
Z drugiej strony ludzie wiecznie ścigający się z otoczeniem, taktujący wszystkich wokół jak konkurentów - jeśli nie do kasy, to przynajmniej do zaszczytów (choćby i takich najmniejszych jak w naszym półświatku). A konkurentom się nie pomaga i nie cieszy się z ich sukcesów. Przeciwnie, warto wręcz podstawić nogę gdy nikt nie patrzy. A że w efekcie wszystkim jest trudniej i osiągamy mniej jako csłe środowisko? Cóż...

Trzeci punkt to w sumie przewijający się tu od początku motyw: "bez kasy nie ma odpowiedzialności". Traktujemy kolejki jak hobby, bo w większości przypadków tym właśnie są. Rozwiązaniem może być jedynie profesjonalizacja, bo nikt dobrowolnie nie przyjdzie w miejsce, gdzie można oberwać batem jeśli nie będzie tam odpowiednio soczystej marchewki.
Zapisane

Podejrzewam, że u źródła tej wiadomości kryje się czyjaś kpina, bardziej lubiana w Polsce niż uznanie dla prób postępu (...).
brok
Zawiadowca
****
Długość toru:: 392 m

W terenie W terenie


WWW
« Odpowiedz #119 : 08 Październik 2017, 17:58:41 »
+3

Lata (na forum) lecą, a my wciąż przerabiamy to samo... tylko czynnych wąskich torów co raz mniej...

W dobie rynku pracownika, nikt nie przyjdzie do pracy za najniższą krajową, tylko dlatego, że kolejka jest fajna. Tak jak nie znajdzie się piłkarz, który poświęci karierę zawodową (kasę) dla idei klubu LZS Grójec, Huraganu Rogów, czy Zjednoczonych Koszalin, w chwili, gdy będą chcieli go w Ekstraklasie. Bo tylko pijany kibic na meczu śpiewa, że z klubem jest na dobre i na złe...

Mam budkę z lodami gdzie sezon jest krótki, a ZUS, koszt utrzymania budki, podatki muszę płacić przez cały rok. Mam farta, bo sprzedawczynię zatrudniam sezonowo (/jak kasjerkę na stacji KD), ale dla mnie (/maszynisty na kolei) potrzeba pieniędzy na pensję przez cały rok... Muszę się wtedy poważnie zastanowić, co mogę zrobić, żeby nie splajtować. A może powinienem połączyć mój biznes z zupełnie inną branżą? Przez resztę roku będę szył skarpetki, a dzięki wypracowanym zyskom przetrwam na rynku, a i budkę pomaluję w historyczny kolor Zjednoczenia Przemysłu Lodziarskiego Społem Język. (?)


 
Zapisane

Najpiękniejsze są takie podróże,
Które pamięć na zawsze zachowa,
Gdy dziewczyna jest piękna nad podziw,
A kolejka wąskotorowa...
Strony: 1 ... 4 5 [6] 7 8   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
theme for 750mm.pl based on bisdakworldgreen design by jpacs29
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!