Świat kolejek wąskotorowych SMF
20 Styczeń 2019, 02:06:09 *
Witaj
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
w6 i... Rp 1: Profil 750mm.pl na facebooku
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3 ... 10
 1 
 : Wczoraj o 23:17:26 
Zaczęty przez Brood.K - Nowe: wysłane przez Brood.K
Słuchajcie, sprawę mam. Ma ktoś pod ręką rumuńską doczepę i zmierzyłby mi to?



tak orientacyjnie z zaokrągleniem do centymetra, strzelać nikt z tego nie będzie.  Mrugnięcie

 2 
 : Wczoraj o 15:50:24 
Zaczęty przez brok - Nowe: wysłane przez Kucyk
A moim zdaniem nowy właściciel, którego dążeniem jest, jak mniemam, nieograniczone korzystanie z posiadanego terenu, zastosował taktykę podpatrzoną od innych "czyścicieli działek":

1. Błyskawiczna rozbiórka;
2. I co mi teraz zrobicie?

 3 
 : Wczoraj o 15:38:08 
Zaczęty przez brok - Nowe: wysłane przez Paweł Niemczuk
Tam, jak sądzę, użytkownik bocznicy zaspał, miasto zatrudniło dyletanta, a nowy właściciel gruntu, no cóż, nie miał chęci załatwienia sprawy.

Sądzę, że gdyby użytkownik bocznicy nie lekceważył sprawy przez lata i nie stosował myślenia "przecież zawsze tu jeździły pociągi", jest w znacznym stopniu, sam sobie winien.

Dalej - bocznica nie jest linią kolejową, nie służy transportowi publicznemu. Tutaj, jak sądzę, nie może być mowy o wywłaszczeniu.

 4 
 : 18 Styczeń 2019, 13:42:56 
Zaczęty przez brok - Nowe: wysłane przez 2xm
Cytuj
Jeśli kolejowe to polecam lekturę przypadku z Gdańska gdzie pewna firma kupiła działkę z fragmentem czynnej bocznicy i ja rozebrala.
Przy czym bocznica to nie linia kolejowa. Tej drugiej szczęśliwy nabywca terenu nie mógłby w ten sposób zlikwidować. Oczywiście przypadek z Gdańska jest ciekawy i pokazuje, jak istotne może być uregulowanie spraw własnościowych (oraz to, że argument "od lat korzystaliśmy z tego terenu i nikt się nie czepiał" nie jest zbyt użyteczny).

 5 
 : 18 Styczeń 2019, 09:42:30 
Zaczęty przez brok - Nowe: wysłane przez Piottr_tt
Prawo do wywłaszczenia zostało zaostrzone po słynnej na całą Polskę willi Gmurków, która blokowała budowę linii tramwajowej na ul. Powstańców Śląskich.

 6 
 : 18 Styczeń 2019, 09:34:08 
Zaczęty przez brok - Nowe: wysłane przez KLAN PALUCHOWSKICH
Niebagatelne znaczenie ma tutaj również fakt czy torowisko jest tramwajowe czy kolejowe. Jeśli kolejowe to polecam lekturę przypadku z Gdańska gdzie pewna firma kupiła działkę z fragmentem czynnej bocznicy i ja rozebrala.

 7 
 : 18 Styczeń 2019, 01:51:11 
Zaczęty przez brok - Nowe: wysłane przez Paweł Niemczuk
Nie sądzę, żeby była tu jedna prosta i konkretna odpowiedź. Choćby z tej przyczyny, że takich przypadków, jak sądzę, nie ma zbyt wiele.

Tak na chłopski rozum:
- gmina może zaproponować wykup
- zamianę gruntów
- być może może (hehe) wystąpić do sądu o ustanowienie służebności (to tylko moje gdybanie - nie znam się na tyle dobrze na tym dziale prawa by się w jakiś autorytatywny sposób wypowiadać)
- sądzę, że w wypadku braku możliwości dojścia do porozumienia z właścicielem gruntu istnieje możliwość wywłaszczenia. Przepis ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 o gospodarce nieruchomościami stanowi, że celem publicznym jest m. in.:

Wydzielanie gruntów pod drogi publiczne, drogi rowerowe i drogi wodne, budowa, utrzymywanie oraz wykonywanie robót budowlanych tych dróg, obiektów i urządzeń transportu publicznego, a także łączności publicznej i sygnalizacji.

 8 
 : 16 Styczeń 2019, 23:12:05 
Zaczęty przez marcinzbugaja - Nowe: wysłane przez brok
Wracam do starego wątku. Znalazłem mapę z przebiegiem linii Ozorków - Stryków Wąsk, a tu taki klops, interesujący mnie obszar mocno jest przetarty (patrz: załącznik)
Jeśli tam gdzie jest napis Aleksandrja widać sokolnicki staw to linia przebiegała na północ od niego i tym samym tory w Sokolnikach Lesie
nie biegły ulicą Graniczną. W takiej sytuacji Railmap - mapa kolejowa pokazuje niedokładny przebieg trasy.
Z drugiej strony może to być inny nie istniejący już zbiornik wodny.
Z trzeciej strony przebieg na znalezionej przeze mnie mapie może być błędny.
Poszukiwania trwają.

PS
mapa ciekawa z 1923 roku, widać między innymi linię z Rawy Mazowieckiej do Żdżar
czy starczy życia na jako takie poznanie Kujawskich KD...


 9 
 : 16 Styczeń 2019, 20:57:48 
Zaczęty przez Referee - Nowe: wysłane przez Kucyk
Zmiany na rynku napraw parowozów, choć można też wypowiedź rozciągnąć na prawie cały tabor wąskotorowy, spowodowały iż jest, jak jest.

Wobec zaprzestania ponad dekadę temu realizacji zamówień publicznych przez jedyną w Polsce firmę posiadającą wystarczający potencjał (dokumentację, personel, doświadczenie, oprzyrządowanie i infrastrukturę) do przeprowadzania solidnych napraw rewizyjnych parowozów, mamy teraz rozkwit różnych kombinacji mających, w mniemaniu zamawiającego, uczynić "cud nad kotłem".
Oczywiście pamiętać należy że pieniądze publiczne są ze swej natury niczyje, zatem wydaje się je lekką ręką, i tu otwiera się pole dla różnych takich firemek co zrobić niewiele mogą, ale pieniądz przytulą. I to dość bezstresowo.

Jakiś samorząd ma do naprawy lokomotywę. Radni uchwalili na ten cel dużo kasy. Odbywa się przetarg w którym nikt nie startuje, bądź oferta przekracza budżet. Potem drugi i trzeci, również nie przynoszący skutku naprawczego.

Nagle zjawia się oferent który, już w drodze zamówienia z wolnej ręki (a czas nagli bo pieniądze do końca roku trzeba wydać), który chce naprawę wykonać.

Na szybciora podpisywana jest umowa w takiej dziwnie-korzystnej dla wykonawcy treści (bo inaczej nie podpisze) która nie zakłada ostrych terminów, wymagań, kar... mało tego zapewnia zaliczki. Dlaczego tak łatwo jest podpisywana? Bo jakby tych pieniędzy nie wydać, to ktoś może zarzucić burmistrzowi że się wystarczająco nie przykładał! Tak, strach przed krytyką jest tu głównym czynnikiem sprzyjającym bylejakości.

Potem to już z górki. Lokomotywa wyjeżdża, za nią zaliczka, trochę sprzęt zostaje rozgrzebany, wykonawca kręci głową że jest bardziej zużyty niż zamówienie zakładało, zatem druga, większa zaliczka, potem znów dalsza rozbiórka przez Saszę i Igora.
Czas płynie, ktoś tam na górze się zaczyna interesować czemu nie ma cufci, a naprawiacz mówi że jak jeszcze ileś-tam-dziesiątków-tysięcy samorząd nie dołoży, to niech se sam zabiera w skrzynkach ten lok. Oczywiście zaliczki przekraczające solidnie wartość wykonanych prac nie zostaną zwrócone. Samorząd dopłaca oczywiście.

Na koniec z takim dobrym, rocznym poślizgiem lokomotywa wreszcie wraca na macierzystą kolej, i choć poziom naprawy można określić jako średnia ftalowa, ktoś z samorządu tę robotę odbiera (bo przecież nie kolejarze płacili, zatem ich zdanie się nie liczy), bo jak odbierze to drażliwa sprawa wydatków się zamknie, i wszystko się dalej w ten deseń kręci. Ktoś chce płacić, ktoś oszuka, a parowóz klekocze ze złości.

Panowie, już dawno mówiłem: nadeszła era "self service" - jak chcecie mieć dobrze naprawiony sprzęt, to będziecie musieli zrobić to sami. Inaczej jakieś patałachy kupę kasy zgarną, a lokomotywa wróci do Was w stanie gorszym niż przed wyjazdem na "naprawę", no może pomalowana jako-tako. Ręczę za to.

 10 
 : 16 Styczeń 2019, 15:08:35 
Zaczęty przez Referee - Nowe: wysłane przez Piottr_tt
A co to za słynny zakład Pana Zbigniewa?

Ktoś jakiś namiar, podpowiedź, bo ja nie kojarzę o co kaman?

Strony: [1] 2 3 ... 10
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
theme for 750mm.pl based on bisdakworldgreen design by jpacs29
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!