Dostać to i dostaną ale potem drogą urzędową po X dniach napiszą że nic nie mogą zrobić a tak naprawdę to nawet koperty nie otworzą, bo to jest Polska właśnie.
No owszem, ale jeżeli to chodzi o jeden czy dwa listy. Ale co by się stało gdyby
z tych 300 osób którzy kliknęli na stronę:
http://polishrail.wordpress.com/2008/03/31/one-more-push-for-the-krkd/co drugi napisał list do Pani Burmistrz i wysłał kopie do Ministra Infrastruktury?
Każdy urzędnik chce mieć spokojne życie i nie chce by ktoś mu patrzył na ręce.
Myślę że Pani Herman też chciałaby spokojnie żyć i nie chce by jej decyzja
zlikwidowania kolejki by zbudować osiedle 'Generała Andersa' na terenie
warsztatów była tematem polemik w gazetach w Londynie i w Chicago.
Dlatego więc te listy, by Pani Ela nie spała spokojnie, i żeby buldożery nie wynajęła.
Anglicy pokazali jak to można zrobić w 2003. Wtedy PKO Cargo miało zlikwidować
skansen w Chabowce. Pan Mike Pease napisał dobry list i go wysłał: do Prezesa
PKP Cargo, do Prezesa PKP, do Ministra Infrastruktury, do Ministra Kultury, do
Premiera, do Prezesa Fedecrail, do Prezesa British-Polish Chamber of Commerce,
do Ambasadora... i zorganizował konferencje na ten temat w Warszawie. Chabowka
została ocalona a Prezes PKP Cargo kazał zreperować zabytkowy drewniany dach w
warsztacie. Jeżeli jeden Anglik potrafi zrobić tyle szumu i wygrać to dlaczego nie
wykorzystać ten sam wypróbowany przepis w sprawie KrKD?