Jacek M
Czytelnik
Długość toru:: 4 m
W terenie
|
 |
« : 29 Marca 2009, 21:42:26 » |
0
|
Dzisiaj parę słów o ulicy Stalowej. Jesteśmy znowu w drugiej połowie lat sześćdziesiątych. Pierwszym sekretarzem PZPR (Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – to informacja dla młodszych uczestników forum) - jest Tow. Wiesław (Władysław Gomółka). Jego płomienne przemówienia wzbudzają powszechny entuzjazm ludu pracującego miast i wsi (oficjalny cytat z „Trybuny Ludu” - organu PZPR - z tego okresu). O postępie gospodarczym „Byliśmy na skraju przepaści, – ale zrobiliśmy duży krok naprzód”. O nauce „Produkujemy już półprzewodniki – wkrótce będziemy robić całe”. Jedynie inteligencja pracująca (też oficjalne określenie tego okresu) kręci nosem. Pewnie znów kawy w sklepach zabrakło. Ale to był zawsze element obcy klasowo i niepewny ideologicznie.
Ulica Stalowa było w zasadzie głównym elementem komunikacyjnym obszaru zamkniętego w ulicach: Gen. Karola Świerczewskiego (obecnie Aleja Solidarności), Targowa, 11-go Listopada, wał kolejowy z linia kolejową z dworca W-wa Zachodnia, następnie W-wa Gdańska do Dworca Wschodniego (tak zwana kolej obwodowa). W zasadzie przed II wojną światową głównym ciągiem komunikacyjnym była ul. Wileńska. Tramwaje skręcały z ulicy Targowej w ulicę Wileńską, potem w Konopacką, następnie w Stalową. Przedwojenna końcówka linii była na ulicy Stalowej, za ul. Szwedzką (tzw. weksel), przy przedwojennej stacji kolejki wąskotorowej mareckiej (popularnej ciuchci Radzymińskiej). Po wojnie, jak zaczęły jeździć tramwaje jednokierunkowe, linia tramwajowa z ulicy Stalowej została skrócona. Skręcała w prawo w ul. Środkową. Biegła jej lewą stroną (na tym odcinku między ul. Stalową a ul. Wileńską ul. Środkowa była jednokierunkowa), potem skręcała w ul. Wileńską, następnie w Czynszową (tam była właściwa pętla – da tory położone obok siebie – na jednym „4”, na drugim „32” – Czynszowa też była jednokierunkowa, tylko w odwrotnym kierunku niż Środkowa - potem skręt w lewo i powrót ul. Stalową. Mieszkałem do lipca 1999 (44 lata) na ul. Środkowej, po numerem 3, a więc, jak się to mówiło, „przy tramwaju”.
Ale wracając do ulicy Stalowej Idąc od ulicy Środkowej był spożywczy (na rogu, po lewej stronie - mleko w konwiach co rano, latało sie po mleko z tzw. kanką), potem cukiernia P. Dynowskiej („wszystkie ciastka po 2 złote”), potem fryzjer („strzyżemy Szanownego Pana w kancik” - szczyt mody na Pradze w II połowie lat sześćdziesiątych), następnie drogeria „U Dyrektora”. Lokalna legenda mówiła, iż po wojnie, jak upaństwowiono Zakłady Chemii Gospodarczej „Jeleń - Schicht” na ul. Szwedzkiej, to w ramach „awansu społecznego” – oficjalne określenie z lat pięćdziesiątych - dyrektorem został pracownik z mydlarni, a przedwojenny dyrektor został kierownikiem sklepu zakładowego. Jak było naprawdę – nie wiem, ale pamiętam, iż wszyscy mówili, ze idą po zakupy „Do Dyrektora”. Potem placyk, vis a vis Czynszowej, budka z piwem (kuflowe dla wszystkich, dla stałych bywalców „wzmacnianie”), sklep rybny (jedzcie dorsze, g.. gorsze, jak mówiła nie zawsze trzeźwa Klientela – to od budki, przychodząca po zakąskę - śledzia z beczki).
Najciekawsza część ulicy Stalowej była za ul. Szwedzką. Ów sławetny wesel. Brukowana ulica, gazowe latarnie, dwa tory tramwajowe (o szerokim, przedwojennym rozstawie – w Warszawie przed II wojną światową tramwaje miały szeroki, carski rozstaw szyn). Dwa tory połączone zwrotnicami. Ponadto z boku jeszcze ze 100 metrów 3 toru w formie mijanki. Najciekawsze było jednak dalej. Wszystkie 3 tory łączyły się jeden tor, który skręcał pod kątem prostym w lewo i wchodził na jakieś opuszczone podwórko (w zasadzie spory plac, zasypany ziemią), na którym torów już nie było widać. W jakim celu tor tramwajowy wchodził na przedwojenna posesję -nie wiem. Może ktoś znający historię Pragi lepiej mi to wyjaśni. Potem ulicę przecinała bocznica do fabryki Szichta i dalej tor wąskotorowy, z przedwojenne stacji Warszawa- Stalowa (słynna łącznica kolei markowskiej, łącząca ją z koleją jabłonowską, w latach sześćdziesiątych już nieczynna). Po II wojnie światowej było to depo kolejki wąskotorowej, zaś nowa stacja była na roku Targowej i ul. Gen. Karola Świerczewskiego, nazywała się Warszawa-Targowa. Potem jakieś nieczynne już bocznice. Następnie ulica pokonywała stromym podjazdem wał z koleją obwodową, przejazd, schodziło się wąską ulicą w stronie ogródków działkowych na ulicy Pratulińskiej, drugi przejazd, dwutorowa łącznica, która przecinała ul. Stalową i potem Swierczewskiego i łączyła się z linia kolejową ze stacji Warszawa Wileńska na Białystok. W latach osiemdziesiątych (I polowa) łącznica została rozebrana.
Pamiętam, jak przed semaforem przed wiaduktem nad ul. Gen Karola Świerczewskiego był problem z ruszaniem pociągu. Podobno żule z Targówka „dla hecy” smarowali olejem (towotem) główki szyn….
Tyle wspomnień z ulicy Stalowej z lat sześćdziesiątych. Jeżeli ktoś coś jeszcze wie, to proszę o parę słów dopisku.
|