Świat kolejek wąskotorowych SMF
27 Maj 2022, 08:13:26 *
Witaj
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
w6 i... Rp 1: Profil 750mm.pl na facebooku
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: BKL - Prasówka  (Przeczytany 78073 razy)
emibe
Administrator
*****
Długość toru:: 1048 m

W terenie W terenie



« : 02 Marzec 2012, 14:10:22 »
+1

W dzisiejszej Rzepie:
http://www.rp.pl/artykul/9135,831819-10-00-do-Cisnej.html
(...)
Po zakończeniu robót bieszczadzka kolejka stała się najdłuższą koleją wąskotorową w Polsce. Jej pociągi kursowały na 73 km linii,  przerzuconych nad 30 mostami oraz 234 przepustami i zatrzymywały się na 19 stacjach. Już po paru latach cały niemal ten trud okazał się daremny. Kolejka nie była w stanie konkurować z coraz nowocześniejszymi i większymi samochodami do przewozu drewna. W połowie lat 90. zaprzestano nawet przewożenia turystów. Kolejce‚ choć jej tory‚ stacje i parowozy wpisano do rejestru zabytków, zagroziła całkowita likwidacja. Na szczęście nie dopuściła do tego grupa jej miłośników, która założyła Fundację Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Dzięki niej w 1997 r.‚ po dwóch latach przerwy‚ wznowiono przewozy turystyczne.
Dziś w letnie niedziele główna stacja kolejki w Majdanie-Cisnej przypomina ruchliwy dworzec w porze wyjazdów wakacyjnych. Tabor to sprawny‚ po kapitalnym remoncie‚ parowóz Kp-4 Las – mały samowarek o czarnym pękatym brzuchu – kilka rumuńskich lokomotyw spalinowych Lyd-2‚ polskie lokomotywy WLs oraz 21 wagonów‚ w tym osiem krytych na złą pogodę i 13 „letniaków" przerobionych z towarowych. Bieszczadzka ciuchcia jest najbardziej obleganą wąskotorówką w kraju – i prawdopodobnie jedyną‚ która na siebie zarabia. Korzysta też z dotacji unijnych. Dzięki temu oprócz modernizacji taboru i torów wyremontowano budynki stacyjne i parowozownię, a w dawnym magazynie kolejowym – zbudowanym za sprawą nieznanego austriackiego architekta z niespotykanego w Karpatach „pruskiego muru" – urządzono salę edukacyjną i muzeum. W pociągach kolejki może podróżować jednocześnie 500 osób. Mimo to czasami brakuje miejsc. (...)
Zapisane
Brood.K
Dyrektor
*****
Długość toru:: 793 m

W terenie W terenie


Nic na siłę. Weź większy młotek.


WWW
« Odpowiedz #1 : 02 Marzec 2012, 14:20:12 »
0

Cytat: "Rzepa"
Tabor to sprawny‚ po kapitalnym remoncie‚ parowóz Kp-4 Las

Mogliby się zdecydować
Zapisane

AXEL
Minister
******
Długość toru:: 2004 m

W terenie W terenie


www.axel-rail.pl


« Odpowiedz #2 : 02 Marzec 2012, 14:33:09 »
0

po kapitalnym remoncie‚ parowóz Kp-4 Las – mały samowarek

O przecinku pomiędzy Kp4 i Las zapomnięli
Zapisane
gajos
Minister
******
Długość toru:: 1195 m

W terenie W terenie



WWW
« Odpowiedz #3 : 26 Lipiec 2012, 15:06:02 »
+2

Nie wiem czy już było, ale warte obejrzenia.
http://www.twojebieszczady.pl/piesze/trasa_kolejki.php
Zapisane

Maszynisto!
Dając Rp1 gdzieś na kolejce ginie wolontariusz i idzie do czyśćca łowić!
http://pl.youtube.com/user/gajosgitara
http://picasaweb.google.pl/gajosgitara
Brood.K
Dyrektor
*****
Długość toru:: 793 m

W terenie W terenie


Nic na siłę. Weź większy młotek.


WWW
« Odpowiedz #4 : 26 Lipiec 2012, 18:05:35 »
0

Piękne, autor skupił się właśnie na tym, na czym nikt się nie skupia
Zapisane

Ptr
Minister
******
Długość toru:: 1101 m

W terenie W terenie


FPKW


kolejka
WWW
« Odpowiedz #5 : 26 Lipiec 2012, 21:02:52 »
0

I tego właśnie mi brakuje w, i tak nielicznych, informacjach o BKL tu na forum oraz w innych mediach. To jest klimat!
Zapisane

To jest przekaz.
Hagedorn
Nowicjusz
*
Długość toru:: 13 m

W terenie W terenie



« Odpowiedz #6 : 26 Lipiec 2012, 21:33:00 »
0

Cytuj
Po zakończeniu robót bieszczadzka kolejka stała się najdłuższą koleją wąskotorową w Polsce. Jej pociągi kursowały na 73 km linii
Nie ujmując w niczym bieszczadzkiej kolejce, to jakaś bzdura.  Przykładowo w 1950 roku łączna długość użytkowanych przez Gdańską KD linii wynosiła 295 km...
Zapisane
2xm
Minister
******
Długość toru:: 1553 m

W terenie W terenie



« Odpowiedz #7 : 29 Marzec 2014, 14:14:21 »
0

Podciągnijmy to pod prasówkę żeby nie mnożyć bytów.

Nominowani w konkursie Zabytek Zadbany

Cytuj
26 marca 2014 r. odbyło się posiedzenie jury konkursu "Zabytek Zadbany". Spośród nadesłanych wniosków formalnych jury wyłoniło obiekty nominowane.

Lista obiektów nominowanych w konkursie "Zabytek Zadbany":

[...]

Kategoria specjalna E
Architektura przemysłowa i dziedzictwo techniki

1. Bieszczadzka Kolejka Leśna

woj. podkarpackie, Majdan 17
Właściciel: Fundacja Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej

Otwarcie linii kolei Nowy Łupków – Cisna miało miejsce w 1898 roku; regularny ruch zamknięto w 1991 roku. Obecnie kolejka wykorzystywana w ruchu turystycznym.

Wzorowy przykład kompleksowych prac konserwatorsko- rewitalizacyjnych, utrzymania funkcji i udostępniania zabytku techniki – budynków i torowisk zespołu kolejki wąskotorowej.

PRZED:


PO:




Poza kolejką bieszczadzką w tej kategorii zostały nominowane również dwa inne obiekty związane z transportem szynowym: pięknie odrestaurowany dworzec w Puszczykówku i zajezdnia tramwajowa w Szczecinie.
« Ostatnia zmiana: 29 Marzec 2014, 14:19:29 wysłane przez 2xm » Zapisane

Podejrzewam, że u źródła tej wiadomości kryje się czyjaś kpina, bardziej lubiana w Polsce niż uznanie dla prób postępu (...).
Harry Potter
Dyrektor
*****
Długość toru:: 775 m

W terenie W terenie



« Odpowiedz #8 : 29 Marzec 2014, 21:32:28 »
0

Przepraszam za głupie pytanie, ale czy Puszczykowo ( o ile dobrze odmieniam) to nie jest ta stacja pod Poznaniem??
Jeśli tak, to na kolejwizji to widziałem- duży szacun dla prowadzących tam knajpkę.

Pozdrawiam z MMz

Ps. Nie pamiętam który to był odcinek...
Zapisane

Jak się nie ma co się lubi,
To się lubi co się ma...ja mam Elf' y, Impulsy i inne "perełki"
andrzej2110
Minister
******
Długość toru:: 2686 m

Na służbie Na służbie



« Odpowiedz #9 : 29 Marzec 2014, 21:36:04 »
0

Tak, to o ten dworzec chodzi.
Zapisane

Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym,
ani każdym innym następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie pr
Brood.K
Dyrektor
*****
Długość toru:: 793 m

W terenie W terenie


Nic na siłę. Weź większy młotek.


WWW
« Odpowiedz #10 : 30 Marzec 2014, 15:00:34 »
0

Zaraz zaraz. W końcu to moje rejony. Rozróżniamy:
Puszczykowo
i
Puszczykówko

Dwie stacje w tej samej miejscowości. Restauracja jest na jednej, a ten zadbany zabytek to ta druga
Zapisane

Harry Potter
Dyrektor
*****
Długość toru:: 775 m

W terenie W terenie



« Odpowiedz #11 : 30 Marzec 2014, 19:03:53 »
0

To dzięki za wyjaśnienie- czasem coś gdzieś dzwoni, ale gdzie???
Zapisane

Jak się nie ma co się lubi,
To się lubi co się ma...ja mam Elf' y, Impulsy i inne "perełki"
tomasz11
Mechanik
***
Długość toru:: 293 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #12 : 29 Maj 2014, 14:11:40 »
0

http://turystyka.wp.pl/kat,1040505,title,Bieszczadzka-Kolejka-Lesna,wid,16632374,weekendzsuzuki-wiadomosc.html   
Zapisane

pozdrowienia
klon200
Zawiadowca
****
Długość toru:: 475 m

W terenie W terenie


WWW
« Odpowiedz #13 : 07 Marzec 2015, 10:04:27 »
+1

2015-02-25
Bieszczady: Kolejka leśna święci triumfy. Setki chętnych do przejażdżki



Po 150 osób w każdą sobotę przyciąga Bieszczadzka Kolejka Leśna. To nowy turystyczny hit w tym rejonie. W trakcie tegorocznych ferii BKL było ciągnięte przez "bieszczadzką ciuchcię", czyli parowóz Kp-4.


"Choć tej zimy po raz ostatni na trasę wyjedziemy w najbliższą sobotę, to tegoroczny sezon możemy już uznać za udany. Nie brakowało chętnych na zimowe podróże bieszczadzka kolejką; sprzyjała pogoda, a wypoczywającym odpowiadała atmosfera zimowego kuligu na trasie wąskotorówki" - mówi prezes fundacji zarządzającej kolejką wąskotorową Mariusz Wermiński.

W czasie ferii kolejka kursuje na trasie Majdan - Balnica i z powrotem. Skład ze stacji w Majdanie w każda sobotę wyrusza w południe. Podróż trawa ok. dwóch godzin. Przed podróżą i już po dotarciu do celu pasażerowie są częstowani gorącymi napojami.

Na trasie parowóz ciągnie ogrzewany wagon zamknięty oraz jeden lub więcej, w zależności od zainteresowania, wagony półotwarte; te ostatnie opalane są umieszczonymi w nich piecykami tzw. "kozami".

W tym roku na trasie po raz pierwszy od 1978 r. pojawił się parowóz Kp-4. Nazywany przez wielu "bieszczadzką ciuchcią" może rozwijać prędkość do 35 km/godz.; na trasie kolejki leśnej obowiązuje jednak ograniczenie do 15 km/godz. Parowóz posiada skrzynię węglową o pojemności dwóch ton.





"Od niedzieli przez najbliższe dwa miesiące kolejka będzie miał przerwę techniczną, która wykorzystujemy na konserwacje i naprawę urządzeń. Jednak w kwietniu będziemy wykonywać kursy na zamówienia indywidualne; mamy już kilka zgłoszeń" - zauważył Wermiński.

W maju i czerwcu oraz we wrześniu i październiku bieszczadzka kolejka wozi turystów w weekendy, a w lipcu i sierpniu - codziennie. Od 2012 r. jeździ także podczas ferii zimowych.

W ubiegłym roku BKL przewiozła 102 tys. pasażerów; najwięcej w swojej historii. Wpływy ze sprzedaży biletów są podstawowym źródłem jej utrzymania. W sezonie letnim jeździ z Majdanu k. Cisnej do Przysłupia i z Majdanu do Balnicy. Pierwsza trasa liczy 12 km, a druga 9 km.

Bieszczadzka kolejka wąskotorowa powstała 1898 r. Przez dziesięciolecia służyła przede wszystkim do transportu drewna. W 1994 roku ze względów ekonomicznych została wyłączona z eksploatacji.

W 1996 r. utworzona została Fundacja Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej, która postanowiła utrzymać zabytkową kolejkę.

źródło: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/bieszczady-kolejka-lesna-swieci-triumfy,99,0,1720931.html#utm_source=money.pl&utm_medium=referral&utm_term=redakcja&utm_campaign=box-podobne
Zapisane
Dariusz
Minister
******
Długość toru:: 1220 m

W terenie W terenie


WWW
« Odpowiedz #14 : 27 Marzec 2016, 20:59:03 »
+1

Kapciem po szlakach Bieszczadzkiej Kolei Leśnej
https://www.youtube.com/watch?v=UCmZP4UEo3U
Zapisane

Przemek2411
Nowicjusz
*
Długość toru:: 13 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #15 : 20 Luty 2020, 17:44:13 »
+4

Echo Krakowa nr 251 z dnia 25.10.1963 r.: "Turyści w Bieszczadach mogą już korzystać z kolejki leśnej na trasie Rzepedź – Łupków i Łupków – Cisna. Kolejka ta służąca do wywozu drewna i eksploatacji innych bogactw leśnych, przystosowana została do ruchu osobowego."
Zapisane
Rogoz
Minister
******
Długość toru:: 1031 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #16 : 26 Kwiecień 2020, 22:07:51 »
+4

Skansen w Chabówce wyremontuje zabytkowy bieszczadzki parowóz

W Skansenie Taboru Kolejowego w Chabówce (woj. małopolskie) rozpoczęła się naprawa główna parowozu z Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej serii Kp4-3772 - tzw. „kapcia”. Pojazd powinien ponownie zacząć ciągnąć wagony z pasażerami w przyszłorocznym sezonie turystycznym.
Jak poinformował naczelnik Sekcji Utrzymania i Napraw Taboru w Chabówce Maciej Panasiewicz parowozy serii Kp4 są nierozerwalnie związane z kolejką bieszczadzką - to właśnie te maszyny przez dziesięciolecia zwoziły bieszczadzkie drewno z Wetliny do Łupkowa i Rzepedzi.
Naprawiany obecnie w Chabówce egzemplarz o numerze 3772 został zakupiony przez Fundację Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej w 2007 roku. Nie jest on rdzennym, bieszczadzkim parowozem, bowiem pochodzi z cukrowni w Kruszwicy. W ciągu siedmiu lat po przybyciu w Bieszczady obsłużył kilka tysięcy pociągów.
W latach 2014 i 2015 był czynny łącznie ponad 200 dni w roku. To bardzo dużo, zważywszy, że górskie trasy bieszczadzkiej kolejki są bardzo wymagające zarówno dla parowozu, jak i drużyn trakcyjnych. Teraz przeszedł czas na jego remont - zaznaczył naczelnik skansenu.

https://podroze.onet.pl/aktualnosci/remont-parowozu-kp4-3772-bieszczadzkiej-kolejki-lesnej/56qmd81
Zapisane
piter
Nowicjusz
*
Długość toru:: 15 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #17 : 21 Wrzesień 2020, 17:41:20 »
0

https://nowiny24.pl/nietypowa-promocja-przyszlej-atrakcji-w-bieszczadach-pasjonaci-ulozyli-tory-w-komanczy-marza-im-sie-ciuchcia-i-drezyny-zdjecia/ar/c7-15190564
Zapisane
Rogoz
Minister
******
Długość toru:: 1031 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #18 : 27 Październik 2021, 14:14:51 »
0

"Podchodziliśmy jak spadochroniarze". Tak kiedyś jeździli najwyżej położoną linią wąskotorową w Polsce [FRAGMENT KSIĄŻKI]
oprac. Marta Korycka 27.10.2021 09:02


Jakie są prawdziwe Bieszczady? Czego o nich nie wiemy? Czy są gotowe na zmiany klimatu? Czy jest jeszcze miejsce na lasy, góry i dzikie zwierzęta w świecie, w którym jedziemy w nieznane już nie z gitarą a ze smartfonem? Dlaczego warto chronić krajobraz nocnego nieba? Autorzy poddają próbie wyobrażenia czytelników o Bieszczadach, by pokazać, jak ścieżki natury krzyżują się tu z ludzką cywilizacją. Publikujemy fragment książki, która ukazuje się 27 października.

Maciej Kozłowski, Marcin Scelina, Kazimierz Nóżka "Zanim wyjedziesz w Bieszczady. Nocny pociąg", Znak Horyzont - fragment:

Mariusz Wermiński ma akurat wolne popołudnie. Zaznacza tylko, że zanim się spotkamy, musi odwieźć syna na lekcję gry na kontrabasie. W słuchawce telefonu słyszę śmiech wywołany moją wzmianką o tym, że profesjonalni muzycy w swoim slangu nazywają ten instrument "teściową".

Pan Mariusz wybrał na rozmowę zlokalizowaną w Lesku cukiernię Słodki Domek. Gdy docieram na miejsce, nie widzę ani Jasia, ani Małgosi, ani złej czarownicy, a mój rozmówca parkuje samochód dokładnie o umówionej porze. Nosi czarną kurtkę, spod której wystaje kołnierzyk białej koszuli. Na nosie okulary w metalowych oprawkach. Wchodzimy razem do lokalu, urządzamy sobie cukrową ucztę i na moment wracamy do przerwanej dyskusji o "teściowej". Przez chwilę czuję się jak w Wiedniu.

– Nawet nie wiedziałem, że brzmienie kontrabasu będzie takie uspokajające. No tylko trzeba mieć miejsce i w domu, i w samochodzie.

Po słodkościach nie ma już śladu, gdy nasza rozmowa schodzi stopniowo na wąskie tory kolejki. Rodzinne losy splatają się tu z komunikacyjnymi realiami lat 70., w których pan Mariusz dorastał, słysząc gwizdek parowozu i stukanie końskich kopyt.

– To pan oceni, czy jestem dobrym adresatem tej rozmowy. Może jest ktoś inny, kto lepiej by opowiedział o kolejce. Dla mnie ta przygoda zaczęła się w dzieciństwie. Mój tato urodził się w Bystrem, w 1940 roku. Jestem z tej nielicznej grupy autochtonów. Tu się wychowałem. Chodziłem do trzech szkół w Bieszczadach. Moi rodzice najpierw mieszkali w Baligrodzie, tam skończyłem cztery klasy podstawówki. To była wtedy senna miejscowość, ruch niewielki, urządzaliśmy sobie z kolegami autostop. Czekaliśmy na jednym końcu miejscowości, aż podjedzie furmanka. Jechaliśmy na drugi koniec i łapaliśmy kolejny wóz jadący w drugą stronę. Teraz można dwa tygodnie czekać i taka furmanka nie przejedzie. Potem przeprowadziliśmy się do Cisnej, gdzie tata był nadleśniczym, a ja skończyłem podstawówkę. Później uczęszczałem do liceum ogólnokształcącego w Lesku. Wszystkie te szkoły zgodnie z ówczesnymi trendami miały za patrona generała Karola Świerczewskiego. Gdyby trzeba było akademię zorganizować, to ja mogę z pamięci wykonać godzinny program o generale. No, może nie godzinny, ale przez 40 minut z powodzeniem mogę deklamować wiersze i śpiewać piosenki o Świerczewskim.

Pytam pana Mariusza, jak w tamtych czasach odbierał wąskotorówkę.

– Wtedy jeszcze kolejka funkcjonowała w strukturach Lasów Państwowych i woziła drewno do zakładów drzewnych w Rzepedzi oraz do Łupkowa. Pociągi startowały z Majdanu i zazwyczaj doczepiano do składu wagon osobowy, turystyczny. Moi rodzice, jeśli mieli gości z daleka, zachęcali ich do podróży, a mnie wysyłali jako przewodnika, który będzie wiedział, gdzie wysiąść, co nieco opowie. Więc ruszało się z domu skoro świt. Podróż zajmowała w sumie pół dnia albo więcej. W Łupkowie należało poczekać na kurs powrotny. W tamtym czasie wyprawy te były dla mnie mało atrakcyjnym sposobem spędzania wolnego czasu, zwłaszcza że z reguły towarzyszyłem dorosłym, którzy byli zajęci swoimi sprawami. Kolejką jeździło się też do lasu nieopodal miejscowości Solinka na grzyby, na jagody. Las może nie był tak odległy od Cisnej, z tym że trudno było do niego dotrzeć, a pociągiem wygodnie i pora odjazdu, godzina szósta rano, też była odpowiednia, żeby zacząć grzybobranie czy inne zbiory runa.
REKLAMA

Jak tłumaczy Mariusz Wermiński, w całej eskapadzie najbardziej kłopotliwa była wysiadka.

– W Solince jest długi, bardzo ostry łuk, na którym kolejka się rozpędzała, wioząc drewno, ponieważ miała do pokonania wzniesienie. Trzeba było wysiąść w biegu, zanim dojechała do miejsca, na które mówiło się Czeski Las. Wagon osobowy był malutki, a w nim wąskie drzwi. Podchodziliśmy jak spadochroniarze. Pojedynczo się wyskakiwało. Każdy wypatrywał takiego terenu, gdzie można było wygodnie wylądować. Ale kolejnością wyskakiwania oczywiście rządziła hierarchia. Najpierw skakali ci najstarsi, a na koniec zostawaliśmy my, ci najmłodsi. W zależności od tego, jak kto trafił, lądował albo w krzakach, albo w rowie, zdarzało się, że wpadaliśmy do wody. Nie można było sobie wybrać tego miejsca zupełnie swobodnie, bo za plecami zawsze stał ktoś następny, kto wypychał poprzednika, bo nie chciał mieć daleko do lasu. Dlatego te wyjazdy na grzyby czy borówki były zawsze podszyte stresującymi przygotowaniami. Towarzyszyło im ciągłe rozważanie, jak się ustawić w szeregu, jak się wybić. Zachodziłem w głowę, czy odpowiednio wyląduję, czy złapię grunt, i kiedy. W drodze powrotnej problem znikał, bo pociąg jechał z górki, i zatrzymywał się pod lasem, żeby zabrać miejscowych.

Wspomnienia pana Mariusza wiele mówią o samej kolei. Jej historia właściwie zaczyna się od transportu towarów. Za moment przełomowy uznaje się dzień 27 września 1825 roku. Wtedy to George Stephenson, specjalista od maszyn wydobywczych w brytyjskiej kopalni węgla w Killingworth, po raz pierwszy na oczach publiczności poprowadził parowóz Lockomotion No. 1. Skład z ładunkiem 80 ton węgla rozpędził na odcinku 16 kilometrów do zawrotnej prędkości 40 kilometrów na godzinę. I to Stephenson stał się głównym orędownikiem rozwoju kolejnictwa. Zachęcał do nowego wynalazku w czasach, gdy w parlamencie brytyjskim "rozpowszechniano rozmaite plotki, w tym i takie, że sapiący i dymiący wehikuł wystraszy zwierzęta domowe (krowy stracą mleko, kury nie będą znosić jaj), w lasach wyginie zwierzyna, wzrośnie liczba poronień u kobiet, dym z lokomotyw tak przesłoni niebo, że nawet w dzień będzie ciemno domom i lasom, a w przypadku wykolejenia się parowozu nastąpi potężny wybuch kotła, który uśmierci tysiące ludzi i zmiecie z powierzchni ziemi okoliczne zabudowania". Takie argumenty padały w dyskusji, która w 1926 roku miała zadecydować o finansowaniu trasy Manchester–Liverpool. Nikt jeszcze nie podejrzewał, że kolej po serii innowacji stanie się w XXI wieku najbardziej przyjaznym środowisku środkiem transportu dalekobieżnego. Emocje w społeczeństwie sięgały zenitu. Prasa donosiła o rozruchach, podczas których robotnicy kolejowi kładący tory salwowali się ucieczką przed atakującymi ich mieszkańcami.

Ostatecznie linia powstała i już w momencie uruchomienia w 1830 roku została uznana za dochodowe przedsięwzięcie.

Połączenie największego w Wielkiej Brytanii ośrodka włókienniczego w Manchesterze z portem w Liverpoolu stało się kołem zamachowym XIX?wiecznej machiny kapitalistycznej. Otwierało macierzysty port przede wszystkim na Indie i Stany Zjednoczone. Początkowo uważano, że to transport towarów przyniesie kolei największe zyski, ale okazało się z czasem, że nie doszacowano zainteresowania pasażerów. Pierwsi podróżni najchętniej korzystali ze zorganizowanych wycieczek turystycznych.

Kolej XIX wieku można śmiało porównać do przeżywającej obecnie rozkwit branży technologii cyfrowych. Jak teraz rodzą się kolejne start?upy zmieniające całe branże za pomocą cyfrowych aplikacji, tak wtedy to kolej przyspieszała zmiany, a przy okazji przyciągała skłonnych do ryzyka i głodnych sławy przedsiębiorców. Nie obyło się bez spektakularnych plajt. Na rozruszanie nowego środka transportu potrzebne były potężne nakłady finansowe, ale gwarantowały one równie bajońskie sumy, gdy tylko spółki kolejowe wchodziły na giełdę.

Kolej szybko stała się dla Brytyjczyków doskonałym towarem eksportowym. Zagraniczne inwestycje kolejowe w latach 1830–1875 wzrosły czterokrotnie, czego najbardziej efektownym przykładem są Indie, do dziś zresztą rozkochane w tym środku transportu.

W kontynentalnej części Europy początkowo potraktowano kolej jako nowinkę techniczną zapewniającą elitom wygodne wycieczki za miasto. W tym celu w latach 30. XIX wieku swoje linie zbudowali władcy Bawarii, Prus i Rosji, a gdy zrozumiano potencjał, jaki daje szybki transport towarów, i tu ruszyła cała fala inwestycji. W tempie 20 tysięcy kilometrów rocznie powstawała sieć, która w 1878 roku przekroczyła 150 tysięcy kilometrów obsługiwanych przez ponad czterdzieści dwa tysiące lokomotyw.

Do Karpat Wschodnich "kolej żelazna" zbliżyła się w latach 60. XIX wieku, to wtedy uruchomiono normalnotorową linię łączącą dwa największe miasta Galicji, Kraków i Lwów. Dekadę później połączono Przemyśl z Łupkowem, Czudec z Husiatynem, Lwów z Użhorodem. Ale dla Bieszczadów najważniejszy był węzeł w Zagórzu i otwarty w 1875 roku niemal siedmiusetmetrowy tunel pod Przełęczą Łupkowską. Dzięki niemu pociągi kursowały w stronę węgierskiej prowincji. Na rozwój sieci kolejowej nałożył się wzrost potencjału rynku drzewnego, więc coraz żywiej dyskutowano o uruchomieniu leśnych kolejek w terenach górskich, co wymagało odważnych, trochę ryzykownych decyzji, a przede wszystkim oswojenia z technologią.

Początkowo maszyna parowa nie wzbudzała wielkiego zainteresowania wśród galicyjskich właścicieli ziemskich, czyli potencjalnych inwestorów. Wymagała promocji. Wystarczy przejrzeć "Katalog wystawy rolniczo?przemysłowej w Przemyślu", wydany w 1882 roku. Wśród wystawców krajowych oferujących maszyny i przyrządy przewozowe jako pierwszy prezentuje się Skład Maszyn Rolniczych i Warsztat Napraw Clayton et Shuttleworth. Skład ze Lwowa proponował "sześciokonną lokomobilę z jednym cylindrem" oraz "czterostopową młocarnię parową" w komplecie za 4776 złotych. Wśród wystawców jeszcze tylko Brauner & Klasek z Wiednia oferują lokomobilę parową "o sile 3 koni", tym razem jest to urządzenie do fabrycznego wyrobu pieczywa. To jednak wyjątki. Pozostali wystawcy sprzedają zazwyczaj kieraty końskie albo równie proste w konstrukcji narzędzia rolnicze. Owszem, zdarzają się i bardziej wyszukane, choćby maszyny do wykopywania kartofli. Częściej zobaczymy jednak ręczne pługi ze stalowym lemieszem do nabycia za 40 złotych. I to zestawienie cen lokomobili i pługu wiele tłumaczy w kwestii popularności maszyn parowych. Pamiętajmy, że zniesienie pańszczyzny nastąpiło zaledwie czterdzieści lat wcześniej i z pewnością tania albo wręcz darmowa siła robocza była nadal dostępna. Nawet kojarzona obecnie wyłącznie z kolejnictwem poznańska fabryka Cegielskiego ma tego roku w ofercie wyłącznie pługi, spulchniacze, sieczkarnie i podobne narzędzia.

Źródło:
https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114528,27730690,podchodzilismy-jak-spadochroniarze-tak-kiedys-jezdzili-najwyzej.html
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
theme for 750mm.pl based on bisdakworldgreen design by jpacs29
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!