|
AXEL
|
 |
« Odpowiedz #60 : 08 Marca 2010, 19:30:47 » |
0
|
Więcej tu niezdrowego podniecania niż chłodnej oceny sytuacji. Andrzej, taka sytuacja sie nie zdarzyła. To ewidentnie widać że gość sprzedając wiedział co sprzedaje a kupujacy wiedział co kupuje. Cena jest KOSMICZNA !!! Idąc tym tropem nasz kolega Zbyszek T. ma w domu skarby !!! Tu po prostu widać działanie zarobkowe. Ale zgodzę się z jednym, zaczekajmy na dalsze wydarzenia...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
janeczek
|
 |
« Odpowiedz #61 : 08 Marca 2010, 19:31:55 » |
0
|
ów kupujący okaże się życzliwym człowiekiem I to jest właściwe podejście ...... trzeba wierzyć w człowieka. Po kilku minutach.A swoją drogą należy się cieszyć, spełniły się marzenia Wieszcza ..... księgi trafiają pod strzechy....... :wink:
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
kalito
|
 |
« Odpowiedz #62 : 08 Marca 2010, 19:45:57 » |
0
|
Zbieranie makulatury żeby mieć !!! Bez względu czy ta makulatura moze coś uratować. Do tego WALKA na alledrogo... obym ja obym wygrał oby moje jak lew!!! Ależ przecież nikt tego do pieca nie wrzuca. Informacje nie znikają i przy dobrych wiatrach uda się je pozyskać. A nawet jeśli się nie uda to jakoś nie wierzę, że bez tej książki Rogowiacy sobie nie poradzą a jej brak zapewne utrudni ich pracę w sposób ledwo dla nich samych dostrzegalny. A jakby książka nie pojawiła się na allegro to co by się stało? Parowóz byłby skazany na śmierć? Książka ma wartość kolekcjonerską i może ją kupić każdy. Tak samo ja mogę zbierać instrukcje do starych samochodów i może mnie guzik interesować, że komuś jest ona bardziej potrzebna. Ale jeśli taki miłośnik aut przyszedłby do mnie z prośbą o udostępnienie informacji to bez słowa bym ją spełnił. Nawet flaszkę bym postawił, ale instrukcji nie oddał. Bo moja i koniec. Na tym polega prawo własności, które obowiązuje w każdym cywilizowanym państwie. Axel już kilka osób zauważyło: więcej wiary w ludzi, bo widzę, że zakładasz najczarniejsze scenariusze. Każdy każdego chce orżnąć, potem zabić a na koniec jeszcze zgwałcić. Tak nie można. 90% ludzi to jednak nie są szuje i trzeba założyć, że nabywca książki jest jednak w tych 90 procentach.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Kalito Piszę w miarę poprawnie po polsku.
|
|
|
|
janeczek
|
 |
« Odpowiedz #63 : 08 Marca 2010, 19:50:11 » |
0
|
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Phinek
Go¶æ
|
 |
« Odpowiedz #64 : 08 Marca 2010, 19:53:27 » |
0
|
Ja natomiast zwrócę uwagę na jedną sprawę... JEDNA oferta i koniec!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
kalito
|
 |
« Odpowiedz #65 : 08 Marca 2010, 20:01:06 » |
0
|
Czy kupujący był ten sam? Bo kropkuje mi nazwę użytkownika...
Jeśli ten sam, to znaczy, że z kasą się facet nie liczy, bo cena wywoławcza wynosiła 450zł. Jakby ktoś z nim licytował to może by i do tysiąca doszedł. A może jakby nikt z nim nie licytował książki do 1911 to by kupił za wywoławczą. Licytował bo mu zależało widocznie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Kalito Piszę w miarę poprawnie po polsku.
|
|
|
|
janeczek
|
 |
« Odpowiedz #66 : 08 Marca 2010, 20:02:03 » |
0
|
Bo taka była cena wywoławcza. Widocznie nikt oprócz Kupującego /znanego mi od lat/ nie lubuje się w dokumentach Ty2 ...... przynajmniej za taką cenę. Czy kupujący był ten sam?. Nie - zupełnie inne osoby.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Kucyk
|
 |
« Odpowiedz #67 : 08 Marca 2010, 20:20:28 » |
0
|
Dlaczego macie pretensje do kupującego? Jak palić na stosie (czego gorąco pragniecie pod różnymi, najczęściej wymyślanymi na siłę powodami) - to sprzedającego!
Ale jakoś Wam to nie w smak...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Na peronie zostało wszystko to Cię męczy. Patrząc z kabiny FAURa* świat wydaje się lepszy.
*) tu można wstawić każdą serię lokomotywy.
|
|
|
|
KLAN PALUCHOWSKICH
|
 |
« Odpowiedz #68 : 08 Marca 2010, 20:27:17 » |
0
|
10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 wdech wydech uspokoiłem się zatem czas start do pisania odpowiedzi.
1. Z tego co kiedyś słyszałem wykładnia aktualnych przepisów jest taka, że kocioł jak i jego dokumenty są integralną całością i nie mogą być zbyte osobno, więc nie dziwcie sie kiedyś jak ktoś zacznie kopać i okaże się, ze X zapłacił 1000PLN za książkę ale musi ją zwrócić właścicielowi parowozu (coś jak z nieświadomym paserstwem, kupuję przedmiot nie wiedząc o tym, ze sprzedający nie ma prawa go sprzedać, przychodzi policja przedmiot mam obowiązek zwrócić i dopiero potem mogę ewentualnie dochodzić roszczeń od osoby od której trefny towar kupiłem). 2. Miłośnicy- a) "kto kupuje od złodzieja (ew. sam kradnie-przypis autora) jest (słowo obraźliwe) i niech (słowo obraźliwe)" Kazimierz Staszewski, okładka płyty Ostateczny krach systemu korporacji- tyle moich komentarzy w temacie amatorów skansenowych tabliczek (i innej cudzej własności, nie tylko kolejowej) b) i książki kotłowe- właściciel pewnej książki kotłowej nie zgadza się na jakąkolwiek formę udostępnienia (odkupienie, wymiana na inną, ksero, ABSOLUTNE NIC!) jakieś racjonalne tłumaczenie ? 3. Prawo- nawet ksero notarialnie potwierdzone za zgodność z oryginałem dla niektórych inspektorów nie jest dokumentem a jedynie makulaturą, więc w najgorszym wypadku albo oryginał albo nic 4. Rzeczywistość- ile czasu ten parowóz jest już wygaszony ? w jakim stanie jest kocioł ? Może się okazać, że stan kotła jest tak zły, że tylko wymiana na nowy/inny jest dopuszczalna, wtedy książka kotłowa chyba już nie jest właścicielowi parowozu aż tak potrzebna i jej rynkowa wartość jest już tylko sentymentalną wartością.
Tak, chwała człowiekowi że uratował książkę od makulatury, również jego prawo do sprzedania jej (choć ja mam nieśmiałe domysły, ze to lipa i podbicie aukcji zamieniło się w przebicie, nie mi to oceniać w każdym razie), ale także my mamy prawo mieć o transakcji zdanie, złe zdanie. Konstytucja, wolność słowa.
PS. Ostatnim czasem dość głośna była sprawa akcji firmy Giesche SA, dwóch panów uwierzyło że kupując nomen omen zabytkowe akcje przedwojennej firmy reaktywują firmę i dostaną zwrot gruntów przez firmę przed wojną posiadanych (połowa terenu Katowic), zdziwili się sromotnie nie dość ze gruntów nie ma i nie będzie to ostatnio ich nazwiska skurczyły się do jednej literki i pojawiały się w tekstach gazet obok literek ABW.
Teraz już zupełnie prywatnie ode mnie. Rozumiem sentyment do pamięci po kolejce X a więc i rozpaczliwe zbieranie wszelakich materiałów po niej pozostałych. Proponuję jedynie postawić sobie pytanie o cel swojej pasji. Nie wiem jak innych, ale mnie o niebo bardziej cieszy, tabor żyjący,sprawny działający u sąsiada niż martwy u mnie. Działałem (nie tylko ja!) na SKW, dzięki naszej pracy SKW wróciła do świata żywych, nie ma już FPKW na SKW, nie ma już mnie na SKW ale nadal kolejce serdecznie kibicuję i strasznie sie ciesze z każdego nawet tego promilowego wzrostu ilości pasażerów, dzięki temu wiem, ze nasza praca nie poszła na marne. Podobną refleksję polecam każdemu, kto w sposób beznakładowy ma możliwość przyczynić się do polepszenia stanu pamiątek chociażby nawet i u sąsiada a nie u siebie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Kucyk
|
 |
« Odpowiedz #69 : 08 Marca 2010, 20:40:01 » |
0
|
Dobra, trochę spraw formalnych. Książka kotłowa nie jest obecnie do niczego potrzebna, chyba że do delektowania się nią. TDT od lat wydaje decyzje i prowadzi arkusze badań na oddzielnych drukach i nic w książkę nie wpisuje. Kolejna rzecz, jak się wydaje 300.000 na naprawę parowozu wąskotorowego, czy 800.000 na dużego loka, to koszty zebrania wymaganej dokumentacji potrzebnej do rejestracji specjalistycznego urządzenia ciśnieniowego jakim jest kocioł parowozowy w TDT będą kosztować tyle co farba na parowóz, więc nie rozumiem takiego rozgorączkowania i krzyku że jakiś tam mikol uniemożliwił odbudowę parowozu, bo przypomina mi to historię jak Napoleon wpłynął do portu i pyta witającego go dowódcę: - Dlaczego nie oddaliście 10 salw armatnich na moją cześć? - Było kilka powodów: po pierwsze, nie mamy armat...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Na peronie zostało wszystko to Cię męczy. Patrząc z kabiny FAURa* świat wydaje się lepszy.
*) tu można wstawić każdą serię lokomotywy.
|
|
|
|
AXEL
|
 |
« Odpowiedz #70 : 08 Marca 2010, 20:41:18 » |
0
|
Dlaczego macie pretensje do kupującego? Tak samo do jednego jak i do drugiego. Jeden nie wiedział na początku co sprzedaje a drugi mu to uświadomił. Osobiście gdybym miał taką książkę kotłową oddałbym ją za darmo jako MKol. Nikogo jednak do zboczenia MKolowego nie zmuszam ale zdrowy rozsądek w przypadku kupujacych zachować powinniśmy jako grupa miłośników. Rozumiem sentyment do pamięci po kolejce X a więc i rozpaczliwe zbieranie wszelakich materiałów po niej pozostałych. Proponuję jedynie postawić sobie pytanie o cel swojej pasji. Nie wiem jak innych, ale mnie o niebo bardziej cieszy, tabor żyjący,sprawny działający u sąsiada niż martwy u mnie. Uwierz mni Bartek, wielu kurcze tego nie rozumie. Dla niektórych zbieraczy książka na półce jest ważniejsza jak parowóz w ruchu. Dlaczego? Sami ich spytajcie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
KLAN PALUCHOWSKICH
|
 |
« Odpowiedz #71 : 08 Marca 2010, 20:47:03 » |
0
|
Kolejna rzecz, jak się wydaje 300.000 na naprawę parowozu wąskotorowego, czy 800.000 na dużego loka, to koszty zebrania wymaganej dokumentacji potrzebnej do rejestracji specjalistycznego urządzenia ciśnieniowego jakim jest kocioł parowozowy w TDT będą kosztować tyle co farba na parowóz, więc nie rozumiem takiego rozgorączkowania i krzyku że jakiś tam mikol uniemożliwił odbudowę parowozu Masz kasę, nie masz ksiązki bo właściciel nei chce dać/pożyczyć sprzedać, nie bo nie i już. Hmmm ? Tu leży problem!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
kalito
|
 |
« Odpowiedz #72 : 08 Marca 2010, 20:47:36 » |
0
|
Dla niektórych zbieraczy książka na półce jest ważniejsza jak parowóz w ruchu. Dlaczego? Sami ich spytajcie. Ano oni powiedzą, że na kij mu parowóz jeżdżący w Rogowie, kiedy jest już jeden w Piasecznie. Nie wiadomo co ludźmi powoduje, tak samo jak żaden z Was nie jest mi w stanie powiedzieć co takiego jest w tych parowozach, że warto zabiegać o ich utrzymanie. Dla przeciętnego zjadacza chleba to niepotrzebny złom. Wręcz szkoda tyle stali na parowóz, kiedy może iść do pieca i posłużyć jako budulec serii nowoczesnych mostów do Poloneza. Każdy ma swojego bzika, naszego bzika na rozum też się nie wytłumaczy, więc musimy wzajemnie nasze bziki szanować w ogóle ich nie rozumiejąc. Bo każdy kij ma dwa końce i my nie rozumiejąc kogoś narażamy się na to, że nas też ktoś nie zrozumie. I kółko się zamyka i nadal wszyscy są nieufni i nie potrafią się normalnie dogadać. Masz kasę, nie masz ksiązki bo właściciel nei chce dać/pożyczyć sprzedać, nie bo nie i już. Hmmm ? Tu leży problem! Dla mnie żaden problem. Ktoś miał więcej kasy więc kupił przedmiot. Jako właściciel ma prawo z przedmiotem zrobić co chce. A nam pozostaje zaakceptować fakt, że danego przedmiotu nie mamy. Prawda jest taka, że dany przedmiot wcale nam się nie należy tylko dlatego, że nam się wydaje, że mamy parowóz to i książka nam się należy. Guzik prawda. Ja proponuję przestać dywagować tylko niech się Rogowiacy dowiedzą kto jest teraz właścicielem książki i z nim pogadają. Może sprawę da się w 3 minuty rozwiązać, a my tu na dyskusję już pół dnia straciliśmy... 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Kalito Piszę w miarę poprawnie po polsku.
|
|
|
|
AXEL
|
 |
« Odpowiedz #73 : 08 Marca 2010, 20:49:46 » |
0
|
Nie wiadomo co ludźmi powoduje, tak samo jak żaden z Was nie jest mi w stanie powiedzieć co takiego jest w tych parowozach, że warto zabiegać o ich utrzymanie. Bziki? Jeżdżąca historia w konfrontacji z książką stojącą na półce to są równoważne bziki?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Phinek
Go¶æ
|
 |
« Odpowiedz #74 : 08 Marca 2010, 20:53:25 » |
0
|
Po zdjęciach z allegro widać, że były tam kwity nie tylko do kotła (który i tak ze względu na wiek ma słabe szanse na szybki tani remoncik) ale były też kwity podwoziowe... domyślać się więc mogę, że znalazły by się tam istotne wymiary długości wiązarów, rozstawu osi... itp detale które potrafią komplikować remont. I tak na prawdę to informacja z tych "dodatkowych" kart może być najciekawsza.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
kalito
|
 |
« Odpowiedz #75 : 08 Marca 2010, 20:53:26 » |
0
|
AXEL! Czy ktoś zazłomował 1911 z Rogowa?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Kalito Piszę w miarę poprawnie po polsku.
|
|
|
|
janeczek
|
 |
« Odpowiedz #76 : 08 Marca 2010, 20:56:37 » |
0
|
Nie są równoważne, nikt tego tu nie pisze - dla wielu dokumenty przedstawiają dużo większą wartość niż jeżdżący parowóz. I nalezy uszanować obu.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
KLAN PALUCHOWSKICH
|
 |
« Odpowiedz #77 : 08 Marca 2010, 20:59:47 » |
0
|
Nie są równoważne, nikt tego tu nie pisze - dla wielu dokumenty przedstawiają dużo większą wartość niż jeżdżący parowóz. I nalezy uszanować obu. Hmm, zaiste niezrozumiałe to dla mnie ale cóż, pozostaje mi uszanować ...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
kalito
|
 |
« Odpowiedz #78 : 08 Marca 2010, 21:00:39 » |
0
|
W ogóle próba oceny wartości pewnych rzeczy jest bezcelowa, zwłaszcza gdy odnosi się do wartości emocjonalnych, a nie wartości wymiernych i mierzalnych. Dla człowieka, który zbiera znaczki parowozy mają znikomą wartość (oprócz tych pojawiających się na znaczkach) i vice versa. Należy szanować ludzkie związki emocjonalne z rzeczami, historią itd.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Kalito Piszę w miarę poprawnie po polsku.
|
|
|
|
AXEL
|
 |
« Odpowiedz #79 : 08 Marca 2010, 21:04:26 » |
0
|
W ogóle próba oceny wartości pewnych rzeczy jest bezcelowa, zwłaszcza gdy odnosi się do wartości emocjonalnych, a nie wartości wymiernych i mierzalnych Powiedziałem kilka postów wyżej. Gdyby nie ludzkie zbieractwo dziś Pt47-50 stałaby na NG. Bez komentarza pozostawie. znaczki znaczkami ale co mi po parowozie na znaczku jak mógłbym prze jednego zbieracza mieć go na żywo, pod parą? Jacek tu nie chodzi o wartość techniczną (tak do końca) tych papierów ale o zasady. Mówię raz jeszcze, gdybym wiedział ( a wiem że pan trójmiejski dyr PLKowiec wie ) ile znaczy ten kwit dla RKW nawet gdybym kupił go za kosmiczne pieniądze, wiedząc o Px48 w Rogowie oddałbym go za free tylko po to by tę maszynę uruchomić. Ale do tego trzeba mieć właśnie owe zasady. Miłość do zywych zabytków przede wszystkim. Sam wiesz co spotkało Pt47-50 i dlaczego a właściwie przez kogo... tfu... Ehh...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|