Świat kolejek wąskotorowych SMF
05 Grudzień 2022, 18:13:38 *
Witaj
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
w6 i... Rp 1: Serwer FTP już działa! Szczegóły na forum.
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: [prasa] GW o Świętokrzyskiej Kolejce Dojazdowej  (Przeczytany 4323 razy)
Dariusz
Minister
******
Długość toru:: 1220 m

W terenie W terenie


WWW
« : 17 Lipiec 2007, 09:36:32 »
0

Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce


Ciuchcia Ponidzie pojedzie do muzeum?
Janusz Kędracki
2007-07-16

Udziałowcy Ciuchci Ekspres Ponidzie chcą oddać obsługę ruchu turystycznego prywatnemu inwestorowi. Zabytkowy tabor kolejki miałby posłużyć do urządzenia ekspozycji muzealnej.
O tym, że samorządy będące udziałowcami spółki prowadzącej jędrzejowską wąskotorówkę nie chcą już dopłacać do jej utrzymania, pisaliśmy pod koniec maja. W połowie czerwca ich przedstawiciele zgodzili się jeszcze pokryć 201 tys. zł ubiegłorocznych strat, ale równocześnie umówili się na spotkanie na temat przyszłości kolejki. Odbyło się ono w środę i - jak zapewnia wicemarszałek Zdzisław Wrzałka - wszyscy byli zgodni, że nie należy wąskotorówki likwidować, ale radykalnie zmienić zasady jej funkcjonowania.

- Uzgodniliśmy, aby wydzielić część muzealną na stacji w Jędrzejowie, udostępnić tam do zwiedzania zabytkowe parowozy i wagony, a na obsługę turystów chcielibyśmy znaleźć prywatnego inwestora - informuje Wrzałka. Przez najbliższe miesiące pracownicy departamentu infrastruktury mają zrobić rozpoznanie, jak podobne kolejki funkcjonują w innych miejscach, gdzie zarządzane są przez prywatne podmioty. Poprzez ogłoszenia ma być natomiast poszukiwany chętny do przejęcia obsługi przewozu turystów. Jeśli się znajdzie, od przyszłego roku dostanie w dzierżawę część taboru, tory i stacje wąskotorówki. - Obecny zarząd spółki nie w pełni daje sobie radę z obsługą ruchu turystycznego. Być może należałoby skrócić trasę przejazdu i użyć bardziej ekonomicznego pojazdu do ciągnięcia wagonów niż stare lokomotywy. Potrzebne też są jakieś atrakcje po drodze - przekonuje wicemarszałek.

Te plany oznaczają zatem faktyczną likwidację spółki prowadzącej kolejkę. Jak podkreśla Wrzałka, samorządy gotowe są wspólnie utrzymywać część muzealną kolejki, a nie chcą już dopłacać do przewozu turystów.

Co ciekawe, na środowe spotkanie nie został zaproszony prezes spółki Edward Choroszyński. - Celowo, było to wyłącznie spotkanie udziałowców. Dokonywaliśmy na nim także oceny prezesa, czułby się niezręcznie - uważa Wrzałka. Pytany, jak ocenili Choroszyńskiego, odpowiada: - Bardzo dobrze jako kolejarza, specjalistę do spraw technicznych. Były zastrzeżenia co do zarządzania spółką, pracy marketingowej.

Choroszyński dziwi się takiemu stawianiu sprawy. - Przez cztery lata nikt nie kiwnął palcem, żeby coś poprawić czy zmienić. Jak miałem zrobić lepszą reklamę kolejki, skoro nie miałem na to pieniędzy? - pyta. Według niego Ciuchcia Ponidzie, jako obiekt zabytkowy, powinna być traktowana jak muzea, do których samorządy dopłacają. - Gdyby przynosiła dochody, to założylibyśmy spółkę pracowniczą i nie prosilibyśmy o pomoc samorządów. Ale żeby wyjść na swoje, trzeba 300-400 kursów rocznie. To jest niemożliwe, późną jesienią czy zimą ludzie nie będą jeździć - twierdzi Choroszyński. Nie wierzy, że wydzierżawienie kolejki rozwiąże jej problemy. - Chętny się może znajdzie, ale weźmie i po roku odda - argumentuje.

Zdaniem Choroszyńskiego samorządy nie powinny teraz pozbywać się tej atrakcji turystycznej, tylko spróbować pozyskać środki unijne na jej rozwój.

Kolejka dla turystów

Jędrzejowska kolejka wozi turystów od 1993 roku. Od czterech lat prowadzi ją Spółka Świętokrzyska Kolejka Dojazdowa "Ciuchcia Ekspres Ponidzie", którą stworzyły: gmina Jędrzejów (144,5 tys. zł udziałów), gmina Pińczów (109 tys. zł), samorząd województwa (100 tys. zł), powiaty jędrzejowski i pińczowski (po 50 tys. zł), gminy Imielno i Kije (po 23 tys. zł). W ciągu czterech lat działalności przyniosła ok. 700 tys. zł strat. W 2006 roku przewiozła na trasie Jędrzejów - Pińczów 15 tys. osób, o 3 tys. więcej niż w 2005 roku.



Komentarz

Myślę, że należy pokazać również drugą stronę czteroletniego funkcjonowania podmiotu „Ciuchcia Ekspres Ponidzie” odnosząc się do informacji przekazywanych dziennikarzom przez samorządowych urzędników, w tej i innych publikacjach prasowych.

- plenerowa ekspozycja muzealna nie jest żadnym novum urzędników, została zorganizowana lata temu. W roku poprzednim pracownicy kolejki własnymi rękami, z finansową pomocą konserwatora zabytków, odnowili większość zabytkowego taboru. Plan „ścieżki śladem zabytków techniki” został przygotowany przez Stowarzyszenie Miłośników Kolejki w 2003 roku i był wielokrotnie przedstawiany przedstawicielom samorządów z propozycją konkretnych (niewielkich zresztą) inwestycji (nie muszę dodawać, że bez rezultatu). Kolejka, ze wsparciem konserwatora, doprowadziła do remontu dachu i pomieszczeń zabytkowych kuźni i odlewni oraz dachu nad halą wagonowni, ratując te pomieszczenia przed zniszczeniem i ciągle oczekując na decyzje właścicieli (jak do tej pory bez rezultatu). Miasto Jędrzejów rozpoczęło remont dawnej świetlicy kolei jędrzejowskich (z przeznaczeniem na m.in. ekspozycję dokumentów), który tak jak się zaczął, tak i szybko skończył rozgrzebaniem inwestycji. Obiekt jest dewastowany i niszczeje, zaś ekipa budowlańców starostwa pozostawiła po sobie stertę gruzu na torach i ulotniła się bez śladu, skutecznie uniemożliwiając użytkowanie trójkąta do obracania parowozu („dzięki temu” parowóz musi jechać do Umianowic tendrem naprzód).

- drugą ekspozycję muzealną zorganizowano na torach odstawczych stacji Pińczów. Stacjonuje tam również pociąg, który można oglądać, zaś na samej stacji można uzyskać informacje o kolejce od członków Stowarzyszenia z Pińczowa (którzy własnymi siłami odnowili tabor i zorganizowali w zabytkowym wagonie jeżdżącą strzelnicę z broni pneumatycznej).

- „Obecny zarząd spółki nie w pełni daje sobie radę z obsługą ruchu turystycznego. Być może należałoby skrócić trasę przejazdu i użyć bardziej ekonomicznego pojazdu do ciągnięcia wagonów niż stare lokomotywy. Potrzebne też są jakieś atrakcje po drodze - przekonuje wicemarszałek Wrzałka”. Więc po kolei. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś, kto sobie nie radzi przewozi w ciągu roku bezpiecznie i bez problemów ponad 15 tysięcy turystów nie odmawiając żadnemu zamówieniu, i w praktyce realizując hasło reklamowe kolejki o organizacji pociągów o „każdej porze dnia i nocy”. Skrócenie trasy przejazdu – to znaczy dokąd? Przepraszam, ale nie jestem w stanie pojąć myśli Pana Marszałka. Tym bardziej, że nie zadał sobie trudu, aby choć zapytać jak długi jest szlak kolejki udzielając prasie fałszywych informacji. Tak samo krytykuje przedłużenie szlaku o całe 3 kilometry : - ) (szlak istnieje i został udrożniony siłami wolontariuszy) mające na celu udostępnienie unikalnego systemu przeładunków kolejowych w Stawianach będącego magnesem dla organizacji pociągów historycznych, szczególnie dla turystów z zagranicy. Może więc najpierw wypadałoby zapytać o cel działania a potem ewentualnie go ocenić. A tak Pan Marszałek krytykuje kolejkę za brak aktywności, a jak taka aktywność jest, to też ją krytykuje (może jestem za mało inteligentny, aby pojąć głębię jego wypowiedzi). Ekonomiczny pojazd do ciągnięcia wagonów – przepraszam, ale tu złośliwie zaproponuje – może traktor ? A do rzeczy – w zeszłym roku członkowie Stowarzyszenia załatwili taki tabor, wąskotorową lokomotywę Lyd1. Była całkowicie sprawna, pochodziła ze zlikwidowanej kolejki pewnej kopalni. Sama kopalnia, której przedstawiono przeznaczenie lokomotywki, aby wesprzeć kolejkę, zgodziła się przekazać ją w cenie złomu (przypominam – sprawna, na bieżąco remontowana). Państwo możecie się domyślić, czy udziałowcy zgodzili się na decyzję o przeznaczeniu na ten cel niebotycznej kwoty 6 tys. złotych. Atrakcje na trasie? – parę przykładów. Kolejka proponowała wszystkim lokalnym władzom zagospodarowanie kursów kolejki. Pojawiały się tu pomysły wszelkie: zabawowe napady na pociąg, obecność na stacjach sprzedawców oferujących regionalne pamiątki, organizacja spływu kajakowego Nidą, przewozy turystów bryczką lub końmi, postawienie na stacji w Umianowicach wagonu hotelowego z demobilu i organizacja hoteliku dla myśliwych, rybaków, miłośników przyrody i inne, których już nie pomnę. Proszę zapytać, czy zainteresował się czymś z tego tak zwany pies z kulawą nogą (o urzędnikach odpowiedzialnych za promocję regionów już nie wspomnę).

- od początku działania kolejka cały czas upominała się u udziałowców o wsparcie przez działy marketingu, o choćby oddelegowanie dla potrzeb kolejki stażystów, lub wsparcie poprzez program aktywizacji absolwentów wydziałów marketingu przez urzędy pracy – bez rezultatu. Podobnie ma się rzecz w temacie pozyskania dotacji unijnych. Kolejka nie ma szans uzyskać profesjonalnego wsparcia specjalistów w wysoce skomplikowanych procedurach pozyskiwania dotacji. Oczekiwała więc, że naturalnie wspomogą ją w tym wyspecjalizowane komórki, choćby urzędu marszałkowskiego. I również bez rezultatu. Jak więc ocenić sytuację, kiedy kolejka przez lata prosi o wsparcie podmioty będące jej właścicielami, a więc (przynajmniej teoretycznie) zainteresowane swoją własnością? I tej pomocy nie uzyskuje.

- przez cały czas od początku powstania spółki staraliśmy się przekonać udziałowców, że błędem jest traktowanie jej jako przedsięwzięcia stricte komercyjnego. Stowarzyszenie już w 2003 roku opracowało strategię marketingową pod nazwą „Kolejka jako oś marketingowa regionu”. Zawarta tam była teza o aktywizacji turystycznej regionu Ponidzia i wykorzystaniu kolejki do zmiany tradycyjnych kierunków potoków turystycznych regionu. Kolejka miała stać się narzędziem kierującym zorganizowane grupy i turystów indywidualnych w strony dotychczas omijane, mało znane, w regiony potencjalnie widzące swoją szansę na przyszłość we wzroście ruch turystycznego, być podstawowym szkieletem kompleksowej oferty turystycznej. Tezy te zostały powielone przez władze w 2005 r. w strategii rozwoju turystycznego dla województwa świętokrzyskiego do roku 2014, które w większości pozostają martwe. Nasze projekty nigdy nie zostały wykorzystane, czasami je kopiowano, nie racząc nawet podać ich źródła.

- ciągle głosem na puszczy jest stwierdzenie, że kolejka jest specyficznym, unikalnym dobrem kultury, a oczekiwanie, że będzie zasilała kasę udziałowców, jest nieporozumieniem. Zarabia na siebie tyle, ile może. Tu zapytam – dlaczego nie rozmawiamy o zamknięciu muzeum w Jędrzejowie i Pińczowie, przecież one generują stałe straty. A może po prostu finansuje to ministerstwo, więc niech to sobie gdzieś tam funkcjonuje.

- w tym wszystkim fikcją jest myślenie o obywatelskiej i moralnej odpowiedzialności władz samorządowych za historyczną spuściznę regionu. Najlepiej poszukać kogoś z zewnątrz, żeby załatwił za nas problem, najlepiej postawić zarzuty, nie starając się nawet, aby cokolwiek zrozumieć. Mała Ojczyzna potrzebuje ludzi, którzy widzą jej przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, nie zaś bezdusznych księgowych widzących wszystko w perspektywie kolejnych wyborów i dla których pojęcie moralnej odpowiedzialności przed historią i ludźmi jest pustym frazesem.

- „Było to wyłącznie spotkanie udziałowców. Dokonywaliśmy na nim także oceny prezesa, czułby się niezręcznie - uważa Wrzałka”. Nie zamierzam z tym polemizować. Powiem tylko, znając temat od czterech lat, że jeżeli chce się kogoś oceniać, najpierw trzeba ocenić siebie, aby móc spojrzeć uczciwie komuś w twarz.

 
Dariusz





I jeszcze drobne uzupełnienie, odpowiedź na pytanie o zaangażowanie miasta Pińczów w zwiększenie atrakcyjności kolejki (kursy do Młodzaw).

Co do szlaku za Pińczowem (konkretnie do Młodzaw). Kolejka prowadzi w tym temacie rozmowy z władzami Pińczowa od trzech lat !
Nakłady sił i srodków do uruchomienia szlaku przekraczają możliwości kolejki. Głównym problemem jest most nad starorzeczem Nidy. Członkowie Stowarzyszenia Miłosników kolejki załatwili, że kompania saperów wojska polskiego w ramach standardowych ćwiczeń wykona przeprawę kolejową. Potrzebne drzewo zaoferowało lokalne nadleśnictwo, zaś miasto miało tylko na parę dni przenocować żołnierzy i załatwić im coś do zjedzenia. Co więc na to miasto, przynajmniej medialnie żywotnie zainteresowane kursami do Młodzaw?
- po akceptacji jak doszło do decyzji wypięło się zostawiając z ręką w nocniku naszych kolegów, zmuszonych do świecenia oczami przed wojskiem
- a wcześniej - firma budująca hale sportową zniszczyła torowisko, a potem ulotniła się zostawiając kilkunastometrową dziurę w nasypie. Właściwi urzednicy nie poczuli sie odpowiedzialni do nakłonienia firmy do odtworzenia nasypu. Podczas remontów chodników zostały zakostkowane i zalane asfaltem przejazdy (cały czas miasto mówiło oczywiście o uruchomieniu szlaku).

I tyle. A na chwilę obecną Pińczów nie za bardzo widzi sens bytu podmiotu pod nazwą kolejka. Jej likwidacja nie spowoduje, że urzednicy będą gorzej spali (wręcz przeciwnie).
Zapisane

Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
theme for 750mm.pl based on bisdakworldgreen design by jpacs29
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!