W marcu wyjechały do firmy TABOR 2 Wls (Lyd1-308, Wls180-11) -
link a teraz jeszcze to:
Tabor wąskotorówki znika, a pasjonaci do czerwca muszą zlikwidować skansenhttp://gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/840001.htmlTabor wąskotorówki znika, a pasjonaci do czerwca muszą zlikwidować skansen
wczoraj
W atmosferze skandalu Towarzystwo Miłośników Górnośląskiej Kolei Wąskotorowej opuszczało kilka lat temu teren w Rudach, gdzie prowadziło skansen kolei wąskotorowej. Władze gminy zarzuciły wówczas miłośnikom wąskotorówek m. in., że w niejasnych okolicznościach pozbywają się taboru. Wówczas przygarnął ich wójt Pilchowic. Teraz podziękował im za współpracę i wypowiedział Towarzystwu umowę użyczenia gruntu. Powód? Doprowadzenie zabytkowego taboru stojącego w Stanicy do stanu, który zagraża bezpieczeństwu użytkowników oraz zaniechanie prac, które ze skansenu mogłyby uczynić atrakcję.
Urząd Gminy sześć lat temu podpisał umowę na użytkowanie terenu przy torach z PKP. W tym samym dniu użyczono grunt Towarzystwu Miłośników Górnośląskiej Kolei Wąskotorowej, reprezentowanym przez Janusza Gieruckiego. Wójt Wilhelm Krywalski podkreśla, że pasjonaci nie musieli gminie za nic płacić. Składali za to obietnice, że pociągną tory przynajmniej do Nieborowic. Z tych planów nic nie wyszło. Ci, którzy mieszkają po sąsiedzku mają mieszane uczucia. Z jednej strony twierdzą, że gdyby pomysł wypalił i skansen spełniał swą rolę, obchodząca w tym roku z wielką pompą 750-lecie powstania Stanica zyskałaby na atrakcyjności. A tak, pozostał żal, że wagoniki przerdzewiały i zamieniły się w stertę złomu. Z drugiej natomiast podkreślają, że to, czego byli mimowolnymi świadkami na długo pozostanie w ich pamięci. Mówią o pojawiających się złodziejach złomu i zakrapianych alkoholem imprezach w wagonikach. Jak dodają, ustały one gdy poskarżyli się w Urzędzie Gminy, a ten poprosił o interwencję policjantów.
- Sam słyszałem, jakie piękne wizje roztaczał prezes Gierucki. Ponieważ w pobliżu skansenu co rok swój obóz rozbijają miłośnicy kultury Indian, wymyślił, że obok powstanie obóz słowiański. Pojawiłaby się dodatkowa atrakcja, może i zarobek np. dla pszczelarzy. Gdy zobaczyłem, że prezes stowarzyszenia przy pomocy dźwigu usuwa niektóre wagoniki, zdziwiło mnie to. Tłumaczył, że chce część sprzedać, by mieć pieniądze na naprawę pozostałego sprzętu. Nie wspominał, by gmina wypowiedziała mu umowę - mówi mieszkający w pobliżu Andrzej Knapik, członek Rady Sołeckiej.
::: Reklama :::
Janusz Gierucki z TMGKW nam też opowiada, jakie miał ambitne plany. Wspomina o słowiańskiej wiosce, o stworzeniu stanowisk archeologicznych. Nie chce powiedzieć, gdzie trafiły wywiezione wagoniki. Unika jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego pozwolił, by tabor zamienił się w złom. Na pytanie o zarzuty, jakie ciążą na nim sprzed lat odpowiada, że niektóre sprawy powygrywał, inne zaś przegrał.
- Będę się starał utrzymać działalność skansenu do końca wakacji, choć oficjalnie teren mam opuścić w czerwcu - dodaje.
- To wielka strata dla Stanicy, ale to musiało się tak się skończyć. Nasze kontrole wykazywały, że prowadzona tu działalność jest śladowa, a użytkowanie taboru było coraz niebezpieczniejsze. Gmina nie ma prawa finansować cudzej działalności, więc o bezpośrednim wsparciu nie było mowy. Towarzystwo mogło natomiast stawać do konkursów na dofinansowanie. Gdyby przedstawiło dobry plan, miałoby szansę na wsparcie, choć gminne fundusze są skromne i na pewno nie starczyłyby na uratowanie skansenu - uzupełnia wójt Wilhelm Krywalski i dodaje, że aby nie było niedomówień, zwraca PKP grunt.
Pasjonaci wąskotorówki z Rud chcą jeździć do Stanicy
Jan Myszor,
prezes Towarzystwa Służby Ochrony Zabytków Kolei
To, czym zawiadujemy w Rudach, na zabytkowej Stacji Kolei Wąskotorowej to pozostałość po działalności Janusza Gieruckiego. Obecnie stacja, jak i tabor są własnością gminy, czyli Kuźni Raciborskiej. Jeśli chodzi o dawny szlak kole wąskotorowej to prowadził on od Raciborza do Trynku w Gliwicach. Pociąg jednak tędy nie pojedzie, bo przez lata został rozszabrowany tor. Obecnie wąski tor prowadzi od Rybnika - Stodół do Stanicy. Do tej pory, ze względu na obecność w Stanicy pana Gieruckiego nie dojeżdżaliśmy. To się może zmienić, bo z moich informacji wynika, że władze Kuźni Raciborskiej chcą się porozumieć w tej sprawie z Urzędem Gminy w Pilchowicach. Wówczas trasa przejazdu, z włączeniem Stanicy liczyłaby około 12 km. Według mojej wiedzy, tabor pana Gieruckiego został zajęty przez komornika. Częściowo trafił do nas. Komornik będzie się też zwracał do władz Kuźni, czy nie byłaby zainteresowana jego zakupem.