Świat kolejek wąskotorowych SMF
21 Lipca 2024, 00:15:02 *
Witaj
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
w6 i... Rp 1: Profil 750mm.pl na facebooku
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Krośniewickie odkrzaczanie - wersja hard  (Przeczytany 11020 razy)
arti281
Dyrektor
*****
Długość toru:: 512 m

W terenie W terenie



« : 20 Stycznia 2020, 11:16:38 »
0

No proszę, nawet koledzy się nie pochwalili że nagrali film z prac na szlaku :

https://www.youtube.com/watch?v=aYGN24S3lyw
Zapisane
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4304 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #1 : 20 Stycznia 2020, 12:49:59 »
+10

Nie, no tego nie mogę przemilczeć:

https://youtu.be/aYGN24S3lyw?t=65

Boże!!! Zabierzcie temu DEBILOWI tę kosę spalinową z tarczą tnącą. Tym nie wolno tak pracować!!! To jest niesamowicie niebezpieczna pilarka którą się tnie DELIKATNIE i OSTROŻNIE. Takie niekontrolowane machanie nią to czyste proszenie się o śmiertelny wypadek!!! Ludzie - czy Wyście mózgi potracili? Blisko jest do tego - tarcza wirująca z prędkością 8000 obrotów Wam je urżnie razem z głowami.
I jeszcze się ten drugi baran zbliża z kamerką... Co to jest - ruski Dżakass - spróbujemy nakręcić pełen krwi ekstra film z wypadku?

Jeden gamoń wali kosą jak siekierą, bo nie przyszło mu do głowy instrukcje przeczytać, a drugi się z tego cieszy. Kurwa, przyszłość Krośniewickiej KD.
Zapisane

Żadna namiętność nie odziera umysłu równie skutecznie ze wszystkich władz działania i myślenia, co strach.
(Edmund Burke)
buczek_pkp
Zawiadowca
****
Długość toru:: 405 m

W terenie W terenie

PKP InterCity, Wąski w Piasecznie


« Odpowiedz #2 : 20 Stycznia 2020, 13:12:45 »
+4

I cyk, krzaczki w krzaczki i do rowu.
Zapisane
mylene
Gość
« Odpowiedz #3 : 20 Stycznia 2020, 22:53:11 »
-4

Nie, no tego nie mogę przemilczeć ... Zabierzcie temu DEBILOWI tę kosę spalinową z tarczą tnącą. ...
Jeden gamoń wali kosą jak siekierą, bo nie przyszło mu do głowy instrukcje przeczytać, a drugi się z tego cieszy. Kurwa, przyszłość Krośniewickiej KD.
Panie Kalitowski, powyżej obrażono konkretnego człowieka, co pan na to? Jeszcze niedawno pisał pan, żeby nie stosować osobistych uszczypliwości. To co napisał vel Kucyk, to jawne obrażanie osoby, której nota bene nie zna. Takie wypowiedzi będzie pan tolerował?
Kucyku siedź w tej swojej kabinie i nie wychodź z niej, bo zewnętrzny świat może cię zabić swoją normalnością, a przyszłość KKD zostaw tym, którzy na niej działają, bo ciebie i nie było i nie będzie na to stać.   
Zapisane
mylene
Gość
« Odpowiedz #4 : 20 Stycznia 2020, 22:54:27 »
0

I cyk, krzaczki w krzaczki i do rowu.

No i ?
Zapisane
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4304 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #5 : 20 Stycznia 2020, 23:02:43 »
+4

No, jako że Kolega Mylene dał już „w dół”, to ja daję jako ripostę opowiadanko:

„Stachu, Krzych, Kobi i Wojtas na szlaku.” – czyli niesamowite przygody Wąskotorowców Wyklętych.

No taki pracowity dzień dziś był, że muszę Wam to wszystko co się działo opisać. Otóż poszliśmy z kolegami czyścić i naprawiać tory kolejki. Oczywiście zawsze pamiętamy o bezpieczeństwie, zatem zabraliśmy kamizelki odblaskowe. Najpierw cięliśmy drzewa. Wpadłem na pomysł abyśmy podzielili się na dwie dwuosobowe drużyny po obu stronach toru i zobaczymy która jest lepszą, a w ten oto konkurencyjny sposób więcej wytniemy. Na początku ścigaliśmy się normalnie, ale Stachu mówi mi na ucho: „Dawaj zwalimy drzewo w ich stronę!” Ale się tamci strachu najedli jak nasza osika przywaliła nagle w ścinany przez nich klon! Szkoda że filmiku nie nagrałem. Hehe. Potem i oni walili drzewami w nas, a my w nich. Zabawa była ekstra i kupę roboty na wesoło zrobiliśmy. Nawet na koniec małe walki na miecze-piły jak jacyś rycerze-transformers próbowaliśmy, ale łańcuchy nam zaraz pospadały.

Po południu kopaliśmy w torach. Kopiemy tak, kopiemy, aż tu nagle zgrzyt! coś jest w ziemi. Odkopaliśmy trochę, a tam widać takie jakieś okrągłe żelastwo jak bomba czy pocisk. No nie wiadomo co. Kobi wymyślił że zamiast obkopać wbijemy pod to brechy i podsadzimy do góry. Dobry to był pomysł, z resztą zobaczcie na filmiku jak sprawnie nam usuniecie przeszkody poszło. Ciężka była, chyba z 50 kilo. Dopiero jak przetoczyliśmy ją na drogę i ziemia z niej odpadła, to okazało się że to prawdziwa bomba lotnicza! Stachu zna się na takich znaleziskach, bo już nie raz z ojcem takie rozkręcali, oskrobał ją łopatą, trochę ostukał siekierką z rdzy i zobaczcie – nawet godło ze swastyką i 1943 na kadłubie było widać! Ale skarb! Krzychu stwierdził że do muzeum ją oddać trzeba, zatem na fajrant załadowaliśmy ją na wózeczek torowy, na nią wrzuciliśmy łopaty i graty i pchamy na stację. Ale wtedy Kobi przypomniał że nie zrobiliśmy tradycyjnych zdjęć z postępu prac. Okazało się że coś jest z dronem że nie lata, ale Stachu mówi: „A po co dron, tam jest taki wielki słup elektryczny, wejdziem, to fotę z góry zrobim.” No to wchodzimy na kraty. A mi się przypomniało że ostatnio Krzych się coś za często chwalił jaki on odważny jest. Ja mu nie wierzę, i myślę że go zaraz sprawdzę. Jak już byliśmy na górze słupa, i zdjęcia zrobiliśmy, to mówię do Krzycha: „Ty, a dotkniesz tego druta co na tej szyszce wisi na końcu?” A on że nie dotknie, bo drut jest pod prądem. A ja na to że przecież stary Herman mówił że w tej linii nie ma prądu od lat. A przecież stary Herman nie kłamie, co Krzychu? Krzych jednak nie dotknął – wiedziałem od razu że to pozer i tchórz. Tak samo jak wtedy gdy burza zerwała przewody trakcyjne na stacji normalnotorowej które leżały i iskrzyły. Krzych stał pod parasolem, a my ze Stachem w deszczu ułamaną gałęzią dla bezpieczeństwa je z toru odsunęliśmy, aby żaden pociąg w nie się nie władował.

Jak potem wózek pchaliśmy to Kobi się przewrócił, skaleczył rękę i krew ciekła. Źle to wyglądało, ale Stach urwał trochę czyściwa, a że było w smarze, to aby rany nie zakazić, przeprał je w czystej kałuży i założył fachowo opatrunek jak na lekcjach p.o. uczono.

Bombę ze stacji zawieźliśmy triumfalnie przez miasto taczką pod muzeum, ale że było ono zamknięte to zostawiliśmy ją przed schodami. Żeby się nie turlała po rynku bo tam jest krzywo, podłożyliśmy pod nią patyki i oznaczyliśmy kartką ostrzegawczą. Mam tylko nadzieje ze jakiś gówniarz jej nie ukradnie i do ogniska nie wrzuci bo mógłby sobie i innym krzywdę zrobić!

A, i jeszcze jak kopaliśmy to pod torem jakiś kabel odkryliśmy. Taki gruby, czarny. Ciekawe czyj on jest? Tylko jak to sprawdzić? Nie było na nim żadnych napisów, tylko coś takiego ‘110kV’. Stachu mówił żeby przeciąć go piłką do metalu i zobaczyć kto przyjedzie naprawić. Nie mieliśmy piłki, znaczy piłkę mieliśmy, ale bez brzeszczotu, bo od razu chlasnęło by się go, ale pomysł jest galanty i w przyszłym tygodniu tak dokładnie zrobimy. Sami widzicie ile dobre pomysły mogą dobrego uczynić!

Będę kończył bo mamy dziś jeszcze spotkanie w garażu u Krzycha. Jego stary ma nam pomóc zrobić miotacz ognia. Na polu koło toru wystaje taka żółta rura z gazem. Stary Krzycha mówi, że wystarczy że wbije się w nią małą rurkę, każdy z nas przyniesie z domu szlauch ogrodniczy, węże zesztukujemy, palnik od Krzycha starego na koniec, i możemy śmiało eksterminować krzaczory jak Niemcy Żydów za okupacji!!! Podobno jest tam wysokie ciśnienie, zatem płomień może będzie nawet na kilkadziesiąt metrów! Aż się nie mogę już doczekać jaka ekstra relacja z akcji będzie. Może nawet nowe, galowe kamizelki bezpieczeństwa na nią założymy?

Pisał dla Was Wojtas. Nara!
Zapisane

Żadna namiętność nie odziera umysłu równie skutecznie ze wszystkich władz działania i myślenia, co strach.
(Edmund Burke)
Jarek
Młotkowy
**
Długość toru:: 72 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #6 : 20 Stycznia 2020, 23:19:38 »
-3

Na osobisty atak odpowiem tym samym, głąbie ty mozesz sobie delikatnie i spokojnie machać czym chcesz, nawet w twoim ulubionym kiblu! jak zetniesz 1/100 tego co ja tym sprzętem od lat to moze wezme twoje zasrane obawy pod uwagę.
Zapisane

rower szynowy
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4304 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #7 : 20 Stycznia 2020, 23:29:28 »
+10

No nie – jeszcze się imiennie przyznaje do tego co robił.

Chłopie – wszelkie zasady dobrego wychowania i poprawności politycznej nie mają u mnie miejsca kiedy widzę głupotę mogącą spowodować czyjeś kalectwo. Nie Twoje, bo Ty nie jesteś w stanie się tą kosą zaciąć, tak samo jak podrapać kolanem po dupie.

Ktoś tam od Was zostanie poraniony – pies go trącał. Wasza sprawa. Ale jeśli robicie takie akcje i rozpowszechniacie wizualnie je, to pomyśl Człowieku że jakieś inne, równie tępe jak Twa tarcza do cięcia miłosniki mogą się na Twoim postępowaniu wzorować. I co – jeden drugiego chlaśnie po twarzy na całe życie oszpecając jego – to Ty powiesz: No, nie zachowali zasad bezpieczeństwa!

Na pewno mu to pomoże.
Zapisane

Żadna namiętność nie odziera umysłu równie skutecznie ze wszystkich władz działania i myślenia, co strach.
(Edmund Burke)
MBd1-138
Młotkowy
**
Długość toru:: 109 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #8 : 20 Stycznia 2020, 23:58:48 »
0

Na osobisty atak odpowiem tym samym, głąbie ty mozesz sobie delikatnie i spokojnie machać czym chcesz, nawet w twoim ulubionym kiblu! jak zetniesz 1/100 tego co ja tym sprzętem od lat to moze wezme twoje zasrane obawy pod uwagę.

Do kogo to było?
Zapisane
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4304 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #9 : 21 Stycznia 2020, 00:02:37 »
+1

Już, Panowie - spokój - bo trzeba będzie ze dwa Kall-sy podstawić.

Kończąc bezcelową dalszą dyskusję proszę o przeczytanie ze zrozumieniem tego zdania: to, że się coś robi od dawna, nie oznacza że się wykonuje to prawidłowo.

Mój wpis miał za zadanie obudzenie w Wykonawcach czyszczenia szlaku KrKD myśli, że może warto by sprawdzić jak pod względem BHP powinni się zachowywać pilarze i pomocnicy, a zwłaszcza kibice.

Chcecie działać w spokoju – nie stwarzajcie możliwości do powstania awaryjnych sytuacji. To właśnie mój post pokazał aż nazbyt dobitnie.

Dobranoc.

[EDYCJA] Koledze Jarkowi stosowne wyjaśnienia wysłałem na PW. Dodam od siebie, że gdybym wiedział że to On jest autorem zamieszania, z pewnością użył bym we wpisie większej dawki mowy ezopowej, co nie oznacza iż pogląd mój na sprawę byłby w jakikolwiek sposób mniej krytyczny.
« Ostatnia zmiana: 21 Stycznia 2020, 00:10:03 wysłane przez Kucyk » Zapisane

Żadna namiętność nie odziera umysłu równie skutecznie ze wszystkich władz działania i myślenia, co strach.
(Edmund Burke)
Jarek
Młotkowy
**
Długość toru:: 72 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #10 : 21 Stycznia 2020, 00:10:21 »
+1

Jesli tak sie stanie to oczywiście ze powiem ze nie zachowali zasad bezpieczeństwa. Jak sobie zwykłą pilarką wygolą sobie włosy na dupie to tez tak powiem. Ja wypróbowałem wielokrotnie cięcie tarczą, w gąszczu krzewów taki typ cięcia przytrafia się często i to nawet wbrew woli tnącegoa, a juz zwłaszcza na początku jak sie z tym sposobem zapoznajesz. Moja pewność że nic sie nie stanie wynika z doświadczenia, róże  w ten sposób można ciąć spokojnie. Generalnie jasne że są bezpieczniejsze metod, sekatorem na przykład, jednak ten jest najbardziej efektywny. Jako wniosek z "rozmowy" mogę sie zgodzić z tym że nie będę nikomu polecał i przestrzegę o tym w następnym filmiku. Moze to komy pomoże.
Zapisane

rower szynowy
buczek_pkp
Zawiadowca
****
Długość toru:: 405 m

W terenie W terenie

PKP InterCity, Wąski w Piasecznie


« Odpowiedz #11 : 21 Stycznia 2020, 01:27:12 »
+6

I cyk, krzaczki w krzaczki i do rowu.

No i ?

No i... szerzenie nieprofesjonalizmu. Jeżeli chwalicie się zacną akcją krzakobrania, którą w 100% popieram to chwalcie się profesjonalizmem. Bo takie filmy obrazują jedynie przerzucanie pierdolniku rosnącego pionowo na pierdolnik leżący poziomo. A więc stosunek pierdolniku przed i po wynosi 1/1. Nie lepiej poświęcić parę godzin więcej pracy na spalenie tego wszystkiego? Wtedy byście wygrali wojnę z krzakowym pierdolnikiem. A jak na razie to na wiosnę on wygra z wami. Wolę nie myśleć o tym jak te krzaki w krzakach przerosną kolejnymi krzakami, malinami itp. BANGLADESZ! Wasze podwórko, wasz pierdolnik. Jednak bazując na jakimś tam doświadczeniu współczuję osobie która za rok-dwa chciałaby zrobić z tym porządek. Ilość wiązanek w waszym kierunku nie będzie miała końca.
Zapisane
arti281
Dyrektor
*****
Długość toru:: 512 m

W terenie W terenie



« Odpowiedz #12 : 21 Stycznia 2020, 10:17:37 »
0

Panowie bez spiny odpowie mi ktoś na kilka pytań? Tak całkowicie na spokojnie. Czy torowisko od stacji do planowanego dojazdu kolejki czyli Krzewia jest już w zasadzie udrożnione tudzież w pełni nadające się do użytku? Bo wasze siły jakby są podzielone, z tym że to karczowanie czemu ma służyć skoro dodatkowo dłubiecie na stacji. Czy nie lepiej skierować wszystkie siły na stację i od niej kierować się w stronę Krzewia? Może ja coś opacznie odbieram ale czasami mam wrażenie, że po przejęciu szlaku przez gminę udrożniacie szlak dla dojazdu fadromy. Wpis do rejestru zabytków w dzisiejszych czasach nie jest jakimś żelaznym zabezpieczeniem. Ostatnia sesja pokazała jednak obawy jakie są związane z przejęciem majątku. Nawet głos zabrał,czego ostatnio nie było widać ( niepełnosprawny przepraszam za wyrażenie) vice przewodniczący odnośnie rowów bo akurat ma działkę przy i teraz nie wie do kogo się zgłosić a po przejęciu już będzie wiedział. Czy mimo wszystko nie boicie się tego ze zostaniecie wyprowadzeni na manowce przez lokalnych polityków i ich plany co do kolejki?

Reasumując jestem pełen podziwu że chce Wam się wyjść na przeciw, działać i w ogóle. Widać Wasze zaangażowanie w sprawę i tą wiarę w obietnice lokalnych polityków ale czy jeśli zostaniecie z tzw mini skansenem tak jak to przedstawiła pani burmistrz bez możliwości jazdy na szlaku dalej będziecie zajmować się kompleksem stacyjnym oraz eksponowaniem taboru będącego własnością gminy?
Dziękuję za odpowiedz.    
« Ostatnia zmiana: 21 Stycznia 2020, 10:28:58 wysłane przez arti281 » Zapisane
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4304 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #13 : 21 Stycznia 2020, 10:27:10 »
+5

Ja w kwestii cięcia i sprzątnięcia...

Jeśli człowiek robi coś dziesiąty raz, i wciąż nie uzyskuje zamierzonego efektu – znaczy, że albo źle robi, albo źle myśli. Zapytam Cię retorycznie Czytelniku znający wąskotorowe realia: ileż to razy, na znanych Tobie kolejkach, wycinane były zarośla przy torze, a mimo to wciąż tam były? Ile potu i paliwa zostało przelane, a nadal gałęzie drapały wagony? Ileż to bitew ze zdrewniałą roślinnością, i to zdawałoby się zwycięskich bitew, odbyło się, a wciąż wojnę wygrywał generał Krzak? Wiele, wiele i jeszcze raz wiele. Czyli gdzieś musi tkwić błąd.

---------------------------------------

Muszę cofnąć się w czasie do początków moich działań na wąskich torach. Z resztą chyba każdy z nas pamięta ten sposób spędzenia weekendów, gdy jeżdżąc drezynką, w pajac-kamizelce, z sekatorem w jednej, piwkiem w drugiej i aparatem w trzeciej ręce, coś tam wycinaliśmy i było zajebiście. Chlastało się bez ładu i składu co większe drzewka pół metra nad ziemią zostawiając "na złodziei" sterczące z gruntu, ścięte pod kątem "wietnamskie pułapki" i gdy, ku zadowoleniu wycinającego, krzaki przewracały się do kolejowego rowu, miłośnicze serca przepełniała duma z dobrze wykonanej roboty, zaś bystry wzrok, z lekka tylko zamglony Warką Strąg, poszukiwał kolejnej ofiary której, przerośniętej zielonymi następcami, przyjdzie w spokoju spróchnieć leżąc na poboczu drogi żelaznej.

Niestety to nie żart, ani zakamuflowany przytyk do mikolskich działań – tak bardzo często wyglądało na kolejach odkrzaczanie – owe prace prowadzone były metodą by było efektownie, a niekoniecznie efektywnie. Ot na szybciora wyciąć, wrzucić byle jak w rów, zepchnąć kopem z toru, ewentualnie odciągnąć na sąsiednie (czyjeś) pole, i ognia Wuemcecie!

Skutek tego był porażający: sąsiedztwo toru wypełnione zostało suchymi charmęziami przemieszanymi z poszarpanymi reklamówkami i umajanym chwastem wszelkim i dobrem odpadowym wyrzucanym przez miejscowych, którzy, bądźmy szczerzy, traktowali z takim szacunkiem zasyfiały teren kolei, z jakim podchodzi się do brudnego menela-śmieciarza.

Doszło do paradoksalnej sytuacji, że aby ukryć syf (choć upatruję tu raczej wytłumaczenia czemu nie należało poświęcać czasu na prace porządkowe) nie cięło się zarośli aby chroniły bałagan przed okiem postronnego turysty, wszak z okien pociągu nie wszystko widać.

Sytuacja stała się jednak nieprzyjemna nie tylko ze względu na nieład, ale również bezpieczeństwo podróży. Krzaki dosłownie ryły burty wagonów, zaś prowadzenie lokomotyw to było ciągłe narażenie japy maszynisty na przeryskę. Podstawowym hasłem ostrzegawczym był okrzyk „kryj ryj!” wydawany, gdy w kabinie zbliżającej się do krzaków przebywały osoby, które mogły nie zdawać sobie sprawy co za chwilę nastąpi.

Poniżej: Skutki nieusuwania ściętych zarośli. Warto zwrócić uwagę nie tylko na bałagan w prawej dolnej części kadru gdzie stare ksztole plączą się wzajemnie, ale i na blachy budki maszynisty po lewej stronie ujęcia. Te jasne, faliste linie to świeże rysy na farbie po przejeździe przez zakrzaczone miejsca.



W końcu stało się jasne, iż formuła „zetnij i upuść” przynosi więcej szkody niż pożytku. Trzeba zatem było przystąpić do modyfikacji polegającej na pozbywaniu się ściętych krzaków.

Nie wszędzie można było stosować starą metodę podrzucania drapaków na sąsiednie działki, z resztą raz taka operacja skończyła się obiciem karczownika przez wyjątkowo masywnego gospodarza który nie do końca był zachwycony z otrzymanej rózgi, zaś pracownicy nie mieli zapędów wojowników, więc trzeba było eliminować drewno inaczej. Najpierw wprowadzono tradycyjne palenie na stosach...

Ale o technikach palenia, sprzęcie do ciecia i efektach jakie porządne, systematyczne działania przyniosły można przeczytać w cyklu artykułów 62. Tajemnica Wszechświata, czyli rzecz o mechanicznym zwalczaniu roślinności. który serdecznie, jako autor polecam.

Jeszcze uwaga do Kolegów którzy nie do końca wierzą w słowa że warto usuwać roślinność do końca ze spaleniem na miejscu - zapraszam do Piaseczna, tam namacalnie można się przekonać jakie korzyści daje praca "na czysto" bo tam ona została ustanowiona wiele lat temu jako standard i przyniosła niesamowite efekty. Dla uwiarygodnienia podaję zdjęcie toru który przed chwilą widzieliście, tylko po wycięciu i sprzątnięciu.

Zapisane

Żadna namiętność nie odziera umysłu równie skutecznie ze wszystkich władz działania i myślenia, co strach.
(Edmund Burke)
Jarek
Młotkowy
**
Długość toru:: 72 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #14 : 21 Stycznia 2020, 11:11:48 »
+4

coś tu z komunikacją nie tak... a przeciez to forum kolejowe. Panowie,  odbieram wasze wpisy jako takie które zarzucają nam działalność bez przemyślenia. Natomiast my kombinujemy tak : na dotychczasową jazdę drezyną wycinaliśmy tylko tak aby krzaki nie zahaczały o pojazd i nie wbiły sie komuś w oko. Oczywiście to co ścieliśmy upychaliśmy gdzie sie dało, Przez parę lat jazdy nie było z tym problemu jesli tylko mogliśmy jeżdzć!! Nóz zamontowany na drezynie ciął wszysko co nowe odrastało i było OK. Problem powstał gdy przerwano nam szlak budowa przejazdów, lub zniszczono tory, wtedy nie mogliśmy jechać i odrastało tak ze trzeba ciąć, A odrasta szybko, dwa lata i jest las. Były odcinki gdzie wycieliśmy do zera i spaliliśmy, a dziś jest tam dżungla. To jakby część pierwsza , czekam na argumenty co robiliśmy tu źle? Teraz : podjęliśmy się wycięcia od Krośniewic do Krzewia pod pociąg, jak widać jest mocno zarośniete, dodatkowo rolnik zepchnął krzaki od strony pola na tor ( czym je spoziomował). Prośba od kolegów jest taka aby to udrożnić do marca, Tniemy więc porządnie ( zostawiamy jednak krzaki w odległości ok 1.5 metra od szyny ze względów ekologicznych oraz dla zapobieżenia stepowieniu obszaru Kujaw). Tam gdzie jest rzadziej i gdzie możemy odłożyć ściete do rowu ( bo jest miejsc, to to robimy) DOCELOWO CHCEMY TO ZWIEŹĆ POCIĄGIEM WĘGLARKĄ I ZLIKWIDOWAĆ RĘBAKIEM NA TERENIE STACJI!!!.  Tam gdzie nie ma gdzie odłożyć : PALIMY, co da sie zobaczyć na filmiku. Owszem na zdjęciach widać poziome jakby odłożone gałęzie, ale to sa te zepchnięte przez rolnika, przyjdzie na nie czas gdy obrobimy sie z pilnymi pracami. Czy moje wyjaśnienie jest satysfakcjonujące szanownych kolegów?
Zapisane

rower szynowy
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4304 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #15 : 21 Stycznia 2020, 11:50:06 »
+5

Moim zdaniem nikt nie wymagał wyjaśnień, tylko doświadczeni praktycy zwrócili uwagę, iż postępowanie inne niż: ściąć, wziąć, nieść, spalić, cześć! jest technologicznie i ekonomicznie skrajnie niekorzystne, w rozumieniu takim iż wszelkie dalsze operacje jeśli się krzak rzuci w bok będą kosztowały niewspółmierna ilość potu i zajmą o wiele więcej czasu niż gdy się od razu drapaka zutylizuje. Tym bardziej ze macie głównie ałycze i tarniny.

Pamiętajmy - leżące krzaki splątane wymagają ogromnej siły do rozdzielenia, krzaki splatane i przerośnięte maliną/jeżyną, różą czy nawet powojem są już nierozplątywane - trzeba je ciąć. I na prawdę gałęzie nie mają metryk że te są od kolejarzy, a tamte od rolnika. Wszystkie się splączą.

Kwestia ogniska - je się pali na skraju skąd zaczynamy ciąć a nie w środku kupy krzaków. Wtedy po wycięciu przeciąga się krzaki na ogień po czystym terenie. Ognisko ma być duże, cały czas zasilane a to co na filmiku widzieliśmy to raczej palenie worka po nawozie z "nadzieją" ze się od tego zajmie cały gąszcz.

Proszę bardzo tak się pali ognisko utylizacyjne dobrej wydajności:



A zwożenie pociągiem? - Panie Jarku - Wy z tym pociągiem to chcecie imprezę zrobić, a nie krzaków się pozbyć. Poza tym jakim pociągiem? Znaczy czyim pociągiem?  Spoko
Na poważnie - ałycze i tarnina nie nadają się ani na zwożenie, ani na rębak. Zapłacicie kupę kasy za urządzenie, narobicie się do oporu a efekt będzie jakby dwóch ludzi paliło przez godzinę na miejscu.

Przekazuję ja, przekazują Koledzy profesjonaliści swą wiedzę i doświadczenie. Za darmo i w dobrej wierze. Tutaj na tym zacnym lecz od dawna już profesjonalnym. Przekazują po to abyście łatwiej i więcej mogli oczyścić kilometrów torów. Nie chcecie brać, to Wasza sprawa, siłą nie można nic dać. Tylko pamiętajcie że konsekwencją nieprofesjonalnego postępowania jest postrzeganie Was przez profesjonalistów jako amatorów. Jako parafachowców którzy wykonują paraprace. A do tego chyba Koledzy zawodowcy mają prawo?
Zapisane

Żadna namiętność nie odziera umysłu równie skutecznie ze wszystkich władz działania i myślenia, co strach.
(Edmund Burke)
kamlox
Mechanik
***
Długość toru:: 219 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #16 : 21 Stycznia 2020, 11:59:40 »
+5

Panowie bez spiny odpowie mi ktoś na kilka pytań? Tak całkowicie na spokojnie. Czy torowisko od stacji do planowanego dojazdu kolejki czyli Krzewia jest już w zasadzie udrożnione tudzież w pełni nadające się do użytku? Bo wasze siły jakby są podzielone, z tym że to karczowanie czemu ma służyć skoro dodatkowo dłubiecie na stacji. Czy nie lepiej skierować wszystkie siły na stację i od niej kierować się w stronę Krzewia? Może ja coś opacznie odbieram ale czasami mam wrażenie, że po przejęciu szlaku przez gminę udrożniacie szlak dla dojazdu fadromy. Wpis do rejestru zabytków w dzisiejszych czasach nie jest jakimś żelaznym zabezpieczeniem. Ostatnia sesja pokazała jednak obawy jakie są związane z przejęciem majątku. Nawet głos zabrał,czego ostatnio nie było widać ( niepełnosprawny przepraszam za wyrażenie) vice przewodniczący odnośnie rowów bo akurat ma działkę przy i teraz nie wie do kogo się zgłosić a po przejęciu już będzie wiedział. Czy mimo wszystko nie boicie się tego ze zostaniecie wyprowadzeni na manowce przez lokalnych polityków i ich plany co do kolejki?

Reasumując jestem pełen podziwu że chce Wam się wyjść na przeciw, działać i w ogóle. Widać Wasze zaangażowanie w sprawę i tą wiarę w obietnice lokalnych polityków ale czy jeśli zostaniecie z tzw mini skansenem tak jak to przedstawiła pani burmistrz bez możliwości jazdy na szlaku dalej będziecie zajmować się kompleksem stacyjnym oraz eksponowaniem taboru będącego własnością gminy?
Dziękuję za odpowiedz.    

Dobra... jako że ogólnie ostatnio się nie wypowiadam w tym wątku to zdaje się że należy się kolegom parę słów wyjaśnień.
W tej chwili na terenie Krośniewickiej Kolei Wąskotorowej działają 2 stowarzyszenia i są to:
1) Towarzystwo Kolei Wąskotorowych, działające w Krośniewicach
2) Stowarzyszenie Krośniewickiej Kolei Wąskotorowej, którzy swoją bazę operacyjną mają w Ozorkowie

Oba te podmioty co bardzo cieszy znając poprzednie realia Krośniewic i różnych wymyślnych sytuacji w przeszłości nawiązały ze sobą ścisła współpracę, która przynosi owoce. Koledzy z SKKW po zorganizowanych dożynkach w zeszłym roku i rozpoczęciu prac na przejeździe w Łęczycy, które przerwały na czas robót szlak zostawili swoją drezynę i przenieśli tymczasowo zaplecze również do Krośniewic na nasze zaproszenie.

I tutaj odpowiem na pytanie Arti`ego:
W Krośniewicach jest tyle pracy, że jak posiadamy odpowiednia ilość osób do prac to dzielimy je na kilka frontów i zasadniczo wygląda to tak, że prace torowe, taborowe (do momentu ich przerwania przez Carycę), budynkowe itp. prowadzi TKW, gdyż po prostu prędzej czy później i tak by trzeba było je wykonać bo w przeciwnym wypadku nie ma mowy o prowadzeniu tam kolei. Dodatkowo te prace są nadzorowane przez osoby, które mają odpowiednie kwalifikacje by je przeprowadzać.
Natomiast SKKW prowadzi w tej chwili wycinkę szlaku w kierunku Krzewia i my jesteśmy im bardzo za to wdzięczni, gdyż zasadniczo zdejmują z naszych barków ogromną pracę do wykonania (polecam obejrzeć w najbliższym czasie okolice mostu nad Miłonką póki nie jest wycięte). Robią to od lat na swoim odcinku i widać że sprawia im to frajdę. Natomiast należy tu też dodać, że gdy jednego weekendu mieliśmy mierną frekwencję wolontariuszy TKW to chłopaki z SKKW zostali z nami na stacji i "zap^@*lali" równo w torach, dodatkowo też czegoś się ucząc.

Co do kwestii BHP poruszanych przez Kuca to muszę się niestety zgodzić. Co prawda SKKW nie jest pod naszą egidą, ale należy pamiętać że żadna kolej nie jest warta naszego zdrowia lub życia.

Natomiast nie zgodzę się co do słów Bukoszczaka, ale tylko dlatego że muszę wyjaśnić parę realiów.
Oczywistym jest, że największą zbrodnią jaką można zrobić po wycince jest zostawienie krzaczorów aby leżały na "poboczu". Mamy na TZF kilka poradników, nomen omen zresztą autorstwa Kuca jak sobie z tym radzić, z których zresztą również staramy się korzystać. Jednoręczna pilarka do gałęzi to jest cud techniki  Chichot, natomiast przejdźmy do clue.
Jeżeli chodzi o zwiezienie krzaków... taki jest plan, tylko chwilowo nie mamy dostępu do taboru, natomiast podkreślam że chwilowo. Jak tylko będzie to pierwsze co będzie robione to sukcesywna zwózka krzoków.

Druga opcja to palenie... jak Jarek napisał te krzaki obecnie są palone, natomiast nie możemy zrobić takich pięknych stosów jak Kuc kiedyś prezentował z Piaseczna (EDIT: nawet wrzucił poniżej), gdyż tor idzie przez środek pól.... przewodniczącego Rady Miejskiej w Krośniewicach... wyobrażam sobie jego reakcje jeżeli tylko promil jego działki by na tym ucierpiał. Tak więc palenie w tym miejscu roślinności również jest elementem polityki w tej chwili. Dodam tylko, że pomału pracujemy również nad rozwiązaniem tego problemu, jednak może to chwilę zająć.

I ostatnia kwestia to ta nieszczęsna polityka. Rozmowy z gminą spoczywają na barkach TKW które w dalszym ciągu regularnie je prowadzi i są dosyć optymistyczne. Dodam, że wiele wypowiedzi padających na Radzie są naszymi sugestiami, a ostatnie wydarzenia idą jak najbardziej zgodnie z planem i założeniami. Kwestie finansowania również pomału się wykształcają, więc byłbym spokojny. (tu Janek odniesienie do Twojej wiadomości prywatnej, na którą chętnie odpowiem telefonicznie) Nie chcę, a raczej nie mogę z pewnych względów za dużo ujawniać natomiast raczej nie spodziewałbym się przejęcia KKW w najbliższym czasie, niemniej jednak polecam oglądać sesje Rady Miejskiej bo to niezłe spektakle, a jeszcze lepsze na żywo.

EDIT 2: Janek... ja wypowiadam się za TKW i Twoje rady jak wspomniałem wyżej są naprawdę cenne i często niezastąpione. Czasami jednak musimy je po prostu odłożyć chwilowo na półkę z powodu sytuacji lokalnej, jednak nie jest to tak, że uważamy "że wiemy lepiej" ponieważ pochylamy się nad każdym pomysłem i radą. Zresztą osobiście w przyszłości mam zamiar kilka Twoich trików z TZF również wcielić w życie. Natomiast z bólem serca przyjmuje fakt, że często tylko Kucyk prowadzi czysto merytoryczną dyskusję.

A wszystkich chętnych do pomocy lub zainteresowanych jak to wygląda na żywo serdecznie zapraszam do Krośniewic, gdzie każdego z chęcią miło ugościmy  
Zapisane
Jarek
Młotkowy
**
Długość toru:: 72 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #17 : 21 Stycznia 2020, 12:21:37 »
+3

O nie Nie było naszym zamiarem wypalenie wszystkiego co leżało i było przerośnięte nowym!! Absolutnie nie mieliśmy zamiaru informować całej okolicy o tym co robimy!! Wiem że kolega jest profesjonalistą i zawodowcem, jednak nasza praktyka rozpalenia ogniska w jednym miejscu, ciecia położonych i przerośniętych, a następnie doniesienie do ogniska sprawdziło sie bardzo dobrze. Krzaki ciągniemy po wyciętym i czystym terenie, ponieważ zawsze tniemy od ogniska. Wcale nie mieliśmy nadziei że coś więcej sie zajmie.Swoją droga to nawet bym zaprosił kolegę aby zademonstrował  jak wypalić jakiś obszar krzaków bo te gałęzie które były obok ogniska nie bardzo chciały sie palić niedociśnięte do żaru. Także reasumując: jesli dobrze zrozumiałem ideę wypalenia obszarowego to jest ona trudna do przeprowadzenia, zbyt widowiskowa (tak sobie to wyobrażam), no i co do efektywności to też mam wątpliwości. Oczywiście każdy z nas będzie robił jak uważa, ale możemy podyskutować. Co do drobnych nierozplątywanych krzaków...Tarcza je rozplącze i rozdrobni. Co do pociągu, no imprezy tak, oczywiście, ale najpierw trzeba będzie naprawić tor, zawieść podkłady. I tym czym zawieziemy podkłady zabierzemy na powrocie krzaki. Tu przyjmuję radę, być moze łatwiej bedzie je spalić na terenie stacji niz uzyc rębaka. Nie wiem teraz, nie korzystałem jeszcze z rębaka. Natomiast moja wisienka na torcie to pytanie: czy łatwiej targać krzaki po ileś tam dziesiątek metrów aby spalić na szlaku czy wrzucać na podstawioną platformę? Przy czym my mozliwość użycia pociągu traktujemy całkiem realnie, dla nas jest to kwestia czasu. Nawet jak nam w tym czasie przerośnie to  i tak teraz wazniejsze jest dla nas udrożnienie do jazdy
Zapisane

rower szynowy
Kucyk
Minister
******
Długość toru:: 4304 m

W terenie W terenie


Bimbrownik wąskotorowy


« Odpowiedz #18 : 21 Stycznia 2020, 12:34:45 »
+2

Natomiast moja wisienka na torcie to pytanie: czy łatwiej targać krzaki po ileś tam dziesiątek metrów aby spalić na szlaku czy wrzucać na podstawioną platformę?

Na tak postawione pytanie udzieliłem już prawie dokładnie 4 lata temu ODPOWIEDZI. Oto interesujący nas fragment.

---------------------------------------------------

Zniechęcenie – to uczucie występujące, gdy wydaje nam się że ciężar przedsięwzięcia nas przerasta. Najczęściej jest tak gdy nie wierzymy we własne możliwości. Walczymy z krzakami mając ograniczone siły i mało czasu. Tniemy, tniemy, tniemy i już ręce nas bolą, a wciąż końca nie widać, choć łan położonych krzaków sięga horyzontu. I wtedy wdaje się w nas zwątpienie: nie damy rady tego wywieźć, nie mamy na to czasu, paliwa, sił... I tu poddajemy się najczęściej i usprawiedliwiamy przez wmówienie sobie, a zwłaszcza innym uczestnikom batalii, że nie trzeba wywozić tego szajsu. O destrukcyjnych skutkach takiego myślenia przy czyszczeniu terenu na GrKD już informowałem. Lecz znów powtórzę: wystarczy trochę zmodyfikować tradycyjne sposoby działania eliminując elementy, które w jakiś niewidoczny sposób absorbują ogromną część energii. Ale, przede wszystkim, uwierzyć że się da...

Wygrana wojna, to przede wszystkim kwestia transportu.

Najczęściej stosowaną metodą, gdy zachodzi potrzeba przewiezienia badziewia, jest, o czym wcześniej wspominałem, ładowanie go na platformy kolejowe w ramach wiosennego zrywu estetyzacyjnego. To, że taki zryw jest kłopotliwy gdyż wymaga angażowania paliwożernej lokomotywy, oraz o fakcie że nigdy na niego nie ma wystarczająco czasu, wszak ważniejsze sprawy są na głowie przed rozpoczęciem sezonu, tego wyjaśniać nie muszę. Zajmę się techniczną kwestią ładowania/rozładowywania krzaków.

Wersja tradycyjna: podjeżdża pociąg z platformą, ludzie gramolą się z kabiny i zaczynają wrzucać ksztole. Oczywiście wrzucają jak popadnie. I z jednej, i z drugiej strony lory. Jedne wzdłuż osi wagonu, inne w poprzek nie bacząc oczywiście, w którą stronę skierowane są końce (pisząc o „końcu” będę miał na myśli miejsce ucięcia). Platforma jest wysoka, warstwa charmęzi szybko rośnie osiągając ponad dwa metry od powierzchni gruntu, zatem, skoro nie jesteśmy w stanie kłaść towaru na wierzch, nastaje czas radosnego rzucania drapakami na górę licząc, że jakoś z tej sterty nie spadną. Wagon w mig zostaje załadowany powietrzem, wszak rosochate odrosty mają ogromną kubaturę. Pociąg rusza, gubiąc po drodze towar, który częściowo sam spada, bądź, gdy zahaczy o cokolwiek, jest ściągany.

Pociąg dojechał na miejsce i teraz następuje rozładunek. Znów każdą z gałęzi trzeba zdjąć i odrzucić. Zmieszane na platformie ścierwo plącze się, spada. Ktoś musi wejść na górę, nogi grzęzną mu w cierniach, ktoś inny odebrać i odciągnąć – Którą stroną podajesz debilu!? Połowa ludzi stara się robić, druga część kręci się robiąc zamieszanie, jakiś gość po ryju witką dostał... Armagedon.

Ale nie zaprzeczysz Czytelniku, że przecież tak wygląda każde zwożenie? Nic zatem dziwnego że żaden z zarządców nie go lubi.

Poniżej: Przykład niewykorzystania platformy. Krzaki rzucone są luźno, byle jak i pod kątem w górę, tak wysoko jak stojąc na ziemi dało się narzucić. Część z nich nie dojedzie na miejsce – w trakcie jazdy pospadają.



Drogi Czytelniku, widzę że zauważyłeś w powyższym akapicie nie jeden, a dwa problemy. Jeden to sama technika załadunku, a drugi to konieczność organizowania całej indywidualnej akcji. Postaram się wyjaśnić na czym zamysł racjonalizatorski mający na celu zmniejszenie strat energii może polegać. Ale dziś się skupimy tylko na kwestii technologicznej, bo istnieje jeszcze jedna, o wiele trudniejsza i niewygodna, ale o niej kiedy indziej.
Zapisane

Żadna namiętność nie odziera umysłu równie skutecznie ze wszystkich władz działania i myślenia, co strach.
(Edmund Burke)
Jarek
Młotkowy
**
Długość toru:: 72 m

W terenie W terenie


« Odpowiedz #19 : 21 Stycznia 2020, 12:55:55 »
0

Pytanie uzupełniające : na to piękne ognisko ze sraczem w tle to gałęzie ze szlaku ściągneliście ręcznie?
Zapisane

rower szynowy
Strony: [1] 2   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
theme for 750mm.pl based on bisdakworldgreen design by jpacs29
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!