|
Paweł Niemczuk
|
 |
« : 16 Maja 2010, 15:31:35 » |
|
Parę słów na ten temat jest na stronie Kolei Rogowskiej - sprawa jednak nie tylko jej dotyczyła, stąd osobny wątek.
Przede wszystkim wyrazy uznania i podziekowania dla Organizatorów za zorganizowanie jak by nie było dużej imprezy nastawionej na odbiorcę masowego, a nie mikoli. To najwłaściwszy sposób popularyzowania swojej (naszej w sumie, bo i branża ta sama) działalności. Wyrazy uznania tym większe, że przedsięwzięcie było pod względem logistycznym skomplikowane. Dogranie dystrybucji wejściówek, zwiedzania Muzeum Kolejnictwa, dowozu specjalnym autobusem na Warszawę Zachodnią, przejazdu pociągiem, zwiedzania dworca i parowozowni w Skierniewicach, dojazdu do Rogowa, przesiadki na pociąg wąskotorowy - to nie lada osiągnięcie. Uczestniczyłem w imprezie jako zwyczajny turysta i żadnych powazniejszych niedociągnięć nie zauważyłem. Wszystko czasowo zgrane w miarę ok, chaosu nie było, wszyscy byli na swoich miejscach i każdy zasadniczo wiedział, co i jak ma robić (a przynajmniej tak to wyglądało ;-) ). Genialnie prostym a zarazem skutecznym pomysłem było wydawanie uczestnikom imprezy identyfikatorów w różnych kolorach - fantastycznie ułatwiało to podział gości na mniejsze grupy przyporządkowane w Skierniewicach i Rogowie poszczególnym przewodnikom. Mam jedynie pare drobnych uwag:
1. Panowie Przewodnicy! Oprowadzacie tzw. zwyczajnych ludzi, większość z nich nie ma bladego pojęcia, co to iglica, opornica, panewka, czop i maźnica albo, nie daj Boże, sucha miska olejowa. Mniej terminologii fachowej, bo ludzie po prostu nie rozumieli, o czym do nich mówicie. Szczegóły techniczne - ok, ludzie są ich ciekawi i chcą się czegoś dowiedzieć. Ale bardziej ludzkim językiem. 2. Ludzie lubią się bawić - fajnie by było opowiedzieć parę anegdot albo ciekawostek. Utkwią im w pamieći, będą później powtarzać je znajomym i rodzinie, zainteresują ich, zachęcą do przyjazdu, a i sami chętniej zajrzą drugi raz. Jeśli o tym mowa, to świetnie wypadli Andrzej Paszke i Marek Moczulski jako "kolejowe radio" opowiadające podóżnym o mijanych przez pociąg ciekawych obiektach. Doskonale wypadł też w roli przewodnika po skierniewickim dworcu wypadł Paweł Mierosławski - piękny mundur, konduktorska lampa, swada, dowcip, wiedza. Mucha nie siada. Uszanowanie. 3. W Rogowie przydałoby się oznaczenie drogi dojśćia do kuźni jakimiś punktami świetlnymi - lampy nafotwe, choćby świeczki - żeby ludziska wiedzieli, w którym kierunku mają iść. Przydałaby się też jakaś obstawa do grupy, zamek, który pilnowałby, żeby grupa się nie pogubiła na dość sporym terenie. Było kilka przypadków takich, że ludziska się zgubili i nie wiedzieli, gdzie ich grupa sobie poszła. 4. W Jeżowie na ognisku przydałoby się nieco więcej koszy na śmieci niż tylko jeden.
Summa summarum to detale, które nie zaważyly w istotny sposób na mojej opinii o imprezie. Była na prawdę ciekawa i udana. Liczę na powtórke i już teraz zgłaszam chęć wzięcia w niej udziału nie jako widz, a jako siła robocza wspierająca organizatorów.
|