kolego Axel w głowę sie nie będę pukał , ponieważ z koleją mam coś wspólnego od 23 lat i pracuje w terenowym urzędzie dozoru kolejowego (filia UTK)
To sie nazywa Oddzial Terenowy Urzedu Transportu Kolejowego.
Tak na marginesie - mielismy juz na tym forum do czynienia z "radnym". Jakos takos dziwnie lamie mnie w kosciach, ze teraz mamy do czynienia z rownie autentycznym utekowcem.
Jeżeli zaistniały takie problemy , jak wypadek ,to powiadamia sie odpowiednie organa , które ustalaja , kto zawinił ,a nie idzie sie po kosztach , czyli etatami
Organa ustalaja i co? Czy od tego nagle przybedzie pieniedzy na pokrycie zaistnialych strat?
Nawet jesli komisja powypadkowa ustali, ze, przykladowo zawinil toromistrz Iksinski, to przeciez jasne jest, ze rzeczony toromistrz nie pokryje strat liczonych w dziesiatkach, a moze i w setkach tysiecy zlotych, bo po prostu tej kasy nie ma i miec nie bedzie w zyciu.
to w przypadku stow.skpl nie powinno dawać nadziei pracownikom o zakładach utrzymania , o stałym zatrudnieniu.
Jak do tej pory przez pare lat mieli zatrudnienie. A ze je stracili w wyniku okolicznosci niespodziewanych, to inna sprawa.
Ponieważ w naszym kraju nadal działa takie myślenie , że to prezesi , dyrektorzy utrzymują zakłady , spółki , przedsiębiorstwa , a wręcz przeciwnie , to wykwalifikowana kadra to robi ,a reszta jest tylko jest dodatkiem , żeby szło jak po maśle .
Z tej wypowiedzi wylania sie socjalistyczne albo nawet wrecz komunistyczne przekoniaie, ze kadra zarzadzajaca to z gruntu wroga, chorobliwa i pasozytnicza narosl na zdrowym ciele klasy robotniczej.
Slychac tez w tej wypowiedzi tez socjalistyczno - komunistyczne przekonanie, ze zarzad pieniadze ma, ale nie da (zarzd fe!) tudziez, metafizyczne przekonianie, ze zarzad moze po prostu powiedziec "hokus - pokus" i kase wyczarowac, ale najwyrazniej nie chce (zarzad znowu fe!).
Mala dygresja - przypomniala mi sie rozmowa z ostatnim pekapowskim zastepca naczelnika Sekcji Kolei Dojazdowych w Bytomiu, niejakim Wojtalem, ktory do ostatnich dni funkcjonowania GKW w strukturach PKP wierzyl, ze GKW likwidacja waskich torow nie dotknie, a na pytanie skad, mimo braku przewozow towarowych i pasazerskich, wezma sie pieniadze na wyplaty, odpowiadal z niewzruszonym spokojem i pewnoscia: "No jak to skad! Przyjda z Warszawy!".
Wybór oczywiście należy do operatora , tylko żeby nie było przykładowo za 2 miesiące , że nie ma kim robić , ja uważam , ze nie powinno sie likwidować etatów , tylko pracowników wysłac na urlopy zdrowotne , gdzie pracodowca płaci nie sto % wynagrodzenia tylko 80 bądz 60 % , więć ta osoba może sobie dorabiać w takim przypadku , tylko wiadomo ,ze nikt jej nie zatrudni , jak nie będzie miała umowy o pracę.
Urlopy zdrowotne to moze i sa, ale w szkolach i na PKP, a nie na kolejce waskotorowej.
A to, co masz na mysli, to popularnie zwane "postojowe", a formalnie rzecz biorac - zwolnienie z obowiazku swiadczenia pracy. Pracodawca moze w takim przypadku ograniczyc wyplacane wynagrodzenie do 60% stawki przewidzianej umowa o prace, jednak nie moze ono wyniesc mniej niz ustawowe wynagrodzenie minimale.
Jesli pracownicy maja zapisane w umowach wynagrodzenie minimalne (lub, jak znam zycie, ciutke tylko od niego wyzsze), to placenie postojowego niczego nie rozwiazuje i nie wplywa w istsotny sposob na ograniczenie kosztow.
Masz rację , po co strajkować , widzę ,że masz spore wiadomości o zarządzaniu zakładem, tylko takie rządy doprowadzają do tego , że po większości zakładach , przedsiębiorstwach doskonale bądz nawet dobrze prosperujących , został pusty teren , sypiąca sie brama wjazdowa i grupy byłych pracowników , tnących złom z budynków badz innych budowli , po to aby zarobić na rodziny i żeby komornik nie zajął ich mieszkań.
A do czego, twoim zdaniem, doprowadzi utrzymywanie pracownikow, ktorzy na siebie nie zarabiaja i na oplacenie ktorych nie ma pieniedzy?
Doprowadzi do powstania zaleglosci w oplacaniu skladek ZUS, do zaleglosci w wyplacie wynagrodzen, do powstania zadluzen wobec dostawcow energii, paliwa i czego tam jeszcze, a w konsekwencji do narastania karnych odsetek, kosztow egzekucji komorniczych, a w koncu do utraty plynnosci finansowej i zwyczajnej upadlosci zwanej tez mniej dyplomatycznie bankructwem.
A w takiej sytuacji prace straci nie tylko 7 czy 10 kolejarzy z Krosniewic, ale
wszyscy kolejarze ze wszystkich kolei zarzadzanych przez stowarzyszenie.
Szumnymi frazesami i pustym gadaniem nie zaplacisz podatkow, nie kupisz za nie paliwa i nie oplacisz ludzi.
Jeszcze raz spytam retorycznie - skad wg ciebie wziac pieniadze na utrzymanie tych miejsc pracy??